Aktualności
Chorwacja - stały punkt programu (23.VIII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Namówiona przez znanego deskarza i kejciarza, Zenka Smetanę i jego małżonkę Anię, 8-osobowa ekipa ruszyła w kierunku Chorwacji. Zenek mówi, że jeśli deska na Chorwacji, to tylko na Peljesacu, czyli prawie pod Dubrownikiem. A Zenek vel Marcin Mika się zna.Kawał drogi, a wycieczka krótka, 5-dniowa, za 2 dni urlopu. Padł pomysł, aby pojechać na Chorwację przez Bośnię, przez Sarajewo i Mostar. I jest to pomysł poroniony, przed którym przestrzegam z całego serca ewentualnych naśladowców. To trakt, któremu ton nadają Golfy dwójki, chyba wszystkie te marki kończą swój żywot na bośniackich drogach, razem z traktorami, kombajnami, bryczkami  i policjantami polującymi zza drzewa na niewinnych polskich kierowców.  Droga dla koneserów, 1220 km w 17 godzin, 1450 km przez Austrię, Chorwację i Czechy przejedziemy w 15. Wopcji numer jeden oszczędzamy na chorwackiej autostradzie 30 euro, ale bardzo łatwo oszczędności stracić w kontaktach z mundurowymi. Chytry traci dwa razy, consensusem jest droga Kraków-Chyżne-Bańska-Budapeszt-Zagrzeb-Dubrownik.

    Na Peljesacu rzeczywiście deskarski i kajtowy lans, wysmagani chłopcy całkiem nieźle sobie radzą na kanale między Korculą i Orebicem. Nie za bardzo  jest jednak przed kim lansować, bo dziunie w tym czasie na Ibizie albo w ALL INCLUSIVE.Wieczory zalecamy w Korculi, to miejsce, skąd w świat ruszał Marco Polo.

    Generalnie Chorwacja to wysoki współczynnik QUALITY/PRICE. Nie ma świata gofrów, baloników i kurczaków, bo jest za gorąco, żeby czymkolwiek  handlować. Pogoda jest gwarantowana w umowie pobytu, a gospodarz nie robi inspekcji stanu pokojów, tylko co rano donosi "coś z drzewa".

Chorwacja

    Ceny - w sezonie to ok. 15 euro per persona czwórce, do 20 euro w dwójce. Oczywiście przy samym morzu, na końcu wsi będzie coś taniej. Zenek zna sposoby na wjazdy na kemping jako samotny wojownik, osoby do namiotu poznaje dopiero na miejscu, więc za nie nie płaci, i tak robią wszyscy... Polacy. 

Chorwacja

   Reasumując.Globtroteria.pl zawsze gratuluje osobom wybierającym Chorwację jako miejsce zasłożonego urlopu.

Chorwacja


 
Raport olimpijski (12.VIII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

  

 

 

Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012 na zdjęciach

 

Olimpiada

    Do Londynu Hajec rusza tak, jak Pan Buk przykazał. Jedzie po pracy w czwartek do Balic autobusem 208 (jest godzina 20.00), spakowany do jednej walizki, jak worek ziemniaków pakują go do samolotu Ryanair, gdzie wraz z młodzieżą uciekająca z zielonej wyspy podróż mija mu słuchając reklamy papierosów smokefree. Jak zwykle w przypadku Ryanair jest przed czasem, czego dowodzą charakterystyczne fanfary. Bez cienia ironii powiem, że Ryanair to najbardziej punktualne i solidne linie lotnicze, które latają teraz po Europie. O 23 ląduje w Stansted.

   Gabryś zaszalał - o 13.50 wyszedł z domu, posiedział w loungu, o 16.15 doleciał do Wiednia. O 19 został jednak zawrócony znad Innsbrucka, znad głowy wypadły mu maski tlenowe - a przecież leci najnowocześniejszą linią, gdzie bilety rzadko schodzą poniżej 1000 złotych.  Wraca do Wiednia, o 22 dowiaduje się, że już nie poleci. Autobusem transportują go do hotelu, który przypomina kolorami dom publiczny, o 5 rano odbiera go bus. I w końcu o 10.30 rano dolatuje do Londynu. 20 godzin w podróży, nowe znajomości, przygody.

    Ryanair czy Austrian - wybór należy do Ciebie.

