Aktualności
Islandia (04.VII.2014) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   [RELACJA ZAKOŃCZONA, ZDJĘCIA PONIŻEJ]

    Zaczyna doskwierać nam gorące polskie lato. 18 stopni staje się temperaturą nie do zniesienia. Trzeba działać, już jutro początek szybkiego, 8-dniowego tripu po gorącej niczym ogarnięta futbolowym szałem Brazylii - po Islandii. Tak, 12 stopni Celsjusza, codzienny deszcz, depresje, kryzysy ekonomiczne i psychiczne - to Islandia, gdzie sezon trwa całe 2 miesiące. Będziemy raportować, ale tam gdzie występują wulkany, gejzery, wodospady, lodowce może być całkiem ciekawie.

 

   Wizzair z Katowic do Dortmundu, a następnie WOW Air z Dusseldorfu do Reykjaviku ma nas tam już dziś, to jest we wtorek dostarczyć. 

RELACJA

 

ZDJĘCIA BY JG

 

ZDJĘCIA BY IZA

 

https://plus.google.com/photos/114421382643063871520/albums/6031989804069844929

 
Katalonia (10.V.2014) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

KATALONIA

   Tam jest bardzo ładnie i mieszkają tam dobrzy ludzie i nie dawajcie sobie wmawiać, że tam jest kryzys, a u nas jest dobrze. To czysta propaganda...  Jesteśmy 100 lat za Los Polacos z Katalonii. 

Katalonia


 
Ranking - Karaiby i okolice (1.V.2014) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
RANKING KARAIBY i okolice

   W mojej opinii Karaiby cieszą się zbyt dobrą, niezasłużoną czasami sławą, PR na najwyższym poziomie, a często nawet o zwykłą bajkową plażę trudno! Utrudniony bywa również transport pomiędzy wyspami, nie wszędzie pływają łódki, czasem pozostaje wpław albo samolot za paręset nawet baksów. Kuchnia nie jest topowa, wody są chyba czasem za ciepłe, więc nie zawsze rybki chcą się tam pluskać. Ale i tak jest bardzo sympatycznie!
 
PS. Żeby znaleźć takie plaże, często trzeba się mocno nachodzić!
 
 

Krótki ranking atrakcyjności, na podstawie mojej osobistej bytności:

BARDZO WARTO
1. Dominikana i Haiti
2. Dominika

WARTO
3. Floryda
4. Gwatemala
5. Kolumbia
6. Gwadelupa

RACZEJ NIE WARTO
7. Belize
8. Martynika

   Krainy Ameryki Środkowej i Karaibów najlepiej zwiedzać w poniższych zestawach (jeśli ktoś chce bardzo leżeć na plaży to podane liczby nie zawsze zawierają takiego pobytu). Oczywiście w każdym państwie można spędzić i 1000 dni, tak jak ja w Krakowie spędziłem już pewnie z 10 000 i było fajnie.
 

Jukatan - Meksyk (NIE BYŁ), Belize (BYŁ)

PLUSY: Cancun (kurort); Tulum (plażowa wersja Majowych ruin); kuchnia (Pan Pilch twierdzi, że jedna z najlepszych, które dane mu było smakować, a on widział wiele); Great Blue Hole (wielka dziura na rafie, niestety to wycieczka za paręset dolarów);  Caye Caulkier (wyspa bez aut, a z golfowymi wózkami, totalny mentalny klaustrofobiczny chillout);  Belize to jedyne niezamieszkałe przez Latynosów państwo tego regionu, więc trudniej doświadczyć przemocy; pluskanie się z płaszczkami i rekinami, które jedzą Ci z ręki;
 
MINUSY: z dala od "prawdziwych" meksykańskich stanów; plaże w Belize (trawa); hordy Amerykanów;
 
DOLOT: czartery z Anglii od 1000 PLN, promocję z Europy przez Miami American Airlines od 1500 PLN
 
NOCLEGI: szukać na miejscu; od 10 USD za osobę
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 9 dni (nie licze absolutnie Meksyku kontynentalnego)
 
 Blue Hole Belize
 

Gwatemala (BYŁ), Honduras, Nikaragua (NIE BYŁ)
 
PLUSY: hiszpański w Antigua i tripy na wulkany; Tikal - najlepsze ruiny w dżungli; amerykańśkie zółte school-busy; sława gorsza niż na nią zasłużyla, przyzwoite ceny
 
MINUSY: Kuchnia zdecydowanie gorsza niż meksykańska, najlepszej jedzenie jedliśmy w knajpie libańskiej (ale i tak poziom całkiem wysoki); niezwykle łatwo zarobić w czapę, od kiedy Amerykanie deportowali do Ameryki Środkowej swoich obywateli o kryminogennej przeszłości; generalnie za dużo trzeba myśleć, żeby wrócić cało do domu, przez co cierpi komfort podróży; żenujące stolice;
 
