Aktualności arrow Wyprawy arrow Hongkong, Makao i Filipiny
Hongkong, Makao i Filipiny
Tropikalne zycie - wersja filpinska (2.XI.2009) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Monday, 02 November 2009
   Dlugo myslelismy, czy do tej relacji dodac zdjecia. Czy w ten pochmurny dzien 2.XI jeszcze bardziej was depresyjnie nastawiac. Denerwowac. W koncu zadecydowalismy wspolnie, ze tak. Ze po wakacjach jeszcze macie skumulowanej energii i zdjecia was bardzo nie skrzywdza. Ale nie udalo sie, bo gdzies zapodzialy sie kable. Zdjec dzis jeszcze nie bedzie.

    W kazdym razie jestesmy na wyspie Panglao, pod-wyspie Boholu, pld. Filipiny, NW Pacific. Droga tutaj byla droga pod gorke i po kaluzach. Samolot mial leciec o godz. 00.40 z soboty na niedziele, wpadajac na lotnisko zobaczylismy, ze wiekszosc lotow na Filipiny jest przelozonych, lub odwolanych, w najlepszym razie opoznionych. Wszystko przez nadchodzacy tajfun.... okazalo sie, ze nasz lot 5J293 (podam numer o kazdej porze nocy i dnia, 3 rozne fomularze juz przed ladowaniem do wypelnienia) z HKG  do Cebu poleci o 2giej. I rzeczywiscie polecial, moglbym napisac, ze przedostalismy sie przez oko tajfunu, przez zabojcze turbulencje, ale tak nie do konca bylo, byly za to po 6 miejsc na pasazera i calkiem przyjemny lot.

    O 4.30 juz w Cebu, o tajfunie nikt tam nie slyszal, powietrze gorace, ale umiarkowanie suche, szybka pilka z pogranicznikami, nie potrzebujemy tu wizy, a nasze plecaki maja srednio po 10 kg.

    Zaatakowala nas miejscowa mafia taksowkowa, ale nasza grupa szybko zamienila sie z nimi rolami, sama stajac sie grupa dyktujaca warunki. Pelni swiezosci postanowilismy, ze trzeba przedostac sie jak najszybciej na wyspe Bohol, przepiekne Cebu i okolice zostawiajac na inny raz.

    Za 300 PHP (18 zl) 6-osobowa taryfa dostalismy sie z lotniska do portu (1/2 h), mijajac po drodze panie i panow spiacych po rowach, na wozkach, na kartonowych legowiskach. Pierwsze obserwacje mowi mi, ze to kraj rownie bogaty jak Kambodza czy Birma....

   W porcie pierwsze spotkanie z transportem promowym, okazalo sie, ze probuja walczyc z przeciazeniami i kolejnymi zatonieciami i nie chciano nam sprzedac 5 dodatkowych ponad stan biletow! Prom mial odplynac o 6 rano, probowalismy wplynac na kapitana, ale nie chcial, ze "zatoniemy", ze "kontrol"... no dobra, stanelo na naszym, to madry czlowiek, 5 Filipinczykow nie dotarlo na rejs, zajelismy ich miejsca. Rejs porownywalny ze slawna wycieczka na Machu Picchu - cale zycie stanelo mi przed oczami, glowa leciala na siedzace kolo mnie filipinskie towarzyszki, ale w koncu po 2 godzinach w bardzo slabych warunkach, najlepsza firma przewozowa, dotarlismy na wspomniany Bohol (520 PHP - 30 zl).

    Potem juz tylko przejazd kolejnym busem i mozna powiedziec, ze organizm dostal w koncu kilka dni na ustabilizowanie sie. Glownym pytaniem wyjazdu jest: "ktora mamy godzine?", kazdy spi w innych terminach, budzi sie w srodku nocy, zasypia w srodku dnia. Dochodzi do tego, ze Haju obudzil sie wczoraj o 20tej z okrzykiem: "@#% kurcze blade, jest juz chyba nad ranem", zmylony swiatlem lampy, wykierowanej w nasza chate za oknem....widac, ze przetrzymywanie w obozie Talibow zostawilo pietno na jego ciele i duszy....

    Warunki jak warunki: tropikalne plaze, bungalow za 400 PHP, sniadania w restauracjach i barach nad brzegiem, muzyka live do rumu za 35 PHP szklanka!! (2 zl !!), temperatura powietrza 33 stopnie, morza ok. 24-25 st. Celsjusza. Palmy, piasek, snoorkowanie, nurkowanie. Jak ktos ma charakter, to da rade sie przystosowac. Inni beda cierpieli.