   Londyn wita standardowo - oddajmy głos Hajowi i jego smsowi - "Zimno, włosi w puchówkach, lotnisko full, zalecam paszport czipowy, omija się tłok do odprawy imigracyjnej. Do EasyBus (10 funtów) pakuje mnie pan Marek, proponując od razu muzykę na full, co jest nielegalne ("nie mówcie ku..a mojemu bossowi!"). Pomagam organizacyjnie, w nagrodę Pan Marek bierze mnie 2 kursy wcześniej, finalnie trafiam do przytułku."

   Zajmujemy miejsce w 5* Park Plaza on the River Bank. Hotel odpowiada naszym wymaganiom, nie zgłaszamy specjalnych uwag, 60m2 apartamentu nas zadowala. Przez okno widać Big Bena.

   Kilka uwag przed kolejnym olimpiadami:

- szukanie biletów rozpoczynamy rok wcześniej - wtedy bilety wędrują do krajowych komitetów olimpijskich, które rozprowadzają je przez skorumpowane biura turystyczne;
- bilet lotniczy kupujemy pół roku wcześniej - wtedy mamy szansę na jakąś okazję, szczególnie jak na egzotyczne kierunki jak Soczi czy Rio;
- dostępne w Internecie bilety kupujemy jak leci - nieważne czy jest to mecz przeciągania liny San Marino - Wyspy Togo, czy 100 m i Usan Bolt - i tak jesteśmy w stanie je sprzedać, cały czas pracuje program "Resale". Zapotrzebowanie na bilety było tak duże, że pod stadionem nie było koników. Nie mieli czego sprzedawać!

   Wszystkie te powyższe informacje mogą okazać się science fiction - w 2014 igrzyska zawitają do Soczi, a Rosja to kraj cudów i dziwów. Byłem jak ta panna na wydaniu. Wybrzydzałem i w końcu nie wszedłem do Parku Olimpijskiego. A trzeba było brać 2 miesiące temu bilety na piłkę wodną kobiet, czy 1/16 piłki ręcznej, bo na pływanie i lekką biletów nigdy nie było! Nie było poniżej 400 funtów... Czekałem na gwiazdy, a nie starczyło nawet dla mnie skromnych dziewcząt z Toga.

   W pierwszy dzień wizytujemy okolice Stadionu Olimpijskiego - próbujemy sforsować zasieki, robimy kółeczko wokół obiektów, ale o wejściu nie ma co marzyć. Chwila zawahania i podbiegają z sercem na ręku wolontariusze - "w czymś pomóc, coś pan zgubił?" - oddalamy się jak niepyszni w kierunku wioski, w której jest całodobowy monopol i McDonald, i w której odbywają się najlepsze imprezy w tym roku w Londynie. Poziom zabezpieczeń oceniam na 9,99999 / 10 - jedną stutysięczną zostawiam dla Pilcha, który może znalazł by dziurę w systemie.

   Spotykamy Tomasza Zimocha, z którym razem przeprowadzamy transmisję do studia w Warszawie...

   Wieczorem Szermierka i Boks w Earls Court - na szermierkę trzeba mieć szybkie oko, a w boksie i tak o wyniku zadecydują niezrozumiałe decyzje sędziów.
 
Szermierka

  Powrót do domu całkowicie bezproblemowy, na każdym rogu w Londynie stoją wolontariusze (15-90 lat), odnosi się wrażenie że proporcja jest 1:1 (na jednego kibica jeden wolontariusz).

   Sobotę zaczynamy od triathlonu - 1,5 km pływania w Hyde Parku (zaspaliśmy), 40 km na rowerze (wokół pałacu królowej) i 10 km biegu (po parku). Słynną końcówkę, gdzie o wyniku zadecydowała fotokomórka, musieliśmy odpuścić, bo otrzymaliśmy informację, że Anna Kiełbasińska (4x100 m, 200 m) prosi nas do wioski, ale okazał się to fałszywy alarm.

   Szybki transport do Earls Court i manto spuszczone Anglikom. Polska 3, oni zero. Miłe złego początki w hali zbudowanej w 1937 roku. Atmosfera raczej senna, choć trzeba przyznać, że już 2 godziny przed każdym eventem wodzireje zabawiają gawiedź, są stanowiska, przy których można pograć w siatkę (jeśli akurat jesteśmy na siatce), czy stoczyć bój szermierczy jeśli odwiedzamy właśnie szermierkę... logiczne, prawda ?
 
POlska - GB
   Mecz się kończy i już wiemy co dalej, przed nami na stację wchodzi grupa kibiców w sombrerach - oni też jadą na Wembley, gdzie wspólnie oglądamy jak Meksyk pokonuje Senegal 4:2 - wystawiam stadionowi najwyższe noty, bez problemów pomagamy umieścić na stacji Wembley Park 80 000 kibiców do metra.
 
