Aktualności
Słońce Peruuuuuuu!!! (26.II.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

    Kolejna grupa Globtroterii została zesłana w niebezpieczne rejony. Niech ich patronatem obejmie tak miła pozycja książkowa! Zapraszamy!

Marysia i Michał relacjonują z Peru i Boliwii piórem Łukasza!

Lama

    Nie zapominamy też o Marcinie i Ani w Gwatemali - ich wyjazd za kilka dni dobiegnie już końca...

Meksyk, Belize i Gwatemala - do czwartku u nas!

 
Meksyk, Belize, Guate (24.II.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

RELACJA Z MEKSYKU, BELIZE I GWATEMALI (UPDATE 24.II.2012)

Ale Meksyk!

10.02.2012 - 2.03.2012 by Marcin & Ania


 
6.II.2012 _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   To nie do wiary. Zostało już tylko 4 dni do wielkiej wyprawki Marcina i Ani, a oni wciąż w proszku. Marcin ciągnie mnie do Platinum na siłkę, a ja nie mogę, bo muszę im wszystko zorganizować. I jeszcze wspominali mi, że chcą hotel za 100 USD przy lotnisku w Mexico City wynająć. Okropieństwo. Tak nie można podróżować. Dlatego w porozumieniu z tą ekipą ułożyliśmy jednak im mały draft plan. Zdjęcia linkuje z Internetu, oby ACTA była dla mnie łaskawa.

    Jako się rzekło, wyjazd zaczyna sie w piątek w Rzymie. Wiecie, że oprócz kilkukrotnych pobytów na Fiumicino nigdy nie byłem w Rzymie ? Kto mnie tam może zabrać?

    Następnie szybki przelot Air Europa do Madrytu, ulubionego miejsca rozrywki kilku ustatkowanych koleżanek z mej firmy... Jako młodzi ludzie zostawiliśmy tam na Erasmusie z Łukaszem kawałek zdrowia ;)

łukasz
 
Erasmus

   Dobra, zostawmy wspomnienia... samolot ląduje w Mexico City.... jednym z najbardziej zanieczyszczonych miast świata ( w tle Popocatepetl - 5450 m n.p.m)

Mexico City

 Następnie lot do Cancun na Jukatanie. Okropne miejsce, wcale nie chciałbym być tam w najbliższy weekend ;)

Cancun

    Co dalej ? Chichen Itza. Musieliście to widzieć nie raz. Ta świątynia regularnie gra w filmach. Zagrała między innymi w Acopalypto Mela Gibsona i zebrała dobre recenzje. 

Mel Gibson

Następnie ruszają do Tulum, czyli nadmorskich rezydencji Majów. To jest ładne miejsce.

Tulum

   Kolejny etap to nurkowanie w "cenotach". To takie krasowe naturalne jaskinie (studnie) na Jukatanie, żródło wody pitnej dla mieszkańców tamtych regionów z czasów właśnie Mela Gibsona. Wydaje mi się to ładne, dlatego zamieszczam zdjęcia.

Cenoty

 Jedziemy dalej. Już mnie nogi bolą trochę. Anka pisze coś o COBE, ale jedyne co znajduję w necie to Cosmic Backround Explorer. Ale to chyba nie do końca to...

Cobe

   Dojeżdżają (dolatują) do Belize. Mało kto pewnie o tym państwie słyszał, ale sytuacja jest tam poważna, patrząc na mapę i zaznaczone na niej rafy koralowe.

Belize
Belize

 Następnie już Gwatemala i Tikal. Szczerze powiedziawszy ta budowla nie wywołuje u mnie wielkiego poruszenia.

Tikal

 Kolejnym przystankiem ma być Antigua, miasteczko położone tuż obok stolicy Gwatemali, w cieniu przepięknego "Vulcano de agua". Lubie takie kolorowe, spokojne miasteczka.

Gwatemala

 Co dalej ? Benzyna coraz droższa, a oni wciąż jadą. Semuc Chapney. Z tym, że ja odradzam. Zobaczcie na tą atrakcję.

KRK

    Kojarzycie takie miejse jak Plitvickie Jezora ? To tylko 1000 km stąd, nie trzeba tłuc się pół świata...

Plitwickie Jeziora

   Następnie znów Meksyk, bo Gwatemala to dość niebezpieczny kraj. W Meksyku azaliż lepiej nie jest, w ostatnich latach w wojnach narkotykowych zginęło tam prawie 30 tysięcy ludzi. Kolejnym celem jest Palenque, kolejne zbiorowisko kamieni, zwane też świątynią o wysokim znaczeniu dla kultury światowej.

