Borneo
Zdjęcia i podsumowania (20.III.2015) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Monday, 23 March 2015
   Ostatni dzien. Noc w konwulsjach. Gora sie msci. Totalne upodlenie rowniez w hotelu, najblizszy od bramy parku, ale z prana przy co 4-tym gosciu posciela, brakiem biezacej wody, oczywiscie tez co za tym idzie ciepla to nieosiagalny luksus, brakiem deski na muszli i z 3-letnim synkiem pomocnikiem szefowej roznoszacym papier toaletowy. Dom wariatow kolejny. Ogolnie srednia noclegowa w Malezji wyszla ok 30zl/noc/os w trojkach i byl to poziom czesto pryczy na Montelupich.

   Ale coz, Azjaci juz dawno nauczyli sie, ze za komfort bialy i chinski frajer powinien dobrze zaplacic.

   Lapiemy pod Mt.Kinabalu "stopa" po 35 rm za osobe, po 2 godzinach jestesmy juz na lotnisku.

  Po kolejnych 3h w Kuala Lumpur. Na szybko tylko Petronas Towers. Kiedys nawet najwyzsze wieze swiata, teraz pokonane przez Burja z Dubaju I One Trade Center z NYC. Na szybko, czyli z KL airport 3h (bus 10rm+1,6rm metro lub 35rm pociag).

  W tym piekle (Borneo przy KL to szwajcarskie spa) tylko tyle czlowiek moze powalczyc, choc przy rozwoju KL na przykład Warszawa to prowincjonalna miescina..

  7,5h do Doha, 5,5 do Budapesztu i zamykamy cyrk Borneo 2015, wydajac przez ponad 2 tygodnie na Wegrzech, w Katarze, Malezji, Brunei okolo 2900 zl (wliczajac 4 loty wewnetrzne).
 
 
 

 
Day 11 - Orangutany (15.III.2015) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Saturday, 21 March 2015
  Z Semporny autobusem kierujemy sie w kierunku Sepilok Orangutan Rehabilitation Centre (5h-45rm). Rezygnujemy z samodzielnych prob "polowania" na orangutana, po pierwsze zyja wysoko w koronach drzew, po drugie sa samotnikami, a po trzecie tyle ich juz wymordowano, ze latwiej spotkac dziewice we Frantiku niz orangutana w dzungli.

  Jest jeszcze opcja niuchania w tzw. Danum Valley, 2h jazdy od cywilizacji skoszarowani sa naukowcy, ale tam tez pewnosci nie ma, kosztuje slono, a naukowcy bywaja niemili. 

Wyciag z ceny za 1 dzien (1rm=1pln)

Thank you for the email reply. Here is estimated cost for you: 15-16th Mac 2015 (1night )

1. Entry permit: RM50 x 3 pax : RM150
2. Hostel : RM91 x 3 pax x 1 Night: RM273
3. Meals Lunch on the 1st Day : RM36 x 3 pax : RM 108, Dinner on the 1st Day : RM46 x 3 pax: RM 138, Breakfast on the last Day : RM29 x 3 pax : RM 87
4. Transportation unscheduled on 15th Mac : RM 350 x 1 Vehicle x 1 ways: RM 350
    Transportation on schedule on 16th Mac ( Leaving from centre to Lahad Datu Office is at 8.30am ) : RM 65 x 3pax x 1 way : RM 195        TOTAL : RM 1301.00
5. Activity will be decided at Centre.

If you bring your own camera below are the charges: 
Camera DSLR RM100/unit/once.
Non-DSLR camera RM10/unit/once.
All payment by cash money - Ringgit Malaysia (RM) only.

Odpuscilismy i dalismy szanse Sepilokowi. Wejscie jak do Disneylandu, ale to w zasadzie brama do dzungli, w ktorej probuja sie zaaklimatyzowac pokrzywdzone orangutany. Karmienie odbywa sie o 10 i 15 i w zasadzie tylko wtedy orangutany kreca sie w poblizu. Kilka z nich podchodzi do ludzi i chce zagadac (w koncu mamy ok 90% wspolnych genow), ale ich bodyguardzi staja miedzy naszymi grupami i mowia "pas". Mimo, ze malpy maja po 140 cm wzrostu, to ich lapa jest 10-krotnie mocniejsza od naszej.