DOLOT: promocje z Europy przez Miami American Airlines od 1500 PLN
 
NOCLEGI: szukać na miejscu, od 10 USD za osobę
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 15-20 dni
 
 Tikal
 
 

Panama, Kostaryka (NIE BYŁ)
 
PLUSY: Kostaryka to kraj, w którym parki narodowe zajmują największy obszar per całkowita powierzechnia. Innymi słowy: nigdzie indziej na świecie nie ma tylu obszarów chronionych, w stosunku do niechronionych:)
 
MINUSY: Podobno za to się słono płaci, a wycieczki od parku do parku chodza po kilkaset dolarów; mówią, że w Panamie oprócz kanału i krawców niewiele ciekawego jest;
 
DOLOT: promocje z Europy przez Miami American Airlines (z wizą USA) albo Iberią od 1500 PLN
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 12 dni
 
Kanał Panamski 
 

Kolumbia (BYŁ)
 
PLUSY: sama Kolumbia jest już mocno bezpieczna, a po panu Escobar pozostały już tylko wycieczki a la Crazy Guides w Nowej Hucie; Bogota to przyjemna stolica, a Kolumbijki - vide Shakira; do tego można przy okazji zobaczyć Amazonię. Generalnie baronom narkotykowym dobrano się już do tyłków.
 
MINUSY: podobno samo karaibskie wybrzeże prezentuje niezbyt wysoki poziom
 
DOLOT: promocje z Europy, nawet Lufthansy, od 1600 PLN
 
NOCLEGI: szukać na miejscu, od 15 USD za osobę
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: nie wiem
 
Shakira 
 
 
 
Kuba (NIE BYŁ, ale PRZEPROWADZIŁ GŁĘBOKIE ROZMOWY)
 
PLUSY: jeden z ostatnich skansenów komunizmu do oglądnięcia na żywo. Do zweryfikowania na miejscu, czym były czasy, którymi zachwycają się wyborcy SLD i wielbiciele Millera; tani rum z colą; można fajne miasta pooglądać, co na Karaibach nie jest takie oczywiste, bo oprócz Dominikany architektura stoi na średnim poziomie.
 
MINUSY: ostatnie raporty mówią mi, że w przeciągu 2-3 ostatnich lat zawitał tam kapitalizm, który jak tylko bracia Castro kopną w kalendarz, to przejmie wyspę; dla tancerzy;
 
NOCLEGI: na miejscu, w Casa Particulares od 15 euro za pokój na wsi, od 25 euro za pokój w Hawanie
 
DOLOT; ciężo znaleźć coś poniżej 2000 PLN
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 13 dni
 
Havana 
 

Floryda, Bahamy (BYŁ)
 
PLUSY: szerokie plaże, drogie noclegi (nie licząc przydrożnych moteli), zobaczyć gdzie działali Policjanci z Majami, gdzie żyje Joanna Krupa, Wyspa Miliarderów; mało amerykańskich grubasów; Cape Canaveral, DisneyLand, czyli to co Amerykanie robią na najwyższym poziomie - entertainment dla mas; Bahamy można zrobić z Miami nawet na jednodniowej wycieczce za ok 200 USD wodolotem.
 
MINUSY: za dużo Latynosów, rozczarowanie na Everglades, ogólnie blichtr i rozpasanie, bardzo słabo prezentuje sie całe Key West; zabudowali tą Florydę okropnie; na Bahamach jedna wielka amerykańska imprezownia, także w resortach;
 
NOCLEGI: raczej przez portale od 25 USD, uważać na święta, długie weekendy, może być trudno znaleźć coś nawet w przydróżnym motelu, gdzie nawet na filmach zawsze jest miejsce (czwórka od 60 USD - 2 duże łóżka 140-160 cm)
DOLOT: z Europy od 1500 PLN
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 5 dni
 
 Canaveral
 
 

Jamajka (NIE BYŁ, ale ma dokładny raport)
 
MINUSY: Czółówka zabójstw światowych per 100 000 obywateli: 1. Honduras, 2. Salwador, 3. Wybrzeże Kości Słoniowej 4. Wenezuela 5. Belize 6. Jamajka; gandzia i Bob Marley nie dają o sobie zapomnieć
 
DOLOT: z Europy od 1500 PLN czarterami; na Kubę nielegalną tratwą
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 6 dni
 
 Jamajka
 

Dominikana, Haiti (BYŁ)
 
PLUSY: Na DM jest najlepszy stosunek jakości do ceny na całych Karaibach, wiedzą co robią biura podróży, wysyłając tam czarter za czarterem; ładne, filmowe, długie, puste, palmiaste plaże; relatywnie bezpiecznie,ciekawa stolica, skąd Kolumb obsługiwał całe Karaiby
 
MINUSY: Jak generalnie na całych Karaibach - raczej słaba kuchnia; zarżnięte jedno wybrzeże przy Punta Cana - resorty; trzeba tańczyć marenge, bo w każdej knajpie ktoś może do tanga poprosić Cię
 
