Aktualności
USA - The End (22.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
   Kiblowaniem w Monachiu kończymy USA trip. To może kilka zdjęć z Zion National Park, Death Valley National Park i San Francisco, chyba najlepszego miejsca do życia, jakie dotychczas widziałem, nie licząc Zakrzówka i jego okolic. W San Francisco zaczyna się Krzemowa Dolina, Facebook i Google...
 
 
  Golden Gate Bridge

 
USA nie tylko dla bogatych (19.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Pomińmy dla uproszczenia życia ;) lot na Zachodnie Wybrzeże - 1950 zł w promocji i wize amerykańską - 525 zł, skupmy się jak tanio w 7 dni zwiedzić 7 najpiękniejszych parków Kalifornii, Utah i Arizony. Założenie, podróżujemy w 4 osoby, najlepiej, gdyby było to 2 pary albo też 3 chłopców i dziewczynk, w zależności od konfiguracji i preferencji.

 - wypożyczenie auta - 250 USD total za 7 dni = 825 zł i to nie bylo co, a SUV

- benzyna - 3000 km -> 300 L * 0,9 USD = 900 zł 

- motele - 50-80 USD, liczmy średnio 64 USD za pokój, dwa olbrzymie łóżka, czyli po 16 USD za osobę = 211 zł za pokój * 7 dni = 1477 zł

- jedzenie - śniadanie w cenie motelu, obiad to 7-15 USD, do tego wieczorem subway - max 20 USD za osobę = 66 zł * 7 dni = 1848 zł

- wstęp do parków narodowych - 80 USD za nielimitowany roczny karnet do parku / per auto = 264 zł

- inne koszty, nieobowiązkowe, nie wliczamy

 TOTAL:

 1725 zł + 1477 zł +  1848 + 264 zł = 5314 zł, co daje 1328 zł na osobę, przy założeniu, że je się jak amerykańska świnka.

 To nie jest okrutnie dużo, a gdyby jeszcze dolar spadł z 3,3 zł do 2 ....


 
Grand Canyon, Monument Valley (18.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

  Monument Valley

Grand Canyon i Monument Valley PHOTOS

Ruszyliśmy z Las Vegas (Nevada) w kierunku Arizony i Utah:

- w Nevadzie terroryzm radarowy, już za przekrocznie prędkości o 2 mph grozi kilkaset dolarów mandatu

- w Arizonie wolna Amerykanka - jedź jak tylko chcesz i ile wypożyczalnia pozwoli (w naszej budzik zamyka się przy 80 mph - 130 km/h) 

- Hoover Dam, zapora zbudowana w latach 30-tych, na tamte czasy imponująca, nijak się jednak ma do tej na granicy paragwajsko-brazylijskiej (Itaipu), sporo policji, cały czas alert terrorystyczny, żaden pojazd nie podjedzie w pobliże zapory bez dokładniejszej kontroli

- Grand Canyon, wstęp do każdego parku narodowego w USA to 25 USD za samochód, nie ważne ile osób napchasz do środka. Widzę to miejsce na biznes dla pomysłowych Polaków. Zbliżanie się do Grand Canyonu niczego dramatycznego nie zwiastuje, najpierw jedzie, a potem idzie się przez pospolity las sosnowy, nagle drzewa znikają i pojawia się ON - 450 km długości, 29 km szerokości, imponujący, wielki, niesamowity - Wielki Kanion Kolorado.

- dojeżdżamy do klasycznego amerykańskiego motelu - recepcja, 50-70 USD za pokój z dwoma łóżkami "queen", to pokój dla 4 osób. Dobry value za dobrą cenę, klasyczne wejście do pokoju prosto z bagażnika podstawionego SUV'a - Amerykanie nie lubią chodzić. Na śniadanie obrzydliwa kawa, pankejki, donaty i musli.

- stan Utah - to stamtąd pochodzi Roomney, stan bez alkoholu, bez barów. Właśnie musieliśmy podjechać do baru do sąsiedniego  stanu, do Arizony, gdzie barmanka skrytykowała całą to zbieraninę mormonów - "fucking, cheating, crazy religious peple" i że " Iove Obama, if Roomeny won, I would need to move to Poland".

- w barze połowa ludzi przyznał się, że nie płaci podatków i pensję pobiera "in cash"

- Monument Valley i Grand Canyon - niesamowite krajobrazy, to jest prawdziwe "big wow", "10/10" . Symbole Ameryki za kilka dolarów.