Orangutany zyja tylko na Sumatrze i Bornéo (preferuja Indonezje).

Za 30 ringitow dobrze bylo spotkac sie ze swoimi.

 
Day 14 - Mt Kinabalu - atak szczytowy (17.III.2015) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Wednesday, 18 March 2015
4095m - tyle było do zdobycia w ten piękny wtorkowy dzien. Na Borneo nie pada już od półtora miesiąca. W powietrzu żyleta.

Bad news - pękają spodnie, szczyt będę zdobywał w dżinsach i eleganckim sweterku.

Góra otwarta jest od 7 do 19. Wpłacamy 200rm za permit, 150 na dwóch za przewodnika (oczywiście gdyby się tylko dało, to byłby on pierwszy do ścięcia kosztów), 7 za ubezpieczenie i po 17 za transport na start. Przewodnik na dzień dobry podnosi morale - "1 day climb  only for crazy people".


   Startujemy o 7.30 z 1800m. Żeby się wszystko domknęło, musimy być o 11 na 3200m. Przy 2-dniowym treku tam kończy sie 1 dzien. Lonely Planet szacuje wejście do tego punktu (są tam 3 schroniska po 400zl) na od 3,5 do 7h. Nino Romek stawia się o 10.29, ja punkt o 11. Na trasie przewodnicy informują mnie, ze jakiś swir z Polski narzucił tu imponujące tempo. Forma wyborna.

  O 11.20, po cennym posiłku, ruszam do góry. Przewodnik stanowczym tonem przekazuje stanowisko -"o 13.10 będzie zmuszony zawrócić grupę". Nas jest 2, on jeden, my po 1,90m, on 1,60. Karty są po naszej stronie. Nino Romek już od 45' na trasie, pominął lancz w Laban Rata, co miało straszliwe konsekwencje. Dociskam do tzw. zaworów, na ogonie przewodnik komentuje, ze chyba się nam nie uda. Przezywam swoja Golgote. Do wejścia jest prawie 1000m do góry. Trasa od samego domu idzie po schodach. 75 10-pietrowcow. 2300m na 8,2 km. Nie ma momentu płaskiego, nie ma gdzie "odpocząć". Od 3650m do gry wchodzi lina. Nagle w zasięgu wzroku pojawia się Nino Romek. Dystans maleje w oczach. Na 3900m totalnie odcina mu zasilanie. Nie może zrobić kroku. Potwierdzamy ze chyba nic mu nie będzie i o 12.50 atakuje z przewodnikiem ostatnie podejście. 4095m pęka o 13.20, cel był na wyciagnięcie ręki i choćby na kolanach, to trzeba było go zrealizować!! (przecież dzień wcześniej informowaliśmy dyrektora parku, ze zdobycie góry to nasze dziecięce marzenie)

  Pod spodem chmury, ale Mt.Kinabalu wyzute i wyplute!



  Droga powrotna zdemolowała mnie jak Wprost Kamila Dupczoka. Zajęła prawie 6 godzin i dala w dupe tak samo, jak ta pod górę.

 Fizycznie najbardziej wyczerpujący dzień mego żywota. Totalne wyczerpanie, dreszcze, o kolanach I łydkach szkoda mówić, bo praktycznie zanikly.

  Nino Romkowi górę zaliczam, bo to dobry chłopak. W końcu tez zrobił jednego dnia 4500m przewyższeń.




 
Day 13 - Mt. Kinabalu - dzień przed atakiem (16.III.2015) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by lukpilch   
Monday, 16 March 2015
   Jestem juz za stary na to jezdzenie busami, vanami, taksowkami. Przerzucam sie tylko na pociagu i samoloty. Rzuca to, niebezpieczne, zapchane. Tak jechalismy z Sepiloku pod Mt. Kinabalu (prawie 4100 m, najwyzszy szczyt miedzy Himalajami, a Papua Nowa Gwinea). 4,5 godziny, ta kropka na GPS przesuwa sie jak to biedne Pendolino do Warszawy.

  Wspinaczka na Mt. Kinabalu to lukratywny biznes, tna miejscowych i zagranicznych jak ZUS i Urzad Skarbowy Polactwo. Do wykupienia jest okolo 200 2-dniowych pakietow dziennie, z obowiazkowym noclegiem I zarciem na 3200m. Startujemy wszyscy z 1800m. I kosztuje to od 800pln w gore. I rezerwowac trzeba tygodnie wczesniej.