   Co dalej, może Sumidero, kanion, w którym pływają nawet aligatory! Poznajecie tego Pana ?

Sumidero

    Przewodniki wspominają jeszcze o jeziorze Atitlan w Gwatemali, jako dawnej mekce hippisów. Myślę, że mogliby nadać temu miejsce znów trochę kolorytu nasi podróżnicy.... a potem żyli długo i szczęśliwie....

    Ku przestrodze ciekawy film z Hondurasu.

http://natropie.onet.pl/wideo/narkotykowe-wojny-nikt-nic-nie-widzial,11187313,1,klip.html#m=11187313,c=1


 
28.XII.2011 _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   Zapowiada się dobry początek roku. Latino chłopcy i słowiańskie dziewczęta zbierają się w kolektywy i ruszają na 3 niezależne wyprawy, a wszystko to mimo wysokiego kursu waluty w bardzo przyzwoitym budżecie.

OPCJA ZIELONA - MEKSYK

    9.II wylot z Krakowa do Rzymu i dalej do Mexico City mają w planie Marcin i Anka. Kiedy powrót ? 2.III.2012, również przez Wieczne Miasto - całkowity koszt przelotu to około 1,5 - 1,6 tysiąca złotych i ja im wierzę.

OPCJA NIEBIESKA - PERU

    23.II - 15.III - pod wezwaniem Łukasza P., który bierzę pod swe skrzydła Haja i Marysię J., odlatuję  przez Paryż do Limy samolot Iberii. Temu wyjazdowi kibicuje szczególnie i jestem z nimi w duchowym kontakcie, bo Peru to TOP3 odwiedzonych przeze mnie krajów. Przypominam, że czołówka wygląda następująco - 1. Australia 2. Japonia 3. Peru 4. Nowa Zelandia. Koszty podróży ? Około 2,5 k złotych w totalu, ale to bardzo dobra cena, bo taka wycieczka kosztuje zwykle ok. 3,5-4 tysięcy złotych.

OPCJA CZERWONA - BRAZYLIA i PARAGWAJ

    4.III - 20.III - tą ekipą zarządza na papierze Jacek G i jest to gigantyczna ekipa, w jej składzie są Jacek, Wolan Ewa, Radek, Michał, Damian K and Łukasz. Ta ekipa napewno się będzie rozdzielać, bo nad takim tworem ciężko zapanować, nie wykluczam, że część wyląduje w Rio i nie pojedzie dalej niż na Copacabanę.  Dolot przez Brukselę, w cenie jest też TGV, co będzie samo w sobie przygodą. Ci państwo lecą za ok. 1350-1400 zł.

    Od 9.II do 20.III zima nie będzie dla nas (Was) zbytnio surowa.

Mapa


 
Toskania (1.XII.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

    W ramach tego, że Damian udał się do Nepalu sam, musiał najpierw zabrać Igę do pięknej Toskanii. Handel wymienny w tych czasch wciąż kwitnie ;) Ale bardzo pochwalamy ten wyjazd, ludzie w związkach powinni często w Toskanii się pojawiać, bo tam jest po prostu pięknie i dobrze dają zjeść.

      Relacja Igi z ukryła się za tym linkiem:

Z LPG w bagażniku do  ślicznej Toskanii

Toskania

 


 
St. Petersburg - Rosja (25.XI.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

   St. Petersburg - do Petersburga wstajemy wcześnie. O godz. 5.12 z dworca w Helsinkach odjeżdża Allegro train. Taxi z hotelu jedzie 4 minuty, słownie "cztery minuty" i kosztuje 21 euro. Ku przestrodze. Pociąg też nie jest w półce cenowej kolei indyjskich - 84 euro (3,5 h, 470 km).

 
Ruszamy!

   Do granicy z ZSRR nic się nie dzieje, bo w Finlandii oprócz ciepłej Finlandii niewiele moze człowieka złego spotkać. Ale granica spełnia moje oczekiwania. Jest ciemny las, są pogranicznicy z psami, są tanie papierosy, choć z okien pociągu nie widać było dokładnie co palą ("Stopczyk, co wy tam palicie..." - Psy). Są wieżyczki strażnicze, kilometry kolczastego drutu. Od 80 lat krajobraz pewnie niewiele się zmienił, tylko na Syberię nie jechało się dobrowolnie szybkim pociągiem.

Pogranicznicy...

   Ale taką granicę od czasu do czasu każdy powinien pokonać. Schengen zrobiło z nas podrózniczych przedszkolaków, jedziemy do Francji jak byśmy po zapałki do kiosku szli.

