|
Ziemia się kręci, więc żeby za nią nadążyć, znów trzeba ruszyć w drogę.
Tym razem tradycyjna, konserwatywna, betonowa, męska ekipa - Jacek G and
Łukasz P. Bez nich firmy sobie poradzą, więc bez problemów dostali
urlop. W pierwotnym składzie znajdowało się jeszcze nazwisko Michała M,
lecz tuż po kupieniu biletów przypomniał sobie, że ma wesele.
Przypomniała mu o tym żona gwoli ścisłości. Kolejny zawodnik, Michał H.
przeszukuje aktualnie systemy rezerwacji biletów, a jako że jest
informatykiem, być może podmieni kod i znajdzie jakiś bilet za niecałą
złotówkę. W przeciwnym razie grozi mu lot liniami białoruskimi Belavia i
dofinansowanie reżimu.
W każdym razie - lecimy do Erewania, wylot w czwartek, powrót we wtorek.
Po razy pierwszy w życiu dajemy zarobić LOT-owi, choć chyba lecimy po
kosztach, bo bilety na Kaukaz kosztowały nas po 600 zł return. No nie,
nie po kosztach. Po kosztach polecieliśmy na Dominikanę...
-----------------------------------------------------------
Z Erewaniem, stolicą Armenii, związane jest słynne Radio Erewań,
symbolizujące rzetelność propagandy komunistycznej, o to kilka z
przykładów dokonań radia:
P: Czy jest prawda, ze kompozytor Chaczaturian wygrał samochód na
loterii?
O: Tak, to prawda, ale z małymi poprawkami: nie Chaczaturian, a
Szostakowicz;
nie samochód, a motocykl; nie wygrał, ale przegrał; i nie na loterii
ale w pokera.
P: Czy to prawda, ze poeta Majakowski popełnił samobójstwo?
O: Tak, to prawda. Nam nawet udało się zarejestrować jego ostatnie
słowa: "Towarzysze, nie strzelajcie!".
Agencja TASS donosi:
- Wczoraj na Morzu Barentsa zatonął w wyniku zderzenia z górą lodową
amerykański okręt podwodny. Załoga góry lodowej została odznaczona
orderami
i medalami.
- Najbardziej dzieci tęsknią za Gomułką...
- Dlaczego?
- Mówią, że był to najlepszy dziadek na świecie. Nie namawiał do
paciorka,
nie zmuszał
do jedzenia i opowiadał takie piękne bajki.
--------------------------------------------------------------
Wystarczy. Armenia to piękny kraj, ale nie do końca sprecyzowaliśmy
jeszcze, co tam będziemy robić. Ale bardziej będzie to wyjazd o
charakterze etnograficznym, poznać ludzi, wypić słynny koniak armeński,
odwiedzić katolikosa, czyli szefa Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego,
koniecznie w niedzielę, kiedy odprawia msze świętą w Eczmiadzynie, może
nawet wejść do zakrystii, porozmawiać, wina się napić mszalnego... Temperatury nie będą sprzyjały
wielkim wędrówkom, dlatego w pierwszy dzień ruszamy w okolicę jeziora
Sevan, zawsze dobrze mieć pod ręką miejsce, gdzie można zamoczyć kostki.
Reszta to zwiedzanie typowo sakralnych budowli, położonych wysoko w
górach kościółków, mała Kapadocja, no i Erewań, który leżący u podnóży
góry o nazwie Ararat (świętej góry Ormian, leżącej niestety już na
terytorium Turcji), zachęcającej do cieszenie się od rana jej widokiem z
kawiarnianego ogródka, będzie dla nas kwaterą główną.
W każdym razie - piękny to kraj, gdzie ludzie mówią, że "umysły trzeba
mieć z zachodu, a serca ze wschodu". Przed wyjazdem musimy jeszcze
ustalić, czy nasze serca nie są z lodowatej północy, a umysły z leniwego
południa. Aha, no i wizę dają na lotnisku, z różnych wersji wynika że
może ona kosztować 8-10-20-30 USD. Ustalimy.
Lawasz się już piecze, a koniak dojrzewa w dębowych beczkach.
Globtroteria.pl nadlatuje.
|