Wembley

   Na koniec dnia chód na 20 km mężczyzn - zaliczany przez nas do sportów debilnych, więc nie będziemy się rozpisywać. Pod Królową oczywiście.

   Londyn nie specjalnie zatłoczony, rezygnujemy z wieczornego zwiedzania, które na pewno przerodziło by się w nocne, nie daj Boże poranne, a my rano mamy zobowiązania - o 11 startuje maraton kobiet! Pierwszą połowę oglądamy w telewizji, drugą na trasie, ciężko dopchać się do pierwszego rzędu, gdzie dzielne kobiety pokonują kolejne kilometry. Kibicujemy Polce ("daawaj, Polka, daaawaj" - mamy wątpliwości jak ma na imię), ale zajmuje coś koło zaszczytnego punktowanego miejsca 20tego.

   Jeszcze zapasy i Andrzej Wroński, medalista z Atlanty i Seulu, podejrzewany o związki z Pershingiem, bardzo miły chłopak, porozmawialiśmy o aktualnej sytuacji w polskich zapasach i środowiskach Pruszkowa i Wołomina. I możemy wracać do kraju.
 
Big Ben

   Noc zapadła nad Londynem, kiedy szofer metra dotknął mego ramienia, mówiąc - "Panie Polak, proszę się obudzić, jesteśmy na Heathrow". Była 1.30, a samolot odlatywał o 6.40. Noclegi na lotniskowej podłodze to nieodłączny element każdej niskobudżetowej produkcji, pardon, wyprawy.

   Poniesione koszty 4-dniowego wyjazdu na igrzyska w Londynie:

   575 złotych - bilety wstępu
  
   350 złotych - coś na ciepło, owocki, kolka

   Za wszystko zapłacone kartą Visa i absolutnie były to pieniądze zainwestowane lepiej niż w "Amber Gold".

 
Czarnogóra (8.VIII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Uwaga, audycja zawiera lokowanie produktów!

Tu jest relacja z Bałkanów 2012!

 

Kotor

 


 
Londyn 2012 (7.VIII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Dobra, to wrzućmy na początek kilka zdjęć.

Igrzyska Olimpijskie Londyn 2012


 
Pilch jedzie na wczasy (31.VII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Tym razem Pilch wyrusza ze swoją ekipą na podbój Bałkanów, więc oddajmy im głos.

 

Tu jest relacja z Bałkanów 2012!
 

    Kolejny wyjazd zaczynamy dziś wieczorem. Nieco wakacyjny, mocno rekreacyjny, ale niezmiennie globtroteryjny. Kierunek Bałkany. Czasem trzeba zobaczyć, co w Europie piszczy. 12 dni, 9 krajów, 6 stolic, 3000km.

W planie:

  • Intensywne nic nie robienie w najmłodszym kraju w Europie czyli Czarnogórze.
  • Ciężka praca na jej plażach oraz wędrowanie wzrokiem na szczyty tytułowych gór.
  • Dodatkowo poszukamy snajperów na ulicach Sarajewa.
  • Pogadamy z mercedesową mafia w centrum Tirany.
  • W Skopje sprawdzimy co autor miał na myśli nazywając lokalsów "greckimi Słowianami".

Plan jak zwykle będzie zmieniał się dynamicznie a o wszystkim przeczytacie tylko na Globtroterii.

Planowany powrót na piłkę wieczorem w niedzielę 5.VIII


 
Globtroteria.pl sponsorem Igrzysk w Londynie (21.VII.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
   
    Letnie Igrzyska Olimpijskie w Londynie 2012 to czwarta pod względem organizacji impreza sportowa w tym roku, którą globtroteria.pl uświetnia swoją obecnością. Po cotygodniowym Orliku, ostatnim etapie Tour de Pologne i Euro 2012 przychodzi czas na wizytę w stolicy Anglii (Wielkiej Brytanii?). Udział w igrzyskach jest bardzo prosty, choć minima nie każdemu z Was dane będzie wypełnić.
 