NOCLEGI: w resortach tylko przez net, od 150 PLN ALL INCLUSIVE za osobę, w reszcie miejsc można spokojnie pochodzić i poszukać u gospodarza od 10-15 USD za osobę
 
DOLOT: z Europy od 1000 PLN czarterami
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: 12 dni
 
 Dominikana
 

Puerto Rico, Brytyjskie Wyspy Dziewicze (NIE BYŁ)
 
Nie jest w stanie nic powiedzieć, po za tym że Riki Martin i drogo, bo to Ameryka i Wielka Brytania i wizy mieć trzeba
 
Puerto Rico 
 
 

Anguilla, St.Martin, St. Kitts and Nevis, Antigua and Barbuda, Montserrat (NIE BYŁ)
 
PLUSY: podobno na Barbudzie są najlepsze plaże na Karaibach; łapanie samolotu za podwozie na St. Martin
 
MINUSY: na Antigua i Barbuda tylko albo przez wielkie wycieczkowce albo samolotem; z Montserrat nie da dostac się na Gwadelupę promem, jeśli próbujemy dostać się od północy w kierunku południa, pozostaje tlko samolot albo jachtostop
 
DOLOT: na St. Martin z Europy od 1500 PLN, pomiędzy wyspami LIAN Air - sprzedaję karnety na loty pomiędzy wyspami całych Karaibów
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: po 2-3 dni na każdej wyspie
 
 KLM
 
 

Gwadelupa, Dominika, Martynika, St.Lucia (BYŁ)
 
PLUSY: na Dominice zdecydowanie najlepszy krajobraz, dziewicze góry, wodospady, jeziora; bagietki w zamorskich terytoriach francuskich, nawet w niedzielę świeże; na kajta tylko na Gwadelupę; pomiędzy wszystkimi wyspami powyżej raz dziennie pływa katamaran (drogi, bilety od 60 euro)
 
MINUSY: najgorszy dotychczas obszar na Karaibach - Martynika! trzymać się od niej z daleka! za duże wpływy francuskie, ale przecież Gwadelupa i Martynika to ich województwa; ceny francuskie
 
NOCLEGI: ciężko o znalezienie noclegu na miejscu, najlepiej szukać przez airbnb.com, dzięki temu uda się nam oscylować w okolicy 20-25 USD za osobę; nie ma specjalnie hoteli, a głównie kwatery prywatne, ale warto je zabukować zawczasu
 
DOLOT: z Europy powiedzmy od 1500 PLN
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU; St.Lucia 4 dni, Martynika 0 dni, Gwadelupa 3 dni, Dominika 4-5 dni.
 
 
Wodospad na Dominice 
 

Barbados, St. Vincent and Grenadines, Grenada, Trynidad and Tobago (NIE BYŁ)
 
PLUSY: na Trynidadzie są nawet góry! A na Barbadosie wieje na wind surfing i podobno są bardzo ładne plaże
 
MINUSY: pomiędzy większością tylko samolot albo jachtostop (ciężko znaleźć na miejscu, lepiej umówić się przez neta)
 
DOLOT: z Europy od 1500 PLN
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: po 2-3 dni na każdej z wysp
 
 Barbados!
 


Aruba, Curacao, Bonaire (NIE BYŁ)
 
PLUSY: ponoć na Boneiro jest dobre nurkowanie, wyspy blisko siebie, jeden kraj, łatwy hopping
 
MINUSY: holenderskie ceny, również za dolot; na Arubę zapraszam do resortów; duża odległość od innych wysp karaibskich
 
DOLOT: łatwo z Holandii, samolot za samolotem
 
SUGEROWANY CZAS POBYTU: po 2-3 dni na każdej z wysp (z przyzwoitości), choć po 1 by wystarczyło ;)
 
Curacao


 
Zimowisko na Małych Antylach zakończone (27.III.2014) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Zakończyliśmy pobyt w tym pięknym zakątku świata.

   Jeśli się tam kiedyś zapędzicie, to zalecam ominąć Martynikę, skupić się na Dominice, skrócić Gwadelupę i dodać Santa Lucia.

   Będziecie zadowoleni.

   Niedługo przedstawię subiektywny ranking Karaibów, a teraz zdjęcia.

Foty z Karaibów

Dziękujemy Damianowi za obsługę techniczną wyjazdu z kwatery głównej Globtroterii w Batowicach. 

 ------------------------- 

Dawno nigdzie się nie przemieściliśmy. Sylwester w Gruzji, lutowe ferie w Finlandii, Pilch zwiedził Półwysep Malajski, lądując i startując z lotniska, z którego wyleciał tajemniczy samolot Malaysian Airlines.

 Les Salines - Martynika

Ladies and gentelmen, wielkie trio, a może i czwórka, czyli Martynika, Dominika i Gwadelupa! 

