Amazonia (2.III.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Friday, 02 March 2012

WRITTEN BY LUK PILCH, stonowana relacja, ze względu na ostatnie wydarzenia

  Iquitos to największe miasto świata, do którego nie prowadzi żadna droga lądowa. Można tam się dostać albo łodzią, co zajmuje bardzo dużo czasu albo samolotem, co zajmuje tylko 2 h. Oczywiście wybraliśmy opcję drugą i pewnego pięknego poranka zameldowaliśmy się na lotnisku w Iquitos. Tam czekał na nas Pan Guido, z jednej z agencji organizującej wypady do jungli. Pan Guido został nam polecony, a właściwie my jemu, przez niezastąpioną Panią Rosalię z wspominanego wcześniej Hotelu Espana.

   Negocjacje nie trwały długo i zdecydowaliśmy się na 4 dni i 3 noce w
  amazońskiej dżungli (600 soli = 700 zł). Mógłbym pisać o tych paru dniach bardzo długo, bo to jedno z najlepszych doświadczeń podróżniczych w moim życiu, ale wspomnę tylko dwie historyjki.

Amazonka

   Idemy sobie grzecznie przez dżunglę, prowadzi nas przewodnik, człowiek, który o dżungli ma wiedzieć wszystko, ekspert i specjalista, my, wychowani na książkach Cejrowskiego mamy pełne zaufanie i wiarę, że nic z nim nie może się złego wydarzyć. Spacerek wydaje się być miły, oglądamy różne krzaczki, drzewka, próbujemy owoców, miło jak na spacerze po lesie. Ja idę 2 metry za przewodnikiem, nagle przewodnik się odwraca i zaczyna uciekać, a właściwie to się odwrócił i zrobił parę szybkich kroków do tyłu. Ja automatyczne to samo, reszta naszymi śladami. Poziom adrenaliny osiąga maksimum. Okazało się, że ekspert w ostatniej chwili zobaczył na gałęzi ślicznego węża, dobrze się dziad zamaskował, ponoś niebezpieczny, śmiertelny. Cóż, przekarczowaliśmy maczetami małe obejście i obchodząc (nie)spodziewanego gościa wróciliśmy na ścieżkę, a puls spadł do normalnego poziomu.


   Druga przygoda to spanie w namiocie, rozbitym na platformie widokowej w  głębi dżngli. Wysoka wieża obserwacyjna wznosząca się ponad konary drzew i na niej nasze namioty iglo. Było to twarde i niewygodne doświadczenie, ale wrażenia niepowtarzalne. Tam też (tzn nie na platformie, ale w jej okolicy) mieliśmy zaplanowane nocne polowanie na kajmany. Piękna przygoda, płynie się czółnem między drzewami ciemno, straszno i tylko sami się motywujemy, żeby nikt nie spanikowal jakby nastąpił niespodziewany atak kajmanów, bo chybotliwą łódkę łatwo przewrócić. Wtedy wskakuje nam do lódki jakieś zwierze. Opanowanie 100%, łódka mimo lekkiego poruszenia pozostaje w swojej zakładanej pozycji i dobrze, bo wpaść do wody pełnej krokodyli z powodu małej żabki, to byłby lekki wstyd.... 

   Poza tym w dżungli jak to w dżungli - łowienie piranii, kąpiel z  delfinami, papugi z ręki jedzące, tukany na tropie i anakonda złapana w pół.

   Ruszamy dalej, po drodze przez Limę i Arequipę do Kanionu Colca, który czeka na nas od piątku rano czasu peruwiańskieg (-6 h do Polski).

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.
 
< Prev   Next >


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2022 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.