Londyn

   To pierwsza letnia olimpiada, którą każdy ubogi robotnik z Polski, taki dokładnie jak my, może odwiedzić. W 1992 roku, kiedy w Barcelonie grali i skakali, nasze pokolenie interesowało się bardziej, czy Kulfon dalej będzie kręcił z Moniką. W 1996 roku - Atlanta - dla szczęśliwców, którzy mają ciocię z Ameryki i która zgodziła się zasponsorować pobyt pod jej dachem. 2000 rok - Sydney - zapomnij, choć z Marcinem zwizytowaliśmy obiekty 6 lat później i potwierdzamy, że olimpiada się rzeczywiście odbyła.  2004 rok - Ateny - tak, tu była szansa, byłem tam rok wcześniej i mam nawet olimpijski plecak. 2008 rok to Pekin, nie miałem urlopu, byłem w pracy drugi miesiąc.

    No i teraz jest Londyn, który zaczyna się 27 lipca i trwa do 12 sierpnia.

Jak dotrzeć?

Hajec - Ryanair.com, lot na czwartek 2 sierpnia, z Krakowa o 21.55 , powrót w poniedziałek o 6.10 -> na teraz 644 zł, jeszcze kilka tygodni temu za 280 zł. Oczywiście bilet "Return".

Gabryś - Milesandmore.com, lot na czwartek 2 sierpnia z Krakowa o 15.30, powrót w poniedziałek o 6.40 -> 30 000 mil, kupowane na 2 tygodnie przed wylotem.

Gdzie mieszkać ?

Przyzwoity mixed dorm w Londynie za 100 zł, w centrum, pełna koedukacja, Wspaniały Hotel.

Po ciężkiej, nieprzespanej nocy przenosimy się do Ubogiej, 5* nory , jako specjalni goście Polskiego Związku Piłki Nożnej i nie  interesuje nas cena 343 funty za dobę.

Ostatnia noc to noc nostalgiczna i spędzimy ją na lotnisku. To wspaniałe uczucie upodlić się na koniec wyjazdu.

Flaga
  
   Zawsze pozostaje też poszukać na Naszej Klasie dawno nie widzianego znajomego z podstawówki, poniżyć się i poprosić o nocleg. Polactwo w Londynie jest jednak interesowne i bez paczki z Polski się nie obejdzie.

Jak poruszać się po Londynie ?

Masz bilety, załóżmy na piątek, na zawody w skokach na trampolinie lub na przeciąganie liny (odpadło z programu igrzysk w 1920 roku) - przez cały piątek jeździsz za darmo.

Jak kupić bilety ?

Na pewno do Londynu wyjechały też nasze koniki, szczyt formy szykują na przełom lipca i sierpnia. Przyciszone "bileciki, bileciki...", będzie rozchodziło się pod arenami w wielu językach. Oprócz kilku niedostępnych iwentów, jak mecze reprezentacji NBA, finał w tenisa Radwańskiej czy ceremonii zamknięcia, wszystko do kupienia jest tutaj - Oficjalna Strona Biletowa - choć teraz już mocno przebrane. Ruch jest całą dobę, bilety można odsprzedawać, w zasadzie rzucają nowy towar na półki 24 na 7. To co my mamy, kosztowało po 20 funtów za łebka.
 
Park Olimpijski

Nasz plan:

Piątek rano i popołudnie - co zaproponują konie (może być i  Wszechstronny Konkurs Konia Wierzchowego) lub też skończymy na żenującym sporcie typu łucznictwo czy badminton

Piątek 18.00 - 19.30 panowie zespołowo z szabelką, wraz z wręczeniem medali

Piątek 20.30 - 22.30 1/16 lania po mordzie panów, czyli boks 52 i 69 kg

Sobota rano - puszczamy panie do morderczego
triathlonu, zaczynają o 9 w Hyde Parku, a sami...

Sobota 9.30 - 11.00 - ten mecz raczej odpuścimy (Niemcy - Tunezja), ale...

Sobota 11.30 - 13.00 - kibicujemy Polakom w siatkówkę, grają z Wielką Brytanią, kwestią jedyną w tym meczu jest jak wielki to będzie pogrom. Bilety na gry zespołowe sprzedawane są w pakiecie po 2 mecze, stąd ta nieszczęsna Tunezja....

Sobota 14.30 - 16.30 - wtedy umówieni jesteśmy na Wembley, grają w piłkę ćwierćfinał

Sobota 17.00 - 18.30 - polski sport narodowy, czyli chód mężczyzn na 20 km, pod oknami Królowej

Sobota wieczór - jak co tydzień bawimy się w londyńskich klubach, bo przecież tylko tam można się na poziomie zabawić...

Niedziela 11.00 - 13.30 - maraton kobiet, bo wszystko co najlepsze jest w życiu za darmo.