- rezerwat Indian Navajo, prawie 30 tys km2, bohaterowie mojej młodości, książek Karola Maya, Indianie, ja tam byłem, z nimi rozmawiałem, prawie wypaliłem fajkę pokoju.

- jadą drogą przez prerię mijamy setki starych przyczep kempingowych. Coś poszło nie tak i w nich mieszkają Indianie Navajo, jest i alkohol, jest i w niektórych miejscach cywilizacja. Asymilacja nie poszła najlepiej.

- jeszcze nie udało mi się dokończyć w całości posiłku - rozmiary są na prawdę imponujące. Taki przyzwoity burger czy coś bardziej sofistikajtet to od 9 do 15 USD.

 - jedziemy Fordem Espace - to SUV, na jednym galonie przejeżdżamy 26 mil, wychodzi mi spalanie jakieś 10 L/ 100 km. To niezły wynik jak na 2,4 litrowego smoka. Benzyna po około 3,10 PLN za litra, płatne oczywiście w dolarach... (3,9 USD / galon).

- Amerykanie nie są tak nie ogarnięci, jak się o nich mówi. Dziś jeden z nich wdał się w dyskusję z nami na temat Finlandii - "tak, ja wiem, to ten kraj, gdzie jest tyle ropy, że państwo nie wie co z pieniędzmi zrobić". Do Finlandii z Norwegii nie jest daleko. Ogólnie widzię o świecie oceniam tu na "dostateczny"

- "Making a war for peace is like fucking for virgnity" słyszymy na koniec dnia od barmanki, która piwo stawia nam na swój koszt 


 
Las Vegas (16.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Las Vegas (USA) na zdjęciach

 New York, w stanie Vegas

   Konferencja Sharepoint 2012 powoli zbliża się szczęśliwemy zakończenu, hard work jak mawiał trener Wisły Dan Petrescu. Kilka przemyśleń i faktów po 5 dniowym pobycie w tym mieście:

- to kosmiczna fabryka zabawy. Takiego tworu moje zchorowane oczy jeszcze nie widziały. Setki kasyn, hoteli, neonów, limuzyn, restauracji, nagniaczy, kiczowatych budowli, szukających swojego szczęścia Latynosek, Murzynek, studentów żywcem wyjętych z Kac Vegasbohaterów Toy Story, itp itd.

- w kasynie ruch 24/7. Cały przekrój społeczny. Babcia z Nothingville, emeryt z Florydy, farmer z Nebraski, intelektualista z Nowego Jorku, bogacz z Kaliforni.

- ale ogólnie raczej Ameryka B i C. Popkultura na maksa, która nie trafia w gusta wąskiej grupy amerykańskiej elity. John z traktora, Mary z supermarketu

- kelnerki w kasynach - sześćdziesiątki, siedzemdziesiątki w kusych, lateksowych strojach - bardzo niesmaczne 

- same kasyna to baśniowe stwory za setki milionów dolarów, baśniowe nazwy - Excalibur (w kształcie zamku Rycerzy Króla Artura), Venetian (pod wejściem replika Placu Św. Marka, po wielkim kanale pływają oryginalne gondole), Bellagio (z wielkim jeziorem, na którym co pół godziny odbywa się show z udziałem fontanny), New York, New York (zbudowanych z nowojorskich atrakcji - Statuy W, Mostu Brooklyńskiego, budynku Chryslera), itp. itd. Sen szalonych architektów

- nie da się spokojnie przespacerować ulicą, kładki i chodniki są tak skonstruowane, że droga zawsze prowadzi przez kasyno

- słynne amerykańskie outlety modowe to poważne rozczarowanie, szczególnie kiedy dolar po 3,20 zł. Nawet ciuchy u Ralpha Laurena i Tomiego Hilfigera przypominają farmerskie worki na ziemniaki. Ani tego zareklować, ani nic... co z tego, że 50 zł taniej, jak i tak szyte w tej samej bangladeszowskiej fabryce, co te kupowane w Polsce, więc pewnie tak samo i wytrzymałe

- codziennie jakiś ewent światowej skali. Wtorek koncert Johna Bon Jovi, wczoraj Shanii Twain, dziś rozdanie nagród Latin Grammy, nawet wpadłem podobno na jakieś słynnego latynoskiego piosenkarza, ale rozpoznaje tylko Enrique Iglesiasa i nie był to on. Dziś pojawiliśmy się również na planie "Kacvegas 3".