RELACJA


 
Sylwester w Gruzji (6.I.2014) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
   Pojawiła się ostatnimi czasy zaskakująca moda na Gruzję. Niedługo ciężko będzie znaleźć wśród znajomych, którzy mają ręce, nogi i komputer albo smartfon do zabukowania biletów, kogoś, kto nie wypił wina na starówce (jest coś takiego?) w Tbilisi i kto nie przespacerował się po górach (albo pod górami) Kaukazu. Istnieje również widoczny związek z Marcinem Mellerem, słynnym byłym naczelnym "Playboya", który w skądinąd fajnej książce "Gaumardżos" opisuje "gdzie my to nie byli, co my to nie robili i z kim my to nie pili" (Meller w Gruzji wziął ślub). Przyjrzyjmy się tej tendencji. 
 
 

   Pierwszym powodem jest fakt, że rzucono ostatnio ludowi tanie bilety w tamtym kierunku. Wizzair lata po 2 razy w tygodniu do Kutaisi z Katowic i Warszawy, w sezonie letnim pewnie po 4. Dodatkowo LOT prawie codziennie pojawia się w Tbilisi, do tego często można przelecieć się Dreamlinerem. Polacy, zresztą, jak Amerykanie, Anglicy i inne kultury konsumpcyjne uwielbiają brać, co się pojawi na wyprzedaży (a Gruzja pojawia się ciągle) i lecą! Pojawią się tanie bilety do Mołdawi albo na Białoruś - też polecą.

   Po drugie - znudzeni Tunezją, Egiptem, Turcją, Marokiem, czyli kierunkami, gdzie można się było za 1000-2000 zł nabzdryngolić z zaprzyjaźnioną parą Januszy z Bytomia, szukają nowego wyzwania, koniecznie egzotycznego. Gruzja to naturalny kandydat.

   Po trzecie - usłyszeli, że od czasu Ś.P. Lecha Kaczyńskiego, Polacy są tam traktowani jak bohaterowie i kocha się w nich cały naród. Trzeba jechać i jako przedstawiciele Szlachty z Unii Europejskiej dać ucałować pierścień i koniecznie pokazać wyższość nad "czarnuchami z Kaukazu", jak nazywa się ludność z tamtych rejonów w Moskwie.

   Po czwarte - jedzie tam grupa autentycznie dobrych ludzi, którzy kochają góry, a jest co na Kaukazie oglądać, najwyższe szczyty Gruzji mają powyżej 5000 m i spotykają te dobre rzeczy!!! 
 

   Po piąte - usłyszeli o dobrym winie gruzińskim (dobrym bo tanim?), a na pierwszej randce w czasach studenckich byli w Gruzińskim Chaczapuri i dobrze im się kojarzy, bo też było tanie.

     Po szóste - bo byli już wszędzie i chcieli odwiedzić 79 kraj ! (to ja ;) )
 
Mtskheta 

  Lądowanie w Kutaisi, 2h40' lotu, lotnisko o dużej swieżości, sprzed kilku lat, kameralne, obsługuje po 2-3 loty dziennie. To nie Unia, mimo tego celnicy wpuszczają na dowód, ale chętnie wbiją też do paszportu pieczątkę na życzenie miłych turystek z Polski. Nikt nie wymaga wiz, jak to dzieje się niestety w sąsiednim Azerbejdżanie, do którego Wizz też lata (z Budapesztu).

   Pierwsze zetknięcie z gruzińskimi cenami. Marszrutka (busik) do Kutaisi (15 km) kosztuje 5 lari - 9 zł. Lepiej pogrupować sie w czwórki czy piątki i pojechać taksówką (20 lari), która rozwiezie wszystkich kursantów do hotelu w Kutaisi. Inną opcją jest bezprośredni przejazd do Tbilisi z lotniska (230 km), ale nie polecam przy lądowaniu o 22.
 
 

  W każdym razie Kutaisi to typowe poradzieckie miasto, w którym na skrzyżowaniach można spotkać krowy, straszy wielka płyta odziedziczona po ZSRR, a 1 stycznia znalaźliśmy jedną otwartą knajpę, zresztą serwującą pizzę i spaghetti. Na Trip Advisor widzę w Kutaisi 4 lokale i to by się zgadzało z zastaną rzeczywistością. Hoteli tam więcej, większość powstała po otwarciu połączeń Wizzaira, podejrzewam, że w dawnych czasach były 4 dyżurne babcie, które wynajmowały swoje mieszkania turystom (vide Erewań). Te hotele za 20-30 zł/os zawsze warto zabukować przez booking.com

   Mają jednak kolejkę linową, co prawda wjeżdża ona na górę pokroju tej w Parku Jordana, ale my nawet takiej nie mamy... W sumie 2 godziny i wystarczy by stać się wielkim znawcą tego miasta, w którego tle widać Kaukaz.
 
 Kutaisi

   Mnie najbardziej zafascynowało tankowanie 4 VIPowskich LandCruiserów, które obstawiało 10 ochroniarzy z karabinami maszynowymi, ale nie dane było mi się dowiedzieć od nich kogo tankują, nie chcieli rozmawiać z prasą.