    Niedziela - kombinujemy, szukamy dziur w olimpijskim systemie bezpieczeństwa... jest jeszcze dużo czasu.... niech pomoże nam w tym olimpijski rozkład jazdy.

    Zapraszamy przed telewizory, szukajcie nas na olimpijskich arenach, choć niekoniecznie będziemy zawsze bezpośrednio przy dekoracjach, czasami po prostu będziemy doglądać zza kurtyny... 


 
Indie 2012 (7.VI.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
 
 
 

 
Rzym - wiecznym miastem (19.V.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
   Roma - czyli 'la dolce vita' i 'rzymskie wakacje'. Bardzo topowe, ale i zaściankowe miasto, które trzeba było w końcu zobaczyć, a kiedy do tego koszty pobytu w hotelu to 7 euro za cały pobyt... nie wypada nie skorzystać.
 
 


 
W trójkącie. AMS, DUS, LUX (6.V.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Długi weekend majowy rozpoczął się w kwietniowy piątek. Przejazd przez Kraków zajął nam tyle samo czasu, co następujący po nim przejazd do Wrocławia, mimo że jechaliśmy maksymalnie z przepisową prędkością 170 km/h. Koszmar. Masakra.

   Cel: Dusseldorf. Skład: Ewa, Jacek, Michał, Maciek, kot Moris i pies Boris albo na odwrót.

  Do Dusseldorfu sprawa jest prosta, 8-9 godzin, 1100 km, nieustająca autostrada. W Zagłębiu Ruhry Niemcy postanowili trochę skomplikować sprawę i autostrady zbudować w formie rozrzuconego na talerzu spaghetti, wyłażą z każdego kąta, łączą się z nieobecnymi na poniższej mapie drogami szybkiego ruchu i 4-pasmowymi drogami wojewódzkimi. Jak żyć?

Ruhra

   Jeśli chodzi o jakość życia, to Dusseldorf jest ponoć 5-ty na świecie - http://en.wikipedia.org/wiki/World%27s_Most_Livable_Cities - przynajmniej było tak w 2010 roku, a nie wierzę, że od tego czasu się wiele zmieniło. Atmosfera jest rzeczywiście sielankowa, nad Renem pasą się owce, na starówce Niemcy celebrują przy kuflu jedno z dziesiątek lokalnych świąt, wracając potem rowerami na podwójnym gazie do domu, bo w Niemczech rowerzysta może mieć 1,6 promila alkoholu we krwi. Sielanki dopełnia fakt, że nawet Niemki w Dusseldorfie są ładne.

Dusseldorf
 
Dusseldorf

    Ale szkoda tam utknąć. Dlatego globtroteria.pl zaproponowała 2 ciekawe wycieczki.

    Amsterdam - niczym człowieka nie może zaskoczyć. Jest piękny. Są rowery, są mieszkalne barki, są odsłonięte okna, bo Holendrzy to starzy ekshibicjoniści. Są kanały. Jest dzielnica Red Lights, a w zasadzie Red Windows, są kofi szopy, z niewinnymi mufinkami, po których można porządnie odlecieć i są pomarańczowe baloniki. Jest po prostu sielankowo przewidywalnie.

Holandia
 
Rowerki

    No i Luksemburg. Kraj, który żyje tylko od poniedziałku do czwartku, bo w czwartek wieczorem urzędnicy każdego ze 160 banków po prostu wracają do swoich krajów. To niesprawiedliwy kraj. 1 miejsce na świecie po względem PKB na mieszkańca (drugi jest bodajże Katar), a ropa po 1,27 euro, wino na stacji po 2,20 euro, 3% procentowy VAT. To niesprawiedliwe, to okropne. Kraj pełen zamków, winnic, prawdopodobnie kiedyś przeniesiemy tam siedzibę główną Globtroteria.pl.

Luksemburg

    Była jeszcze jedna wycieczka, w poszukiwaniu największych koparek na świecie, do Grevenbroich, ale koparek w kopalni węgla brunatnego akurat nie było, prawdopodobnie zostały gdzieś tymczasowo zgarażowane albo ukradli je Polacy.

 

 
Brazylia - zakończenie (25.IV.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

    Pora zapomnieć już o tym wyjeździe. W najbliższy piątek zdobywamy Beneluks. Brazylia, Beneluks - who cares! 110 zdjęć zebranych to stąd to stamtąd prezentujemy poniżej.

BRAZYLIA - kogel mogel na zdjęciach

Brazylia


 
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>

Results 81 - 90 of 248


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2018 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.