Aktualności arrow Wyprawy arrow Kambodża
Kambodża
Kambodża - witajcie w Trzecim Świecie! (VIII.2004) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Thursday, 24 July 2008

    Do Kambodży przybyliśmy z sąsiedniej Tajlandii, opisywanej już wcześniej na Globtroterii. Przejście granicy tajsko-kambodżańskiej dostarcza niezapomnianych przeżyć, jak pisał Kapuściński w "Imperium":

"...Zbliżenie się do każdej granicy zwiększa w nas napięcie, podnosi emocje. Ludzie nie są stworzeni do życia w sytuacjach granicznych, unikają ich lub starają się od nich jak najszybciej uwolnić. A jednak człowiek wszędzie je napotyka, wszędzie widzi i czuje....Ileż ofiar, krwi i bólu związanych jest ze sprawą granic! Cmentarze tych, którzy na świecie polegli w obronie granic, nie mają końca. Równie bezkresne są cmentarze śmiałków, którzy próbowali swoje granice poszerzyć. Można przyjąć, że połowa tych, którzy kiedykolwiek przewinęli się przez naszą planetę i oddali życie na polu chwały, wyzionęła ducha w bitwach wywołanych kwestią granic....Granica to stres, nawet - lęk (znacznie rzadziej: wyzwolenie). Pojęcie granicy może zawierać w sobie jakąś ostateczność, drzwi mogą zatrzasnąć się za nami na zawsze: taką jest granica między życiem i śmiercią. O tych niepokojach wiedzą bogowie i dlatego starają się pozyskać wyznawców obiecując, że w nagrodę wejdą do królestwa bożego, które będzie właśnie bez granic. Raj Boga chrześcijan, raj Jahwe i Allacha nie mają granic...."

Za murem po lewej stronie jest lepszy świat - Tajlandia 

    Po przekroczeniu granicy tajsko-kambodżańskiej od razu wiedzieliśmy, że wylądowaliśmy w Trzecim Świecie, co pokazuje powyższe zdjęcie. 2000 $ to PKB na osobę, jeden z najbiedniejszych krajów świata. Dotknięty przez reżim Pol Pota w latach siedemdziesiątych, kiedy wymordowano ponad 2 mln obywateli, skupiając sie na inteligencji i warstwach wyższych. Celem Pol Pota było stworzenie społeczeństwa totalnie poddanego, mieszczanie byli wyganiani na wieś do stworzonych tam komun, w najlepszym przypadku inteligencja kończyła pracując na polach ryżowych.  Skutki ludobójstwa Pol Pota widać na każdym kroku, na ulicach praktycznie są tylko ludzie młodzi i dzieci, ogromna liczba z nieparzystą ilością kończyn - skutki zaminowania tego padołu.

Widoki z Kambodży
 
Pola śmierci w Phnom Phen - robota Pol Pota
 
  Nad brzegiem Mekongu
 
Bulwary Mekongu... w 2004 w PP był jeden ambulans!
 
Warunki higieniczne - I klasa - Mekong w PP

      Po przejechaniu granicy zostaje już tylko 150 km do Siem Reap, bazy wypadowej do Angkor Watt. Te 150 km zabiera zwykle 5 godzin, droga jest nieprawdopodobnym przeżyciem, zbiorem wszelkiego rodzaju drogowych przeszkód, dziur, wybrzuszeń, pralek, spadków, pojawiających się znikąd innych uczestników ruchu. W Siem Reap wybór miejsc noclegowych powala z nóg, od dziur za 2 dolary, do Hiltonów i Sofiteli za 500 $ US. Wszystkie je łączy jedno: gorące, perfekcyjne bagietki z samego rana, wpływ francuskiego kolonializmu. Wstęp do Angkor Wat to 20,40 lub 60$, pierwsza cena obowiązuje za jednodniowy wstęp i będę się upierał, że ten bilet wystarczy, trzeba tylko rano się z łóżka zebrać. Niestety, w wielu przypadkach kasa idzie do kieszeni jakichś cinkciarzy, "sprzedają" bilety wirtualne, bez namacalnego dowodu ich zakupienia. Angkor można zwiedzać na słoniu, rikszy, rowerze, komarze, samochodem i innych. Kwestia fantazji i kasy.