  Obok Kutaisi są ciekawe 2 monastyry (Gelati i Motsameta), zalecam taksówkę za 20 lari (36 zł), która załatwi nam oba i poczeka i jeszcze coś tam w bonusie dorzuci (no. katedra), jak już wszystko w pięknej Gruzji zobaczymy i będziemy mieli czas to zdobądźmy je z buta. 

   W Gelati zaprzysięgał się przyjaciel Kaczyńskiego, czyli Michaił Saakaszwili, ale uprzedam, że monastyrów w Gruzji i Armenii jest dużo, ładnie zachowane nawet z X-XII wieku, zdążycie się nimi nacieszyć.
 
Gelati 

Ogólnie na plus.

   Z Kutaisi to byłoby na tyle, stamtąd na zachód tylko nad Morze Czarne (moi wszyscy ludzie zaraportowali wielkie rozczarowanie) albo do Mestii w Swanetii (ale to prawie cały dzień jazdy), gdzie jeszcze niedawno grasowały bandy rodem z Dzikiego Zachodu, ale pewnego dnia Michaaił Sz wysłał tam gruzińskich komandosów i od tego czasu wszystko dobrze się toczy z widokiem na Uszbę (prawie 5 tys. m. n.p.m.). Mestia to region pięknych wież z kamienia i momentami 9 metrów śniegu.

   Na wschód od Kutaisi pierwsze jest Gori (2h jazdy). Miejsce urodzenia wielkiego zucha, jakim był Stalin. Uczęszczał nawet tutaj do seminarium, jedna z wersji zasłyszanych jest taka, że nie starczyło mu pieniędzy na zakończenie nauki, więc zajął się bandyterką i rewolucjami. Niemcy raczej nie chwalą się Hitlerem, nad bunkrem, w którym niby zginął (a nie żyje do dzisiaj przypadkiem z Elvisem w hippisowskiej komunie w Argentynie?) stoi sobie dziś przyblokowy parking żwirowy, Stalin ma w Góri na głównej alei (oczywiście Stalina), muzem, a w nim chatkę, w której się wychowywał na dobrego towarzysza i wagon, którym niczym Kim Dzong Il podróżował po świecie. Przejęte krajanki oprowadzają o nimi i raportują go jako wyzwoliciela Europy spod jarzma Hitlera, nie wspominając przy tym ani słowem o gułagach, głodzie na Ukrainie, wycieczkach na Syberię, itp. Bez Stalina Gori byłoby zerem, a tak to jest tylko czymś w okolicy zera, nie dziwota, że kurczowo kontynuują tu kult, wycieczki przyjeżdżają i przywożą dolary. Obok Gori jest skalne miasto Uplistysze i zdecydowanie warte jest 20 lari za taksówkę, która zawiezie i poczeka i wróci. Jedno z trzech głównych skalnych miast w Gruzji, kolejne to Wardzia i Dawid Gareja, w zasadzie można wybrac 1-2 z nich i będzie człowiek zadowolony.
 
 Wagon Stalina
 
   W Gori zatrzymały się wojska radzickiego w 2008 roku w czasie wojny z Gruzją, do historii You Tube przejdzie filmik, na którym Rosjanie zachwycają się warunkami panującymi w lokalnych koszarach (które notabene odbudowano od tego czasu i dumnie stoją przy autostradzie do Tbilisi). Miła pogawędka z panem taksówkarzem, oczywiście w rosyjskim narzeczu, którego nauczyłem się w Nowodworku, tradycyjnie o czasch, kiedy był w armii (na potrzeby tej rozmowy też byłem w armii) i bzykał polskie czołgistki na wspólnych manewrach państw zaprzyjaźnionych na poligonie w Kazachastanie, a w ogóle za ZSRR to fajnie było i nie lubi Saakaszwilego, bo za jego czasów za bardzo przykręcono śrubę (dzięki tej ostrości Gruzja ma jeden z najwyższych na świecie współczynników zaufania do policji (nieskorupmowanej), bezpieczne ulice i wolnośc prasy i słowa, i tylko 2 McDonaldy w stolicy). 

   Z Gori do Tbilisi pędzi autostrada, długości tej z Krakowa do Tarnowa, wybudowana w 2 lata (nie chce mi się liczyć ile trwała budowa naszej i na ile dziesiąt pododcinków otwieranych przez prezydenta było to podzielone), po drodze warto zboczyć do Mtskhety (busik może wyrzucić przy austradzie, skąd można dojść albo podjechać taksówką), gruzińskiego Watykanu, z dwoma sympatycznymi katedrami i monastyrami (Svetiskoveli i Jvari), gdzie spotkaliśmy ambasadora USA (amator, nie chciał rozmawiać, kiedy chcieliśmy pozdrowić od nas Pana Barraka Obamę) w swoim lekko pukniętym GMC.
 