- sama konferencja to gigantyczna impreza, 11 tysięcy osób. W skali Las Vegas to jednak malutka imprezka, zdarzają się zjazdy niektórych amerykańskich kościołów, na które przyjeżdża 150 tysięcy luda.

- imponujące śniadanie - 11 tysięcy, po 8 przy stole, wychodzi ponad 1 200 stołów jak dobrze liczę. Dobre, polskie wesele.

- w piątek koniec, zawiną, przemalują, wykwaterują i od poniedziałku biznes będzie kręcił się od nowa - setki sal, salek konferencyjnych, tysiące miejsc. Fabryka. Po raz kolejny fabryka. 

- Amerykanie wyjątkowo mili - "how are you today, thank you for joining, have a wonderful evening sir". Ale dalej nijaki się to ma do irańskiego tarofu.

- kilka strzelanin, kilka morderstw, widziałem w Las Vegas TV, dzień jak codzień w Ameryce

- cały czas opłaca się kupować elektronikę (Kindle po 75 USD, wiozę już 3 na eksluzywne zamówienia do Polski, Iphone 5 tu po 700 USD, w Polsce po 3200 zł-kto to w ogóle kupuje, kto ma w Polsce tyle pinindzy ?)

-  znaczący spadek Czarnych i Latynosów, tu wciąż, w przeciwieństwie do Nowego Jorku, biały jest najbardziej widoczny


 
USA (12.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Nie ma czasu, wszystko za szybko, wszyzstko nerwowo, to Ameryka! Kilka lużnych opinii na temat NYC, które zajęło mi pierwsze 2 dni ważnej służbowej podróży:

- puszka Coli ma 0,355 L;

- po amerykańskich knajpach rzeczywiście przechadza się Jenny/Kate/Lucicita w fartuchu i dolewa paskudnej kawy;

- żarcie, kupa żarcia, jedna porcja wystarcza z reguły na dwie osoby, nie ważcie się nigdy brać XL, ani innych upgradów;

- metro w Nowym Jorku w przeciwieństwie do innych światowych zainstalowało się kilkanaście schodów pod ziemią, można je oglądać przez otwory wentylacyjne

- grube Murzynki łażą po mieście i krzyczą do telefonu, zanosząć się przy tym rubasznie śmiechem

- sobotni koncert Budki Suflera na West Endzie przyciągnął tłumy Polactwa, z czego wyciągnałem wnioski, że to Polactwo jest dalej mentalnie w latach 80-tych. Kto tego jeszcze w Polsce słucha?

- szybko, wszystko za szybko. Nawet w Starbucksie musiano uruchomić dla mnie specjalną obsługę, nie nadążyłem za tym całym system prawdziwego fast food

- stacje benzynowe racjonują benzynę, większość z nich jest wciąż po Sandym zamknięta, a na ulicach korki jak w Teheranie. Jak to wygląda, kiedy benzyna jest łatwo dostępna ??

- Statuę Wolności najlepiej zobaczyć z promu na Staten Island, prom jest darmowy, a widok taki sam jak spod samej Statuy, która notabene wciąż po Sandym stoi zamknięta

- każdej łodzi, aż do Libetry Island, towarzyszą patrole US Coast Guard, równolegle do promu płyną dwa mocno profesjonalne pontony pełne żołnierzy, mijasz Statuę Wolności, oni machają i odpływają. Wysadzili już kiedyś WTC, rząd dba o to, aby nic nie stało się poczciwej Statule...

- Podatki, tolle, taxy - to zmora, nigdzie nie ma jasno wymalowanej ceny. Z 65 USD jakie miałem zapłacić za taksówkę z Newark do Brooklynu nagle cudownie rozmnożyło się do 93 USD

- in plus rozczarowują Murzyni - wyglądają mi na nastawionych pokojowo, choć customer service powinni poprawić, polityczna poprawność rozpanoszyła ich tutaj zupełnie, niedługo biali będą prześladowaną grupą społeczą. W ogóle za parenaście lat biała Ameryka będzie w odwrocie, kolejny prezydent będzie pewnie Latynosem z ubogiej hacjendy

- metro jest w kiepskim stanie, fatalnie oznakowane

- wielkie te auta, to słychać jak ruszają ze świateł, to nie są europejskie pyr-pyr, a poważne, kilkulitrowe maszyny

- nowojorska policja jest nieprzyzwoicie miła, wiecznie uśmiechnięta i zadowolona. Najpierw pytają, potem strzelają.

