Aktualności arrow Wyprawy arrow Ukraina arrow Kamieniec Podolski i Chocim + I cz.zdjęć (29.VI.2008)
Kamieniec Podolski i Chocim + I cz.zdjęć (29.VI.2008) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Sunday, 29 June 2008

    Po wejściu do pociągu w Symferopolu czekała nas niemiła niespodzianka. Przyzwyczajeni do luksusowego podróżowania w ilości dwóch sztuk, zdziwiliśmy się na widok ukraińskiego nawalonego agresora, który z czerwonym nosem rozłożył się na dolnym łóżku. Nie uśmiechała się 22-godzinna męczarnia, udałem się więc do prowadnika, aby jakimś dekretem przeniósł nas do innego przedziału. Stanowczo odmówił, mówiąc, że nie ma aż tak wielkiej władzy, a miejscówka świętą jest. Nie pozostało nic innego, jak złożyć korupcyjną propozycję - za 10 zł od łebka znalazł się wolny przedział, herbata i zapewnienie o opiece na trasie do samego Chmielnickiego, gdzieś na wschodzie Ukrainy. Klasa pociągu na poziomie średnim, co potwierdziło, że pierwszy nasz skład na Ukrainie był wybrykiem natury. O podróży trudno pisać, płaskie, żytem i pszenicą obsiane krajobrazy Ukrainy szybko się nudzą, około 18 godziny podróży twój mózg zaczyna odmawiać posłuszeństwa. Naszego zachowania w pociągu nie wypada nawet opisywać. W Chmielnickim przesiadka i kolejne dwie godziny za ok. 30 hrywien do Kamieńca Podolskiego, kto nie czytał Trylogii ten pewnie nie wie, że miasto to było miejscem bohaterskiej obrony dowodzonej przez Michała Wołodyjowskiego w 1672 roku.

 

Kamieniec Podolski

 

 

    Napastnikami byli w tym przypadku Turcy. Na kartach książeczki mówi sie o wysadzeniu przez Ketlinga twierdzy w akcie honoru, rzeczywistość była bardziej prozaiczna, Ketling wysadził zamek przypadkiem, już po podpisaniu rozejmu. Trafiliśmy już tam w nocy, z racji jakiejś większej imprezy z udziałem biskupów nie udało nam się, wzorowym katolikom, znaleźć miejsca w przykościelnej hostnicy, generalnie wsjo obsadzone, z przesympatycznym taksówkarzem o prezencji ukraińskiego mafiosa objeżdziliśmy wszystkie hotele, dopiero po prawie godzinie przygarnął nas na lewo jakiś recepcjonista z hotelu, wziął do kieszeni po 100 hrywien i pozwolił zamieszkać w pokoju o największym standardzie w historii naszych podróży. Kazał tylko zabrać się około 9-tej rano. Kamieniec Podolski to piękne miejsce, nawet nam ciężko byłoby zdobyć twierdzę i stare miasto, zewsząd otoczone przez głęboki kanion, w którym płynie niejaki Smotrycz. Generalnie dla Kamieńca wysoka ocena, warto odwiedzić, przemycając na Ukrainę jakieś 4wd.

 

Chocim

 

  

    Po Kamienću przyszedł czas na Chocim, pół godziny drogi marszrutką, kolejnym miejscu z którego spogląda na nas kawał historii, jakby powiedział sportowy komentator. Chocim to znów XVII wiek i bitwy z Turkami, tu swoją wiktorię chocimską miał Jan III Sobieski, prosto stąd wybrał się po polską koronę. Tu do kieszeni wziął znów bileter (6 hr), a przekrętem wyjazdu okazał się pędrak obsługujący przyzamkowego grilla, który za pseudo szaszłyka wziął 55 hrywien. Stosunek jakości do ceny na poziomie 0,0001. Przestrzegam przed tym człowiekiem, bezczelnego chamskiego typa pożegnaliśmy słowem: "sabaka". Jeszcze tylko autobus do Czerniowców i najbardziej wleczący się pojazd świata, a mianowicie pociąg do Lwowa (300 km - 12 h), gdzie po raz pierwszy podczas tej wyprawy jechaliśmy w czwórkę, marszrutka do granicy i o 10.45 czasu polskiego przekroczyliśmy ojczystą granicę.

    Co do podsumowania - Ukraina - warto pojechać, warto zobaczyć, ale niekoniecznie tam często wracać. Jedzenie nisko-średnie, krajobrazy oprócz Krymu dość pospolite, miasta ciekawe, acz oprócz Kijowa mocno zaniedbane, ludzie bardzo mili, aczkolwiek strasznie styrani. Trzeba generalnie "uważać", wszystko dobrze wygląda, ale wdepnąć w jakieś g...o nie jest zbyt trudno :) Dziękuje za uwagę.

 I część zdjęć:

 

Żul z lwowskiej ulicy
 
A to już baciak (warszawski cwaniak, krakowski andrus) z tego samego miasta
 
Lubi i alkohol i śmieci

 

Lwiwskie podworce 
 
Pociąg wersja de lux - Lwów - Kijów
 
 
A to już wersja retro - Kijów - Symferopol
 
Kej Dżi Bi
 
Kijowska ulica - Krjeściatnik
 
Kijów - cerkiew św. Michała - wersja błękitna
 
Wersja zielona - cerkiew św. Zofii

 

 

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.
 
< Prev   Next >

Gościmy

We have 1 guest online

Szukaj

Kantor Bitcoin



TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2022 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.