Mtskheta 

   Tbilisi - impreza na 1 dzień. W kotlinie mieszanka monastyrów, wielkiej płyty, budowli ze szkła i żelaza, w tym słynnej kładki-podpaski i nowego Pałacu Prezydenckiego wybudowanego w środku dzielnicy slumsów. Kolejna kolejka linowa prowadzi do Matki Gruzji, która w jednej ręce trzyma miecz dla przyjaciół, a w drugiej róg z winem dla wroga, albo na odwrót. Wyjazd kosztuje tyle, ile przejazd metrem, czyli 1 PLN.  Sam Sylwester jak to Sylwester. O północy fajerwerki takie jak te krakowskie, bo pewnie przypłynęły tym samym kontenerem. Knajpy pozamykane, żadnych wielkich balów tam nie widziałem, społeczeństwo wydaje się jeszcze biedne, więc skupiło się z nami pod chmurką.
 
 Tbilisi

   Kuchnia - może być, ale pamiętajmy, że mówimy tutaj cały czas o chaczapuri, czyli placku z serem, najczęściej też z jajkiem i chinkali, czyli pierożkiem z mięsem, z reguły z sałatką ogórkowo-pomidorową. Niezbyt wykwintnie, prawda? Znam osoby, które wracały po dwóch tygodniach z obłędem w żoładku i nigdy więcej nie wzięły pieroga do ust. No dobra, proste, ale całkiem smaczne.

   Narty - http://www.gudauri.info - to jest naprawdę kurort na światowym poziomie. Wyciągi doprowadzone do ponad 3 tysięcy nad poziom morza, z widokiem na 5. 120 km z Tbilisi, można spokojnie zamówić transport busikiem z lotniska powiedzmy za 150 zł za cały busik. Tygodniowy karnet to około 70 euro, zamieszkać można pod stokiem w ośrodkach w stylu francuskich Alp. Do dyspozycji jest heliski, to pozostałości starej kaukaskiej tradycyji, kiedy piloci helikopterów radzieckiej armii lecieli za flaszkę na szczyt (nie było wtedy jeszcze wyciągów). 
 
    Zalecam LOT do Tbilisi, jest bliżej, powstały już polskie patenty, lecąc na przykład w 2 sztuki, jedna może nadać za darmo narty, druga buty, a reszte wziąć do podręcznego. Z Wizzairem jesteśmy narażeni na kilkusetzłotowe dopłaty, choć napewno godziny lądowań są bardziej korzystne, ale i trzeba dołożyć 200 kilometrów. Kalkulatory w dłoń, odpalamy wizzair.com i lot.com i lecimy.
  
    Podsumowując - jest miło i sympatycznie, ale przyszłości Tajlandii nie wróżyłbym temu miejscu. 9/10 daje jednak górom. To co można tu zobaczyć już kilka lat temu widziałem w Armenii, którą Gruzini gardzą, uznająć za biedny i zacofany kraj.
 

 
Gwatemala by LukPilch (24.XII.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Bardzo ładnie na zdjęciach z Gwatemali przedstawił się Pan Pilch 

Zapraszam na spóźnione 167 zdjęć. 

Pilch 


 
USA, Belize, Guate (23.XI.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Była awaria aparatu, więc zdjęcia bardzo łatanie, ale zapraszam na 104 foto by JacekG

 
 
nasa

 
Ameryka Centralna (4.XI.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

 

Centralna

   Punktualnie na godzinę 19 we wtorek w Barcelonie wyznaczono zbiórkę 3 dżentelmenów! Jeden przybędzie z Dusseldorfu, drugi z Krakowa via Monachium, a trzeci tego dnia najpierw doleci do Girony z O'Learym, by potem autobusem, rikszą, pociągiem też stawić się w końcu gdzieś w okolicach Las Ramblas. Ich misja jest ściśle tajna, ale oto jej plan:

- Środa - lądowanie w Miami

- Czwartek  - Key West

- PIątek - Everglades

- Sobota - Cape Canaveral + Miami Heat

- Niedziela, poniedziałek, wtorek - Belize

- Następnie Gwatemala i Salwador, ale tu nie będę zdradzał dokładnych informacji. Nie dlatego, że to kraje opanowane przez kartele narkotykowe, ale po prostu dlatego, że ich nie mam :]

 

RELACJA 


 
Sri Lanka - zdjęcia (18.X.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

    Przypominam o przępięknych zdjęciach ze Sri Lanki - Igusi. Igusia bardzo sobie zachwalała tą wyspę, mówiąc, że łączy w sobie ona to, co lubimy - małe odległości, dobrą kuchnię, miłych ludzi (wyłączając Colombo), sympatyczne słoniki i duże fale. Tylko bilety mogłyby być na Sri Lankę tańsze, choć na miejscu bilet za 15 zł na 10 godzinną podróż rekompensuje nam trochę wydatki poniesione na dolot...