  Jest tez druga metoda. Na zebry u dyrektora parku, ktory dysponuje tzw. miejscami dyrektorskimi. Cos a la nasze dziekanskie, rektorskie, wiadomo, dla swoich.

  Stawilismy sie u dyrektora, notabene o imieniu Penisimus, o godzinie 15. Powolalismy sie na nasza bogata gorska kartoteke, na lot do Europy, na Lecha Walese i nawet na to, ze specjalnie przybylismy zdobyc ta gore (9500 km). Nie pomoglo. Ponoc miejsc ma 3 dziennie, a 3 smialkow juz rano u niego bylo. Pocalowalismy pierscien, ale za 2 godziny ponownie postanowilismy zaatakowac. No i wracajac zatrzymalismy sie w Visitor Centre, a tam czekalo pismo od samego big bossa - Gabrys i Mozgala wchodza!! Kania niech wraca juz we wtorek do Niemiec! Co i tak mial w planie.

  Wejscie takie tez tanie nie jest, ale o tym juz jutro.

  Z praktycznych rad. Wifi w Malezji jest prawie wszedzie, nawet w murzynskiej chacie, ale z platnoscia karta cieniutko. Jesli dziala to  robia szacher machery I doliczaja min.2%.

  Kuchnia na dobrym i bardzo dobrym poziomie, praktycznie zawsze miedzy 5-10 zl. Dzis jednak niemile zdarzenie, drugi raz w ciagu calego zywota zwracalem do kuchni danie, mimo lez w oczach kucharki. Poprzednio w Gruzji.

 
Day 10 - Borneo cd (14.III.2015) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Saturday, 14 March 2015
  Czwartek wieczór kończymy nieoczekiwanym incydentem o dużej skali. Mieszkaniec ośrodka (longhouse'a) z polowania przynosi w worku pytona. Każe nam zajrzeć do środka, rzeczywiście postrzelony, nie rusza się, potwierdzamy. Siedzimy na leżaczkach przy ogniu, aż tu nagle z kuchni wypełza rzekomo martwy pyton. Lekka panika, ale lokalni spokojnie konkludują, ze pyton jednak był "semi dead". Jeden z nich palka załatwia gada, to nie był widok  dla wrażliwych. Następnego ranka na śniadanie zaserwowano gulasz z pytona, a na obiad czekała już pytonowa potrawka. Nino Romek ocenia, ze w 99% to smak karpia.

  Miejscowi są na polowaniu codziennie, równie regularnie jak my w Lidlu. Skuteczność około 30%. Nie dziwi wiec dżungla przebrana w promieniu 10km od wioski.

  Opuszczamy w piątek ten dom wariatów. Lecimy do Miri (110pln), kilka godzin później do Kota Kinabalu (130pln) i kolejne godziny potem do Tawau (120pln). Wszystkie loty po 45', gdyby walczyć po ladzie byłoby to odpowiednio 16, 10 i 7 godzin. W Miri dla znudzonych pierwsza w okolicy studnia, z której wytrysnęło źródełko ropy, w KK State Mosque, architektura NCK po raz kolejny. Obie atrakcje dla koneserów. Z Tawau taksówka do Semporny (90 rin) i jesteśmy gotowi na sobotni czilout na rafach, które polecał sam kapitan Cousteau.
 

  Semporna to baza wypadowa miedzy innymi do Sipadanu, czyli jednego z największych hitów nurkowego świata. Na Sipadan wydawanych jest tylko 120 pozwoleń dziennie, tanim to nie jest, około 500-600 złotych, koneserzy bukują długie tygodnie przed. My, zwykły plebs, zadowalamy się wycieczka za 100 rm na sąsiednie, często nie zamieszkane wycieczki. Rafa, rybki, żółw, plaża, kolor - wszystko to zapachniało wysokim poziomem, jaki spotkaliśmy kilka lat wcześniej na Filipinach, o których jeśli chodzi o sealife, możemy tylko pochwalić. Dzień na plus.


 
<< Start < Prev 1 2 Next > End >>

Results 1 - 9 of 10


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2017 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.