Aktualności arrow Wyprawy arrow Nepal arrow 2900 m n.p.m. (13.X.2011)
2900 m n.p.m. (13.X.2011) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Thursday, 13 October 2011

Tak jak myślałem, na 2900 m n.p.m. tez maja net. Ma on daleka drogę do pokonania, musi zejść z gór, ale w końcu dotrze do waszych chatynek. Wracając do treku, to rozpoczęliśmy go jak chcieliśmy wczoraj rano. Pożegnał nas gospodarz tradycyjnym nepalskim "Namasteee", to powitanie, pożegnanie i znak pokoju, którego używamy i my. Po 1 godzinie jazdy taksówką (13 euro) - tym razem wzięliśmy dwie, bo nepalskie taksówki mieszczą 3 osoby w środku i 3 plecaki na dachu - dojechaliśmy do Nayapul. Tam wszystko sie zaczęło, szkoła się zaczęła... Pojawiają sie 2 budki, sprawdzające permity (TIMS – można zrobić je tam za ta sama cenę, co w mieście, i APAC - za tego zapłacić trzeba 2 razy więcej, wiec odradzamy). Robimy testy na szczelność kontroli - z naszych wyników wychodzi, ze moglibyśmy przemycić 2 na 6 osób bez żadnych permitow. My permity mamy, ale testy szczelności zawsze robimy, nie przeszło ich wiele atrakcji klasy światowej (np. zoo w Madrycie i zamek Himeji w Japonii). Testów nie oblało Macchu Picchu.

Koniec dygresji. Wchodzimy na trasę (1000 m. n.p.m.) i co mogę powiedzieć, ani ona trudna, ani łatwa. Od razu formuje sie od 4 do 6 grup. W pierwszej z nich idzie Haju, prawdziwy nadczłowiek gór, ale on codziennie rano biega, tańczy, skacze i pływa w Krakowie. W drugiej podążają Damian i Marcin, oni w górach są co 2 tygodnie, wiec to zobowiązuje, ale spodziewałem sie więcej po nich ;) Grupa trzecia jednoosobowa to Pilch, czasem ponosi go fantazja źrebaka, ma aspiracje być w grupie drugiej, ale czasem kończy w grupie czwartej, która stanowię ja. Stały, równy poziom to moja dewiza. Szacunek do gór przede wszystkim, często rozmawiam z miejscowymi, dlatego dochodzę później. Karawanę zamyka Paweł, któremu nie pomogło  nawet to, ze przez ostatnie 4 tygodnie chodził do pracy na nogach i ma 5 pluszów w plecaku. Aha, i ma jeszcze kijki, ale nie wiem czego sie po nich spodziewał. Dochodzimy do miejscowości z dwoma mostami, od samej bazy wzdłuż drogi ciągną sie hoteliki, restauracyjki (ale nie spodziewajcie sie cudów, wszystkie maja to samo menu, polecamy garlic soup, onion soup, reszta to makaronopodobne średnio smaczne potrawy i nieśmiertelny ryz z sosem z soczewicy, ale ludzie gór karmia się widokami). Mielismy dojsc do 1880 m i doszlismy, ale poprzedzil to jeden bardzo trudny, niczym Golgota, fragment. 3710 stopni i czuc to na plecach. Juz o 14 odpoczywalismy w lodzy, ktora pobila nasz dotychczasowy rekord - 1 euro za osobe w pokoju. Dotychczasowy rekord dzierzyla wioska gdzies w marokanskim Atlasie. Piekne widoki, wysokie gory, zielone pola ryzowe i Szerpowie niosacy na plecach 80 kilogramowe plecaki, tyle zapamiętamy z pierwszego dnia. Byly jakies glupie dywagacje, czy nie zrobić jeszcze dodatkowego podejscia, które przewodnik przewiduje na drugi dzien, ale grupy czwarta i piata mocno protestowaly. Rano pobudka, obudzily nas śpiewające dzieci, zmierzające do szkoły, ktora jest tysiąc metrów w pionie pod nimi. Szczęśliwe dziecinstwo. Aha, no i obudziła nas Annapurna South (7020 m czy jakoś tak), ktora zajrzała do naszych okien. To będzie na zdjęciach. Drugi dzien bez historii, 4-5 godzin bardzo spacerowego przejścia z Uluri (1880 m) do Ghorepani (2890 m), gdzie w lóżkach szykujemy sie do jutrzejszego bardzo powaznego wyzwania - o 4.30 rano na Poon Hill, gdzie w słońcu zaprezentują się nam wszystkie góry okoliczne,w  tym Dhalaughiri (8167 m) i Annapurna właściwa (8021 m), a potem czeka nas okolo 8-9 godzin marszu w dol i w gore (to bez sensu, po nie po to wchodziliśmy na 3200, żeby jutro schodzić na 1800) i potem wracać na 4200, ale co poradzi...  Kolejna relacja pewnie po treku, bo światłowodu pod Annapurna sie nie spodziewamy. Ogólnie jest fajnie, zabawa trwa, nic nas nie boli, jesteśmy zdrowi, tylko naszym śladem podaza ukraińska brygada, ktora bedzie sie pewnie chciała dziś zintergrować. Pozdrawiamy.

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» 1 Comment
1Comment
at Friday, 14 October 2011 07:48by mam
Pozdrawiamy i trzymamy kciuki za grupę czwartą i piątą też :-))))
 
< Prev   Next >


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2020 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.