SRI LANKA 2013 

SRI LANKA


 
Sri Lanka (17.IX.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

RELACJA AKTUALIZOWANA , ZAWIERA LOKOWANIE PRODUKTU.


Wyświetl większą mapę

 

PONIEDZIAŁEK 23.IX - Powiemy Wam, że to bardzo ciekawe, podobno w sri lańskich kolejach (mówi się w lankijskoch) działa WIFI! To najwolniejsze, najbrudniejsze i najbardziej sympatyczne koleje, którymi było mi podróżować... a może to roaming ? Siedzimy w Colombo, stolicy Sri Lanki, za chwilę sunset, wg Lonely Planet jedyne Must See w Colombo, powoli będziemy się kierować w kierunku lotniska i 10 h lotu do Rzymu. Wakacje uważam powoli za zakończone...

CZWARTEK 19.IX - My znowu zmieniliśmy plany i byliśmy dzisiaj w Yala East NP. Tak więc już nie jedziemy do Douda Wale. Widzieliśmy to, co poprzednicy, ale bez kotka (czyli nie można zaliczyć), ale za to słonie i inne mniejsze zwierzaki. Tak więc zrobimy dłuższy chill w Arugam Bay i pomijamy Galle. Pojedziemy za to do Ella i stamtąd pociągiem do Colombo. Planujemy też jeden dzień w colombo. Dzisiaj miałem 1,15 h lekcji surfingu i kilka razy wstałem i popłynąłem (to wielki sukces), tak więc jutro może coś więcej poćwicze. Arugam Bay ma taki przyjemny klimat - dużo młodych ludzi, dużo bungalowów, dużo restauracyjek i brak biedy i co lepsze, brak bardzo drogich hoteli.

Co ważne, mimo dosyć dużych fal można się kąpać i bawić z nimi. Kolejny temat to jedzenie. Jak do tej pory to wszystko jest na prawdę bardzo dobre, żadnych obaw nie mamy (tak jak i Kania). Dzięki temu, że zawsze czekasz na jedzenie godzinę, to wiesz, że jest swieże. Piliśmy też sok z mango, smakuje wybitnie dobrze. 

Śmieszna akcja, idziemy sobie plażą, rybacy przypłynęli z jakimś połowem, inni się schodzą, aby wyciągnąć łódkę. Ja podchodzę zobaczyć co złowili, proszą, to pomagam i sekundę później jeden gość do mnie 'do you want join?'. Ja odpowiadam, że  nie, że nie chce to join, a on 'it is really nice, you could  chill on the beach' :-) 

ŚRODA 18.IX - ze śmiesznych historii. Ciągle chcą nam coś tu sprzedać, jedną z pamiątek jest tzw. Magic Box. A więc podchodzi facet i mówi: - "magic box, magic box, try to open it sir!". Oczywiście się bronimy, więc pyta "where are you from", my na to , że z Poland, a on na to: "szkatułka, szkatułka". 

Już w Arugam Bay chociaż podróż ciężka. Jestesmy w przyjemnym miejscu nad morzem, oczywiście z plażą za 5000 rupii per day, czyli chyba ok 15 zł. Fale dosyć duże. Dzisiaj poszukam jakiejś szkoły, aby się jutro pouczyć surfować.

WTOREK 17.IX - plaże na wschodzie są piękne, piasek, palmy, ciepła woda i prawie nikogo przez 8 kilometrów wybrzeża. Bardzo przyjemnie tutaj minęły nam 2,5 dnia. Niestety, spora bieda wokoło. Widać tutaj skutki wojny i tsunami. Ogromny kontrast, bo po jednej stronie bardzo drogi elegancki hotel z noclegiem za 200$, a z drugiej domek z liści palm, oczywiście bez prądu. Nie zmienia to faktu, że ludzie bardzo szczęśliwi i bardzo mili. Czas na wybrzeżu, to również ryby i owoce morza w cenie 700 rs (5 $) za kilogram ryby / krewetek i 2 razy tyle za kilogram krabów, jeśli prowadzicie statystyki :-). Jutro już koniec tego lenistwa, jedziemy do Arugam Bay sprawdzić jak wygląda najlepsze miejsce do surfowania na Sri Lance i może też się tam wypróbować?

SOBOTA 14.IX - Następnie udaliśmy się do Annurathapurmy lokalnym autobusikiem w rytmie diso srilsko. Niestety, trafiliśmy na jakiś jadący przez okoliczne wioski i dosyć długo nam to zajęło, więc rowery zamieniliśmy na tuk tuka. Swiątyńki ok, ale lepsze są te importowane z Tajlandii. Oczywiście warto zobaczyć.

