Aktualności arrow Wyprawy arrow Indonezja arrow It is raining here... (20.II.2013)
It is raining here... (20.II.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Wednesday, 20 February 2013

 WRIITEN BY MISS ANNA PRAWDZIC MIKA SENKOWSKA

16.02
Bali - Airport

  

   Skuszeni dobrą jakością balijskich dróg postanowiliśmy zaszaleć i już na lotnisku wypożyczyliśmy samochód. Marcin oczywiście chciał wziąć najtańszy, ale Pani z wypożyczalni przekonała go, ze lepiej dopłacić 6 złotych i mieć samochód z hamulcami (taka odrobina luksusu w kraju trzeciego świata ;) ). Nasza wycieczka skończyła się mniej więcej po 10 minutach, kiedy to zatrzymała nas policja. Gość bardzo chciał się do czegoś przyczepić i w końcu udało mu się... Brak międzynarodowego prawa jazdy!! Już prawie wsadził nas do więzienia za tą straszną zbrodnię, ale ostatecznie skończyło się na małym baksziszu wysokości 120 PLN. A propos kasy.. Indonezja to piękny kraj mlekiem i miodem płynący. Tu każdy może zostać milionerem! My staliśmy się nimi już po pierwszej wypłacie z bankomatu (1 milion rupi = około 320 pln). Chyba nie wracamy już do kraju :)

   Nasz powolny objazd Bali rozpoczęliśmy od południowego półwyspu Bukit. Postanowilismy ominąć wszelkie resorty typu Sheraton i pojechaliśmy tylko do Swiatyni Ulu Watu. Szybko okazało się, że świątynia jest bardziej znana z klifu, na którym się znajduje niż z bycia świątynia :) Ąnyway, moim zdaniem widoki były nieziemskie!

   Noc spędziliśmy w miejscowości Sanur na południowo wschodnim wybrzeżu Bali. Marcina plaża bardzo rozczarowała, ja uważam, że była całkiem spoko. Taki troche Kryspinow style :) Niestety później okazało się, ze była to jedna z lepszych plaż, jakie mieliśmy okazję zobaczyć na Bali. Po prostu nie do wiary! Wychodzi na to, ze wszystkie lepsze miejscówki zostały opanowane przez wielkie resorty, a dla nas maluczkich podróżników zostały same ochłapy :)

17.02
Bali - Ubud

   Zarzuciliśmy więc chęć plażowania i następnego dnia wybraliśmy się naszym turbo wozem z hamulcami (Suzuki Estilo) w góry do miejscowości Ubud. Lonely Planet pisze o tym miejscu: "Przyjedziesz na jeden dzień, zostaniesz na cały tydzień". Mnie to miejsce od razu oczarowalo, niestety nie mieliśmy aż tyle czasu :( Najpierw wybraliśmy się do Monkey Forrest, gdzie od razu nawiązałam serdeczną przyjaźń z makakami. Małpy lubią wieszać się na ludziach i ogołacać ich z wszelkich dóbr doczesnych, na pierwszy rzut idą zazwyczaj okulary. W moim przypadku skończyło się na szczęście na kradzieży jednej paczki chusteczek :)

   Pozostała część miasta to głownie świątynie i sklepy. Wszystko jest niesamowicie kolorowe i przystrojone kwiatami i różnymi figurkami. Główny problem w Indonezji polega na tym, że przekraczając przystrojone z przepychem bramy nigdy nie wiadomo, czy wchodzi się do świątyni, sklepu, hotelu czy po prostu do czyjegoś prywatnego domu :) Tak jak pisałam, miasto ma niesamowity klimat, ale po paru godzinach włóczenia się po centrum, zostaliśmy porażeni ilością chińskich turystów i postanowiliśmy się zawinąć dalej na północ.

Bali - Central Mountains
 
   Jadąc przez góry zauważyliśmy spore skupisko samochodów zaparkowanych wzdłuż drogi. Zastanowiło nas, co mogło wzbudzić aż taką atrakcję in the middle of nowhere, więc niczym małpki również się zatrzymaliśmy :) Nie lada atrakcją okazało się nic innego jak tarasy ryżowe! Wokoło tarasów powstało mnóstwo kafejek, wielki parking. Setki turystów przyjeżdżają tu zobaczyć jak rośnie ryż. Całe szczęście, że nikt nie chciał od nas za to kasy :) Wyobrażacie sobie, jakby na naszej pięknej polskiej wsi stawiać kafejkę przy każdym polu pszenicy bądź buraków cukrowych? To byłby dopiero interes zycia :)

   Pierwotny plan zakładał zatrzymanie się gdzieś w górach, pódziwianie krateru w Batur i może nawet jakiś trekking po okolicznych wulkanach. Rzeczywistość okazała się niestety bardzo brutalna. Zaraz po opuszczeniu fascynujących tarasow ryżowych złapała nas niesamowita ulewa. I pisząc niesamowita mam na myśli żaby z nieba :) Wycieraczki w naszym turbo powozie już nie wyrabiały. Myślałam, że przejdzie po 10-15 minutach jak większość ulew w Azji, ale najwyraźniej Indonezja nie podchodzi pod te standardy. Przy wjeździe do regionu Batur skasowali nas 15.000 rupi od łebka za podziwianie krateru, którego i tak nie było widać przez deszcz :) Nie zanosiło się na to, zęby miało przestać padać, więc zawinęlismy się na północne wybrzeże z nadzieją na lepszą pogodę.

Bali - Air Sanith
 
   Air Sanith - wielce polecana przez Lonely Planet miejscówka wakacyjna, ze spektakularnymi basenami nad samym morzem, w których można podziwiać jakże romantyczny widok odbijajcego się zachodzącego słońca. Pod warunkiem, że to słońce w ogóle choć na chwilę wyjdzie zza chmur :P Ąnyway... Długo szukaliśmy tych spektakularnych basenów, aż w koncu zrezygnowani weszliśmy do pierwszego z brzegu przydrożnego baru coś zjeść. Cóż za niespodzianka czekała nas w ogrodzie! Spektakularne baseniki wypełnione wrzeszczącymi dzieciakami i kobietami robiącymi pranie :) Z czystym sumieniem możemy polecić to miejsce na miesiąc miodowy ;)

Bali - Lovina

  Ostatecznie noc spędziliśmy w miejscowości Lovina. Plaża może nie była aż tak spektakularna, za to ja zakochałam się w czarnym wulkanicznym piasku, którym pokryta jest większa część północnych plaż Bali. Poza tym, że widok jest dość oryginalny w dzień to w dodatku w nocy piasek niesamowicie mieni się w świetle lamp. Pewnie gdybym napisała "w świetle księżyca" byloby bardziej romantycznie, ale nie zapominajmy, ze nadal mamy cale niebo spowite chmurami :P

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» 2 Comments
2Comment
at Thursday, 21 February 2013 22:46by JacekG
Ania, jesteś bardzo płodna! Wystawiam wysokie oceny! Oby w nadchodzących latach płodność była z Wami!
1"Bali"
at Thursday, 21 February 2013 22:40by Alek
Cześć, obecnie jestem w podrozy i szukałem pewnych informacji co przeprowadziło mnie na wasza stronę. Bardzo zazdroszczę wam tej wspaniałej podróży i jednocześnie lecam: Tana Loth, Pura Besakhi spróbowania duriana i karmienie makakow :)
 
< Prev


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2022 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.