Aktualności arrow Aktualności arrow Iran! (2.X.2012)
Iran! (2.X.2012) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Monday, 01 October 2012
    No więc ruszamy, tym razem w kierunku Krainy Mrocznych Ajatollahów, którymi straszyły nas babcie, kiedy nie chcieliśmy grzecznie zasnąć w otoczonych palami łózeczkach.  Ajatollahowie rządzą praktycznie Iranem od 1979, więc 3 lata przed tym, kiedy urodził się najstarszy z nas. Jako że w mediach donoszą w kontekście Iranu tylko o wzbogacaniu uranu, kamieniowaniu cudzołożnic, drugiej na świecie po Chinach liczbie wykonywanych wyroków śmierci, o grożącym eksterminacją Żydów Ahmudineżadzie oraz o pędzącej inflacji, globtroteria.pl nie wierzy, że istnieje tak niegościnny kraj i musi to sprawdzić na własne oczy. To przecież kraj, gdzie lud miłuje pokój i przybyszy z Bolandii (prawie każdy intelektualista zna tu filmy Kieślowskiego i muzykę Kilara), gdzie ojciec rodziny zaprasza pod swój dach, częstuje daktylami i  ofiaruję córę na wydaniu, jeśli jest tylko wystarczająco wiekowa (>18), nierokująca i brzydka ;).

   To przecież nie IKEA, a Iran, czyli po staremu Persja, to kraina w której najwięcej pięknych dywanów, choć może niepasujących za bardzo do regału Expedit. To tam znajduje się Damavand, liczący ponad 5600 m. n.p.m szczyt, będący najwyższym między Kilimandżaro i Himalajami. Przewodnik drogę do góry opisuje jako "walk up", ale my mimo zachęty Olka nie będziemy zdobywać tej góry, bo na zakres od 25 do -25 stopni trzeba wziąć z Polski coś więcej niż 2 podkoszulki, 2 pary spodni i tzw. buty przejściowe. Góra ta jednak kusi, door to door z Teheranu to marne 3 dni, ponoć wybierana na weekendowy spacer przez młodych Teherańczyków, którzy chcą w spokoju wypić whisky z przemytu, ponarzekać na reżim i zorganizować coś na kształ dyskoteki pod gołym niebem. 
 
 Iran

   Iran to na szęście nie tylko Damavand, to  też góry Zagros, które liczą sobie około 4500 m i nie wykluczamy podejścia w kierunku tego łańcucha, który ciągnie się od Granicy Tureckiej prawie ku Zatoce Perskiej.

   Iran to okropne wybrzeża, których nie zamierzamy odwiedzić. Na północy Morze Kaspijskie, na południu nieprzyjemne wybrzeże Zatoki Perskiej i piracka cieśnina Ormuz. To nie są miejsca pełne kobiet w bikini, to nie jest Copacabana, woda to zupa, a mężczyńi plażują w spodniach w kantkę.

   Iran to w końcu przepiękne miasta, Yazd i Isfahan, Shiraz i Persepolis, Mashad i zaliczony mocno na wyrost do tego grona Teheran, znany też jako jedno z najokropniejszych miast w tamtym rejonie świata, z wszechobecnym smogiem i pyłem pustynnym, gdzie największą atrakcją jest opuszczona w 1979 roku ambasada Wuja Sama.

   Iran to rzeczona pustynia, gdzie jednak trafiają się sympatyczne oazy, gdzie jedynym zajęciem jest czytanie irańskiej poezji na hamaku, czyli to, czemu chcemy się poświęcić w życiu (oprócz słynnego kina mongolskiego) .
 
Yazd 
 
 Wszystko to pozostaje jednak palcem po wodzie pisane. Nasz przyjaciel Mousavi z Hotelu Firouzeh (http://www.firouzehhotel.com/language_english/facilities.shtml) miał załatwić nam kody, dzięki którym na granicy dostaniemy "visa on arrival" (ważna 15 dni). Bez kodów szanse zdobycia wizy mocno maleją, a jak na atomowe mocarstwo przystało kodami można zdziałać naprawdę sporo. Koszt kodów to około 30 euro, po wnikliwej weryfikacji podejrzanego wydawane są one w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Iranu i do odebrania na lotnisku podczas przylotu. Całość imprezy to więc 30 euro za magiczne i tajemnicze kody + 50 euro już za "wizę właściwą".

    Mousavi śpi albo ma inne problemy na głowie (jak na przykład to, że korespondowaliśmy na gmailu, a gmaila ostatnio w Iranie zablokowano), w ciągu roku dewaluacja lokalnej waltu poszła tak mocna, że zamiast 13 000 riali, dostaje się dziś za dolara 35 000. Inflacja szaleje, wysublimowane sankcje Zachodu powoli "przynoszą skutek". "Obyś żył w ciekawych czasch" mówiło chińskie przysłowie i Irańczycy takich dożyli, choć chyba bardziej uczieszyliby sie na przykład z pierwszego McDonalda w stolicy.
 
 

   Ruszamy z Olkiem, znawcą tamtego regionu, który odwiedził rok temu Gruzję, Azerbejdżan i Armenię, oraz z Andrzejem Krz., który doświadczenie ma małe, ale został właśnie dziś IT Senior Expertem, więc i na jego fachowośc liczymy.Oby tem skład dał nam siłę i moc na pokonanie teherańskich pograniczników, których zaatakujem prawdopodobnie o 2.15 w piątek.

    O wszystkim będziemy informowali na bieżąco, choć spodziewamy się utrudnień ze stron władz, które specjalnie na nasz pobyt planują wyłączyć roaming i blokować Internet i które prawdopodobnie globtroteria.pl dodali do Ulubionych, czego i Wam na najbliższe 2 tygodnie proponujemy!

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.
 
< Prev   Next >

Gościmy

We have 2 guests online

Szukaj

Kantor Bitcoin



TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2018 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.