Zdjecia wrzucimy w nastepnej relacji, zostaniemy tu jeszcze ze 2-3 dni. Trzeba sie opalic, zeby dobrze w zimie w pracy wygladac....
 
PS. O Tajfunach, powodziach i chorobach nikt tu nie slyszal. Choc nie. Nabawic sie "filpinskiej" lub tez "prezydenckiej" niezwykle latwo.

 
W Hongkongu... (31.Xi.2009) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by lukpilch   
Saturday, 31 October 2009
HKG

Hongkong. To stad nadajemy, to o nim kilka lat temu wspominał poseł Gadzinowski z sejmowej ambony jeszcze przed słynnym Gabonem Prezesa, to tutaj nerwowo odlicza sie pozostałe 38 lat, które dzielą honkongczyków od całkowitego powrotu do Chin. 12 z przejściowych 50-ciu już za miejscowymi, coraz mniej białych, coraz mniej piętrowych autobusów, koszulek polo, coraz mniej fish & chips i coraz więcej zablokowanych stron www ;), ale generalnie nic się nie zmienia.

 

Temperatura znośna, 30 w dzień, 25 w nocy, wilgotność niska, w Chunking i Mirador Mansion jak zwykle mieszkają handlarze złota, diamentów, broni, fasoli i my. Każdy powoli przestawia się na tutejszy czas, jedni wolniej (Haju i Mitki do 2giej krążyli gdzieś po Hongkongu w poszukiwaniu taniego piwa, donieśli, ze nie ma takiego - 50 HKD - ok. 20 zł), drudzy jeszcze wolniej (ja juz od 7.30 zapoznaje sie z miejscowym establishmentem). Różnica czasu to + 7 godzin.

 

Podróż za nami, obyło się sie bez wielkich skandali, oprócz miejsca, ile Luftwaffe zostawia na nogi, Jan Maria z Krakowa ma racje, że latać tym juz nie Bedzie, Marcina potraktowano lepiej, donosząc, co chwile whisky na podwójnym lodzie, albo podwójna na pojedynczym, gorzej potraktowała go Anka, wyrzucając obiad na jego nowe porteczki. Anka w ogóle juz sobie zbiera, wykradając mi paszport z kieszeni, ale mnie zawsze kobiety lubiały wykorzystywać.

 

W każdym razie, Hongkong stoi, wszystko kontrolujemy i dziś będziemy dalej sie z nim zapoznawać. O 00.40 czasu lokalnego wylatujemy na Cebu, południowe Filipy, skąd nadamy kolejna relacje.

 

Cennik (1 HKD - 0,40 PLN):

- Venetian Hotel (Mirador Mansion) - 140 HKD/os. z łazienką, były za 100 HKD, ale 3/4 powierzchni zajmowały w nich łóżka.

- obiad z piwem w lokalnej tawernie - 75 HKD

- śniadanie we francuskiej tradycyjnej hongkongskiej oberży - 25 HKD

- autobus A21 z lotniska do centrum - 33 HKD

- Internet - 10 HKD/h

 

By night

I na koniec wsponmiany posel Gadzinowski:

 


 
Filipiny - wstęp (27.X.2009) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Tuesday, 27 October 2009
     Pojawiły się zapytania kto jedzie, tak więc tym razem ekipa jest bardzo liczna: ja, Marcin, Anka P.S., Haju i Mitkowski Piotr. Naszymi śladami podążają Wiktor, Paulina i ich towarzysze, oni wylatują bodajże 11tego. Nie pozostanie im nic, jak pytać w zajazdach, portach i innych przybytkach, będzie o nas na pewno głośno. Trochę na łatwiznę się można powiedzieć wybrali, nie popełnią naszych pomyłek i błędów, powtórzą nasze sukcesy, ale Filipiny to na tyle dziewiczy dla polskich obywateli teren, że dla każdego znajdzie się miejsce. A czy wiecie, że żyje tam ponad 96 milionów ludzi, robiąc to na 7100 wyspach? Nie? To już wiecie.... Dla zainteresowanych polecam mapę tajfunów, gdzie widać, że kilka dni temu jeden z nich w ostatniej chwili skręcił w kierunku Japonii, co było uprzejmością pod naszym adresem. Przy okazji waluta - 1000 filipińskich peso to 62 zł i jak ktoś ma dobry pomysł na przeliczanie tego, zapraszam.

 
<< Start < Prev 1 2 Next > End >>

Results 10 - 12 of 12


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2019 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.