- w Nowym Jorku praktykuje się bardzo ciekawy zwyczaj. Prawie żaden z przechodniów nie stoi na czerwonym, tu się po prostu idzie, równiez na oczach gliny. Utrudnia to ruch aut, które co chwilę muszą nawet na zielonym przepuszczać przechodniów, ale tak się tu kiedyś ustaliło i jest to święte, nikt nie trąbi, nie krzyczy

- w ubogich dzielnicach liczba hamburgerowni przeraża. Na Harlemie co druga witryna to bar z hamburgerem, z których wytaczają sMurzynki XXL

- odwiedziłem Columbia University, jeden z tych snobistycznych amerykańskich uniwersytetów. 70% studentów wyglądało mi na Azjatów. Chyba jest plan przejęcia tego kraju.

 Kolejne obserwacje z Las Vegas.


 
Iran na zdjęciach (23.X.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Czekam na fotki Aleksandra. Iran oczami Jacka G wygląda tak:

IRAN 2012

   Pamiętajmy - do Iranu najlepiej lecieć przez Stambuł (Warszawa - Stambuł od 350 PLN w Szalonej Środzie i 30 k mil w Miles and More liniami Lot), a potem Pegasus Airlines (od 400 PLN) do Teheranu (dość kłopotliwa zamiana lotnisk w Stambule).

Isfahan on bike 

   Na lotnisku 15-dniowa Visa on Arrival, ale poparta autoryzowanymi kodami (http://www.firouzehhotel.com - wszystko za Was załatwi) to koszt 60 euro (kody to dodatkowe 30).

   Tanie wakacje tylko w Iranie! 


 
Oni już wrócili (20.XI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by lukpilch   
 
Wylądowali. Wpuścili ich. Wypuścili ich. Relacja z Iranu
 
Bardzo ciekawa relacja z uroczystości w Teheranie TVP INFO
 
 

 
Go! (4.X.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   No to startujemy! Wprawdzie nie ma czasu na odwiedziny w konsulacie, ale żyjemy nadzieją, żę na granicy też to pismo się spodoba....

13.05 - 16.30 Warszawa - Istambuł 

23.05 - 2.15 Istambuł - Teheran

Dear Mr./ Mrs. JACEK  MACIEJ GABRYS  With reference to your visa application No xxxxx-1000208742 , we are glad to inform you that your request is approved under No. 9727xx.  . After 3 working days of receiving this approval , please approach in person the Iranian Embassy / General Consulate in WARSAW .  and collect your required visa . Best regards,M.F.A / Passport and Visa Office

Dear Mr./ Mrs. ALEKSANDER ANDRZEJ ZON  With reference ....

Dear Mr./ Mrs. ANDRZEJ KRZANOWSKI With reference....


 
Iran! (2.X.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
    No więc ruszamy, tym razem w kierunku Krainy Mrocznych Ajatollahów, którymi straszyły nas babcie, kiedy nie chcieliśmy grzecznie zasnąć w otoczonych palami łózeczkach.  Ajatollahowie rządzą praktycznie Iranem od 1979, więc 3 lata przed tym, kiedy urodził się najstarszy z nas. Jako że w mediach donoszą w kontekście Iranu tylko o wzbogacaniu uranu, kamieniowaniu cudzołożnic, drugiej na świecie po Chinach liczbie wykonywanych wyroków śmierci, o grożącym eksterminacją Żydów Ahmudineżadzie oraz o pędzącej inflacji, globtroteria.pl nie wierzy, że istnieje tak niegościnny kraj i musi to sprawdzić na własne oczy. To przecież kraj, gdzie lud miłuje pokój i przybyszy z Bolandii (prawie każdy intelektualista zna tu filmy Kieślowskiego i muzykę Kilara), gdzie ojciec rodziny zaprasza pod swój dach, częstuje daktylami i  ofiaruję córę na wydaniu, jeśli jest tylko wystarczająco wiekowa (>18), nierokująca i brzydka ;).