PIĄTEK 13.IX -  Dziękuje dobrze - odpowiedział Damian na zapytanie, co słychać w pięknej Sri Lance. Dzisiaj transfer z deszczowego Kandy do Dambulli, spacer z zakupami (ludzie, co to za wyjazd, turystyczny czy handlowy?? - przyp. JG) i przejazd tam i z powrotem ze zwiedzaniem Sigiryji. Skała fajna. Na górę nie wchodziliśmy, bo lepszy widok w mojej ocenie był z dołu. (coś mi się wydaję, że nie o widok tu chodzi, a o 30 USD za wstęp :), ale nie przejmuj się, ja podjąłem taką samą decyzję - przyp.JG). Stacjonujemy w guesthause przy jaskiniach i jutro je sobie rano zwiedzimy i udamy się na przejażdżkę rowerową do Anurathapurny, a tak naprawdę udamy się tam lokalnym autobusem, a rowery wynajmiemy na miejscu (absolutnie się z tym zgadzam, możecie odwiedzić lokal, w którym Pan Pilch zbeształ obsługę za ryż z kurczakiem, w którym nie mógł znaleźć kurczaka), Właśnie piję browar za 350 rs i zjadłem świnkę w chili za 650 rs- szału cenowego tu nie ma, jest jak w krakowskim chińczyku. (tysiąc rupii to 25 zł, tyle zapłacił więc nasz bohater).

   Był rownież bird and monkey watching przy okazji oraz parę bezpańskich piesków, ale mniej nachalnych niż w Rumunii. Miał być spacer wokół skały, ale przegoniły nas dzikie słonie. Z darów Wieziemy już (oby to dary dla nas, czytelników - JG): herbatkę czarną i zieloną, przyprawy, ajuwerdyjskie maści na wszystko, parasol w kolorach tęczy, spodnie alladynki w barwach lokalnych mnichów oraz sukienkę ze wzorem, jaki kiedyś robiło się domestosem na podkoszulkach. Wszystko pachnie i świeci.

 --------------- 

  Iga i Damian leżą teraz w łóżkach grzecznie, na Sri Lance jest 1:25 w nocy, a oni lubią chodzić do spania zaraz po Wiadomościach. Ale do meritum. Kilka słów ze Sri Lanki.

   Wylądowali w środę rano, była chyba 5.50, Colombo. To lotnisko to wielka hucpa, do Colombo jedzie się busem 2 godziny. Wylądowali o 5.50, a wylecieli we wtorek o 17.40 z Rzymu, gdzie ciule pozdrawiał ich papież Franciszek. Ten człowiek nie raz wypisał się ze schematów, może naprawdę pożegnał ich na Fiumicino? W każdym razie, linie Sri Lankan Airways, 2 250 PLN za lot Rzym - Colombo - Rzym.

CZWARTEK 12.IX - Panśtwo Grela stacjonują w Kandy. Pobudka o 7 rano, wynajęcie kierowcy, który poobwoził po okolicy. Z tego co wiem, to Damian wyznaczył sobie 2 dni w tej miejscowości, my spędziliśmy w niej 1,5 godziny, z tego większość czasu to był lancz. W Kandy jest słynne Muzeum Zęba, ale zabijcie mnie, nie pamiętam kogo był ten ząb. Mógł to być ząb samego Buddy, może jakiegoś mnicha, może słonia ? W każdym razie historia jego transportu była tak nieprawdopodobna, że zrezygnowaliśmy z jego oglądania (mógł być w tym czasie u konwersatora). Miasto leży wokół jeziora, my byliśmy świadkiem jakiejś wojskowej parady, gdzie wszyscy robili groźne miny, bo przyjechał sam genera Szwajri. (komandosi Sri Lańscy liczą sobie 1,70 m wzrostu).

    W każym razie przekazuję klawiaturę Damianowi: 

   Wszystko dobrze, driver zawiózł nas do słoni, gdzie jak w szkole, 9.15 karmienie, 10 mycie w rzece a po drodze możliwości zakupowe u zaprzyjaźnionych firm handlowych. Potem ogród przypraw i ziół wykorzystywanych w ayuverdzie, z nieobowiazkowymi zakupami, tea faktory, ale takie bardziej zabytkowo-pokazowe z degustacją i możliwością zakupu (całość oczywiście za free). Potem świątynia z XIV wieku i plantacje herbaty. Następnie ogród botaniczny i Świątynia Zęba. Wszystko byłoby ok, gdyby nie lekkie deszczyki przechodzące losowo w ciągu dnia.

  W międzyczasie driver zawiózł nas do sklepu z sari oraz sarum. Pięknie w tym wyglądamy, musimy chyba zakupić, aby mieć potwierdzenie, że jesteśmy lokalsami i możemy płacić lokalne wstępy. Pan Kierowca polecił jakąś knajpę na obiad rownież (u kuzyna oczywiście i w sumie dosyć tanio, zjedliśmy lokalny ryżyk). Najlepsze było coś, co smakowało i wyglądało jak mięso, a naprawdę było jakimś drzewem... 

ŚRODA 11.IX - to jest dla nas black box, prawdopodobnie zużyta na transfer do Kandy, po drodze mogły być przeróżne słoniowe sierocińce, którymi Sri Lanka stoi.


 
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>

Results 41 - 50 of 243


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2017 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.