Krótki alfabet

Autostop - kiedy zamyka się brama metra, na drogi ruszają łady. Jest 1 w nocy.Słowiańskie blondynki machają w kierunku tych cudów rosyjskiej techniki. Nie przeszkadza im, że w środku już podróżuje 3 chłopaków z Kaukazu. Ona musi dojechać na swoje osiedle. A w St. Petersburgu i Moskwie osiedle to nie jest byle Bieżanów. To 10 Bieżanowów, setki 15 piętrowych bloków z obowiązkową nieczynną windą i zabudowanym balkonem. Że niebezpiecznie ?

Osiedle Kurdwanów

Balet - byliśmy na baletach. Nie takich nocnych, sobotnich, bez piany. W Michałowskim Teatrze była premiera. Miejsca na 3 kręgu, odeszlismy zgodnie z zaleceniami. 1/4 sceny nie mogłem dojrzeć, bo Pani przed ubrała kapelusz, ale to nie był problem, bo i tak z baletu nie zamierzałem wiele zrozumieć. Jak pisał w programie reżyser - "nie zamierzam w tej sztuce koniecznie przekazywać Ci jakiejkolwiek wiadomości. Wokół Ciebie ma się po prostu coś dziać". To lokalny odpowiednik księdza Natanka. Wiedz, żę coś się dzieje. I się działo, było pięknie i chyba zostanę miłośnikiem baletu. Klasycznego lub nowoczesnego. Uspokajam, nie zamierzm w nim występować. Cena za balet - od 80 do 500 zł.
 
Balety
 
Czas - to aż 3 godziny do przodu w stosunku do Polski, w tym roku w zimie nie oddano obywatelom jednej godziny. Dekretem zniesiono zimowy czas.

Ermitaż - wyłożony płytkami PCV, niedoświetlone obrazy, surowe salowe w kufajkach - a na ścianie dziesiątki obrazów Picassa, Gaugina, Rafaella, Rembrandta. Szaleństwo. To bardzo poważna sztuka. A że czasem ukradzione? Imperium nie zabierało, a pożyczało.

Ermitaź
 
   W kasie sprzedają bilety po 100 rubli (dla Rosjan, 10 PLN) i po 400. Płynnym rosyjskim poprosiłem o bilet ("adin normalnyj pażałsta"). Bez cienia wątpliwości Pani wręczyła mi ten za 400. Będę musiał się jeszcze doszkolić.

Kanały - Petersburg nazywają Amsterdamem (to tam Piotr Wielki zatrudnił sią jako cieśla, to był początek szpiegostwa przemysłowego) lub Wenecją Północy. To lekka przesada. Kanały są 3, no może 4. Ku chwale Imperium zginęło ok. 30 tysięcy budowniczych Petersburga.

St. Petersburg
 
Kobiety - eleganckie, delikatne i sympatyczne. Dobrze im z oczu patrzy. Nie widać blacharstwa w tych twarzach. Tych złych, wyrachowanych kobiet sukcesu nie spotkałem, bo przemieszczają się po Petersburgu swoimi X5, cayenne i innym 4x4. W rosyjskim domu choćby na chleb nie było, to 4x4 musi stać.
  

Lenin - wiecznie żywy, są ulice, place, jest stacja metra.

Lenin
 
Metro - 2,5 PLN za przejazd (ale złotówek nie przyjmują!), jedno z najgłębszych na świecie. Schodami zjeżdża się w dół nawet 4 minuty! Na dole każdych ruchomych schodów jest budka. A w niej pilnująca (pewnie w ramach jakiegoś funduszu spójności przekwalifikowane z etażowych - w ZSRR stacjonowały na piętrze każdego hotelu) porządku na schodach. Poucza zbiegających, rejestruje podejrzanych obywateli z Kaukazu, udziela nagany. Fascynująca praca, ale trzeba ją lubić.
 
Metro
 
Mężczyźni - nic się w tym temacie od lat nie zmieniło. Obraz nędzy i rozpaczy, Mówią, że ostatni prawdziwy radziecki mężczyzna wyginął na Wielkiej Wojnie Ojczyżnianej i od tego czasu kobiety dają królestwo za takiego mężczyznę jak Putin. Panowie. Wyrabiać wizy i na wschód! W każdym razie kobiety ze Wschodu to przyszłośc narodów. Europejskich. Mężczyzn nie trzeba się obawiać. Chyba że siedzą w nafcie i gazie. Tam obowiązują inne zasady.


Milicja Obywatelska - zniknęła z ulic. Dawniej wymuszała łapówki, legitymowała takich nienaturalnych Słowian jak Marcin i ja. Nawet ZSRR się zmienia.