Ulice w Siem Reap
 
Główna świątyna Angkor Thom
 
Każdej ze świątyń patronują zachodni archeolodzy - tej włoscy (Bayon)
 
Lokalni
 
Angkor Wat
 
  Środki transportu dostępne w Angkor
 
Kiedyś Lara Croft, dziś Jacek Gabryś
 
Lata świetności tego khmerskiego miasta to XII-XIII w.
 
Okoliczne akweny wodne przypominają Rożnów
 
Misterna robota rzeźbiarzy azjatyckiej potęgi
 
Zdjęcie by Bartek Putz
 
Angkor Wat - last, but not least   

     W Siem Reap "warto" zajrzeć na farmę krokodyli - po takich małpich mostkach chodzi się nad ich cielskami, a było ich tam około kilkaset sztuk - przeżycie jedyne w swoim rodzaju. Z Siem Reap, gdzie za całodzienny transport motorikszami zapłaciliśmy po 4 $, najlepiej popłynąć szybką łodzią do Phnom Penh, wodne trakty jako jedyne gwarantują tempo i dotarcie na czas do celu.

 Farma krokodyli

 Nadbrzeżna krajówka

 Zabezpieczenia przed porą deszczową

 Tonle Seap - największe jezioro Kambodży

     Phnom Penh to stolica jedyna w swoim rodzaju. W mieście i okolicach widać "pamiątki" z czasów Pol Pota, asfaltem położone są tylko główne ulice, każda przecznica z reguły zatopiona jest w błocie. Wart obejrzenia jest Pałac Królewski, domy co bogatszych mieszkańców otoczone są ogrodzeniem z drutem kolczastym, luksusowe samochody i wille mieszają się z przeraźliwą biedą i restauracjami KFC (Kambodian Fried Chicken). Najlepiej powodzi się chyba mnichom, obowiązkiem wyznawców buddyzmu jest pomoc tym postaciom w każdej sytuacji, na każdym kroku.

Gimnazjum w Centrum PP zamienione przez Pol Pota na więzienie
 
 Uczeń francuskich komunistów i jego metody
 
Jakaś lepsza mieszczańska willa
 
Oszczędzano amunicję - ludzi mordowano łopatami i siekierami
 
Kambodżański Czerwony Krzyż nie jest w najlepszej formie
 
Pałac Królewski - jedna z największych atrakcji 2-mln stolicy
 
Mnisi - tym w Kambodży żyje się najlepiej
 
Uliczna rzeczywistość
 
Niektórym w Kambodży żyje się bardzo dobrze
 
Niektórym trochę gorzej
 
Widać wpływy francuskie, trochę jednak zapuszczone te wpływy
 
    Kambodża to świetne miejsce, aby zaznajomić się z Trzecim Światam i docenić naszą polską rzeczywistość. Trzeci Świat idzie tam rękę w rękę z turystycznym przemysłem, którego głównym motorem jest Angkor Wat, źródło gigantycznej ilości dolarów dla lokalnego rodzaju kacyków, przedsiębiorców i samorządowców. Pieniądze idą do kieszeni tych panów, renowacją świątyń, które systematycznie zarastają tropikalną dżunglą, zajmują się rządy i organizacje z europejskich krajów. W dawnej Kampuczy możesz zajadać się francuskim śniadaniem na tarasie swojego zamkniętego hotelu, gdy obok, w przydrożnym rowie koczuje skrajnie uboga kambodżańska rodzina. Szczególnie widać to na prowincji, gdzie wieczorami zapada totalna ciemność, od czasu do czasu rozjaśniana tylko przez lokalnego bogacza, dysponującego agregatem. A wszystko to dzięki Pol Potowi - w młodości mnichowi buddyjskiemu, studentowi paryskich szkół, uczniowi tamtejszych komunistów.

 

 CZĘŚĆ ZDJĘĆ POCHODZI Z KOLEKCJI BARTOSZA PUTZA, WSPÓŁUCZESTNIKA TAMTYCH WYDARZEŃ :)

 


 


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2017 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.