   To przecież nie IKEA, a Iran, czyli po staremu Persja, to kraina w której najwięcej pięknych dywanów, choć może niepasujących za bardzo do regału Expedit. To tam znajduje się Damavand, liczący ponad 5600 m. n.p.m szczyt, będący najwyższym między Kilimandżaro i Himalajami. Przewodnik drogę do góry opisuje jako "walk up", ale my mimo zachęty Olka nie będziemy zdobywać tej góry, bo na zakres od 25 do -25 stopni trzeba wziąć z Polski coś więcej niż 2 podkoszulki, 2 pary spodni i tzw. buty przejściowe. Góra ta jednak kusi, door to door z Teheranu to marne 3 dni, ponoć wybierana na weekendowy spacer przez młodych Teherańczyków, którzy chcą w spokoju wypić whisky z przemytu, ponarzekać na reżim i zorganizować coś na kształ dyskoteki pod gołym niebem. 
 
 Iran

   Iran to na szęście nie tylko Damavand, to  też góry Zagros, które liczą sobie około 4500 m i nie wykluczamy podejścia w kierunku tego łańcucha, który ciągnie się od Granicy Tureckiej prawie ku Zatoce Perskiej.

   Iran to okropne wybrzeża, których nie zamierzamy odwiedzić. Na północy Morze Kaspijskie, na południu nieprzyjemne wybrzeże Zatoki Perskiej i piracka cieśnina Ormuz. To nie są miejsca pełne kobiet w bikini, to nie jest Copacabana, woda to zupa, a mężczyńi plażują w spodniach w kantkę.

   Iran to w końcu przepiękne miasta, Yazd i Isfahan, Shiraz i Persepolis, Mashad i zaliczony mocno na wyrost do tego grona Teheran, znany też jako jedno z najokropniejszych miast w tamtym rejonie świata, z wszechobecnym smogiem i pyłem pustynnym, gdzie największą atrakcją jest opuszczona w 1979 roku ambasada Wuja Sama.

   Iran to rzeczona pustynia, gdzie jednak trafiają się sympatyczne oazy, gdzie jedynym zajęciem jest czytanie irańskiej poezji na hamaku, czyli to, czemu chcemy się poświęcić w życiu (oprócz słynnego kina mongolskiego) .
 
Yazd 
 
 Wszystko to pozostaje jednak palcem po wodzie pisane. Nasz przyjaciel Mousavi z Hotelu Firouzeh (http://www.firouzehhotel.com/language_english/facilities.shtml) miał załatwić nam kody, dzięki którym na granicy dostaniemy "visa on arrival" (ważna 15 dni). Bez kodów szanse zdobycia wizy mocno maleją, a jak na atomowe mocarstwo przystało kodami można zdziałać naprawdę sporo. Koszt kodów to około 30 euro, po wnikliwej weryfikacji podejrzanego wydawane są one w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Iranu i do odebrania na lotnisku podczas przylotu. Całość imprezy to więc 30 euro za magiczne i tajemnicze kody + 50 euro już za "wizę właściwą".

    Mousavi śpi albo ma inne problemy na głowie (jak na przykład to, że korespondowaliśmy na gmailu, a gmaila ostatnio w Iranie zablokowano), w ciągu roku dewaluacja lokalnej waltu poszła tak mocna, że zamiast 13 000 riali, dostaje się dziś za dolara 35 000. Inflacja szaleje, wysublimowane sankcje Zachodu powoli "przynoszą skutek". "Obyś żył w ciekawych czasch" mówiło chińskie przysłowie i Irańczycy takich dożyli, choć chyba bardziej uczieszyliby sie na przykład z pierwszego McDonalda w stolicy.
 
 

   Ruszamy z Olkiem, znawcą tamtego regionu, który odwiedził rok temu Gruzję, Azerbejdżan i Armenię, oraz z Andrzejem Krz., który doświadczenie ma małe, ale został właśnie dziś IT Senior Expertem, więc i na jego fachowośc liczymy.Oby tem skład dał nam siłę i moc na pokonanie teherańskich pograniczników, których zaatakujem prawdopodobnie o 2.15 w piątek.

    O wszystkim będziemy informowali na bieżąco, choć spodziewamy się utrudnień ze stron władz, które specjalnie na nasz pobyt planują wyłączyć roaming i blokować Internet i które prawdopodobnie globtroteria.pl dodali do Ulubionych, czego i Wam na najbliższe 2 tygodnie proponujemy!


 
Cypr (4.IX.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Cypr w czerwcu? Mimo tego, że jest już wrzesień, to Damian przypomniał sobie, że spędzał tam ciekawe momenty zaraz przed Euro. Z Igusią. Zapraszamy na parę słów podsumowania.

Cypr

  Wyspa Afrodyty


 
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>

Results 71 - 80 of 248


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2018 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.