Milicja Obywatelska
 
Newa - atrakcją tej rzeczki są mosty zwodzone. Jak ktoś dotrwa to między 2 i 4 rano w Petersburgu odbywa się show. Podnosi i kładzie się jakieś 20 mostów.

Night life - bez 4x4 nie podchodzić! Konieczny będzie też złoty łańcuch. W rosyjskim życiu nocnym nie ma miejsca dla biedaków z bakrutującej Europy. Tzw face and chain selection plus minimum 300 rubli za wstęp.
 
Ruble - dobrze się je przelicza (dzielimy przez 10), ale trzeba ich mieć dużo. Byle zupka kosztuje 20 zł, a byle ciepła strawa 30. U nas nie przyjęło się dobrze bistro, w Rosji króluje. Ale jedzenie w bistro nie jest najlepsze, choć cena jest bardzo dobra. W każdym razie co druga restauracja w St. Petersburgu serwuje sushi. Włoska, rosyjska, kebabiarnia - wszystkie serwuja sushi.

St. Petersburg Airport Pułkowo 2 - wygląda jak wierna kopia Smoleńska. Prawdopodobnie jest równie bezpieczne. Dojazd wygląda jak podróż za jeden uśmiech, ale jest znacznie prostszy niż opisują. Zamiast wziąć taksówkę za 110 zł, bierzmy metro na stację Moskowskaja, a z niej prosto wychodzimy w drzwi autobusu, który w 15 minut jedzie pod sam terminal. Koszt całościowy to 5 złotych 50 groszy, a mamy okazję obcować z miejscowymi plemionami.

Pułkowo

Wódka - jej koniec jest bliski. 5 lat temu w Moskwie każdy szanujący się supermarket miał co najmniej 4 alejki wódki. 25% asortymentu to była wódka. Teraz alejki zniknęły. Rosjanie piją wino. Świat stanął na głowie.

Zabytki -

a) krążownik Aurora, duma rosyjskiej marynarki wojennej, symbol początku Rewolucji Październikowej (wstęp bezpłatny)

b) Pałac Zimowy - to w nim mamy Ermitaż

c) Admiralczestwo - do zobaczenia z zewnątrz, charakterystyczna złota iglica.

d) Newskij Prospiekt - takie rosyjskie Champs Elysee, Paseo Castellano, Oxford Street - każde miasto ma swoją ulicę, ale na każdej z nich te same sklepy. Nawet nie chce mi się wymieniać tych marek, nie będziemy na www.globtroteria.pl robić im darmowej reklamy ;)

e) Kunsmuseum -  muzeum osobliwości ludzkiej, wformaliniezanurzone zdeformowane części ludzkigo ciała...

   No to spasiba towariście! St. Pjetjerburg ocień krasiwyj!


 
Co piszą o nas na innych blogach ? (12.XI.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Polski ginekolog najlepszym towarem eksportowym 4-tej RP!

   Zapoznana na szlaku do ABC kobieta z Kanady rozpływa się w pochwałach na temat polskiej służy zdrowia, reprezentowanej w Himalajach przez Marcina, alias Zenek Smetana.

http://lana007.travellerspoint.com/23/

   Najciekawsze fragmenty, dzięi którym Polski Hydraulik odchodzi do lamusa. Teraz mamy Polskiego Ginekologa ;)

Martin

"(...) We all gathered with 6 Polish travellers and Geeke (Holland) for an evening of cards, playing everything from “The Game with No Name” to a violent series of “Snap” matches. There were hands slapping all over the place, drinks spilling, and uproarious laughter that surely kept the condors up well into the night. I was fortunate to be sitting beside Martin, the Polish gynaecologist with a first aid kit from the gods. In all seriousness, he saved my trek, because I was well on the way to finding a helipad the next morning. It really was that bad, and my anxiety came from realizing that the only place for a helicopter to land was at Machapucchre Base Camp (MBC), our next trekking destination several hours uphill. Martin’s amazing stash of heavy-duty painkillers coursed through my body for the next 3 days, and while I risked further injury, I trusted my body could hack it. 

After a completely sleepless night that even a sleeping pill did not remedy, we headed out at 6 AM to secure lodging at MBC. I remember very little of the 5.5 hour trek, as I was preoccupied with my hip, albeit doggedly determined. We found a room, and I saved a spot for Geeke. When I saw Martin arrive, it was all I could do not to throw my arms around him to thank him for his magic potions. Instead, I was more appropriate and took his picture

Honestly, what are the odds of meeting a Polish gynaecologist at 3200 metres, who just happened to be kind enough to share his painkilling elixir with me. (...)"


 
Gorace zdjecia Yeti (27.X.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Kilka zdjęć z gorącego Nepalu. Tak dla poglądu, żeby wiedzieć o co w Himalajach biega.

Nepal widziany Jackiem

Nepal widziany Pawłem

Nepal widziany Marcinem

Nepal widziany Łukiem

Nepal widziany Hajem

Nepal widziany Damianem

s


 
Odlot (8.X.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Tutaj będziemy prowadzić szczątkową relację z Nepalu:

WYPRAWY -> NEPAL


 
Nepal is calling (5.X.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   

Nepal
 
   Wielkimi krokami zbliża się wyjazd. Zanim przedstawimy Wam plecak turysty-amatora, który wybiera się w Himalaje, na moim przykładzie, pora na kilka zdań o planie.
 
- sobota 8.X - przeznaczamy na dolot do Istambułu. To niełatwo dostać się tam za małe pieniądze. Nasi dzielni chłopcy lecą za około tysiąca (złotych), w rzadkiej promocji polecimy za 500. Ja lecę za mile. To miłe.

- niedziela 9.X - patriotyczny obowiązek spełniamy w konsulacie w Stambule. Część idzie oddać głos na Platformę Sprawiedliwych, inni towarzysko, jeden zamierza oddać nieważny głos. Potem zwiedzamy. Hagia Sophia, Błękitny Meczet, Wielki Bazar. Trzy karty, dżinsy, krem Nivea. Poznamy Stambuł, w którym rodziły się fortuny Waszych rodziców.
 
Hagia Sophia
 
- poniedziałek 10.X - noc spędzamy w samolocie Air Arabia (Stambuł - Dubaj, a dokładniej Sharjah - Kathmandu i vice versa). Na obecną chwilę jest jeden warunek konieczny, Air Arabia ma bardzo ciekawą politykę, wpuszcza na pokład tylko wtedy, jeśli w grupie podróżujących jest ten, którego kartą płacono za bilet. Do czasu wyjazdu umieściliśmy więc Łukasza w inkubatorze - dmuchamy i chuchamy na niego, bo to on opłacił nasze bilety. Do Kathmandu docieramy około 13, załatwiamy pozwolenia, poznajemy słynną nepalską biurokrację od podstaw, zawieramy pierwsze nepalskie przyjaźnie.

- wtorek 11.X - ruszamy w kierunku Pokhary - te 170 km autobusy pokonują w 7 do 8 godzin. Już się cieszę na tą podróż! Pokhara to baza, z Pokhary nie da się uciec w inne miejsce niż treki wokół Annapurny (między innymi 2 najpopularniejsze - Annapurna Base Camp i Annapurna Circuit)

- środa 12.X rano - czwartek 19.X wieczorem, prawdziwy trek. 9 dniowy, do Annapurna Base Camp. Będziemy mieli 9 dni na przemyślenie całego życia i życia współtowarzyszy. Te same twarzyczki, zimne schroniska, brak ciepłej wody... ale te informacje chciałbym zdementować na miejscu. Wiele sprzecznych informacji bowiem już przeczytałem. Od takich, że karmić nas będą stekami z frytkami, do takich, że wewnątrz sypialni będzie temperatura poniżej zera i nie mamy tu na myśli temperamentu seksualnego żadnego z odwiedzających schroniska zmęczonych wędrowców i wędrowniczek. Tutaj można zapoznać się z trasą: http://pamir.pl/trekking/himalaje-nepal/annapurna-bc-5/plan-i-mapa.html
 
Anna

- piątek 21.X - Pokhara, podsumowanie poniesionych ofiar, rekonwalescencja u wód, być może rafting.

- sobota 22.X - proponuję Chitwan National Park, parę tygrysów, nosorożców, innej zwierzyny, na którą tradycyjnie planujemy zapolować.

- niedziela 23.X - transport do Kathmandu, nie mam jeszcze nic o tym mieście do powiedzenia, nie podejrzewam wielkich atrakcji klasy zerowej.

- poniedziałek 24.X - Kathmandu dokończenie i podróż do Istambułu i tu ponownie tylko pod jednym warunkiem - jeśli nie stracimy Łukasza po drodze, bo postanowił zostać szerpą, albo pasterzem jaków.
 
- wtorek 25.X - ponownie Stambuł, skąd uczestnicy wycieczki powoli będą się rozjeżdżali do domów. Grupa pierwsze leci już około 13-tej, grupa ostatnia o 17.30.

   Relację z planu będziemy starać się regularnie prowadzić, choć jak mniemam może być z tym problem w górskich rejonach Himalajów.

 
  

 
<< Start < Prev 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Next > End >>

Results 91 - 100 of 243


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2017 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.