Aktualności arrow Aktualności arrow Glazurowe Wybrzeże (25.VIII.2013)
Glazurowe Wybrzeże (25.VIII.2013) _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Sunday, 25 August 2013
    Lazurowe Wybrzeże nie jest miejscem dla gołodupców i z tego musimy sobie zdać sprawę. Kto nie ma miedzi, ten na Lazurowym nie siedzi, mówi znane przysłowie.
 
Przepraszam za marną jakość zdjęć, ale to nie mój aparat ;)
 
 
    Z pomocą jednak ubogim jak my zawsze mogą przyjśc przeróżne programy lojalnościowe, w których ciułacie (w Miles and More zbiera się pisząc fikcyjne opinie w Holiday Checku, płacąc kartą kredytową w MBanku, czy prawdziwie niestety tankując na BP). Realnie uzbiera człowiek w ten sposób 15-20 tysięcy mil rocznie, za 15k + 280 zł poleci taki w sezonie do Nicei Lotem, ewntualnie za 33k każdą inną linią sojuszu Star Alliance. Problem jest z głowy, kiedy z Warszawy do Marsylii polecimy Ryanairem 150-400 PLN return), choć wtedy na Lazurowe mamy kawałek, globtroteria.pl zaleca w takim przypadku skupienie się na Prowansji i wybrzeżu Calanques.
 
Villafranche 

   Kolejny problem to nocleg. W miejscu gdzie domy kupuje się za 15 milionów euro, gdzie Wojciech Fibak ściąga poznane przez smsy dziewczyny, gdzie willę ma słynny nasz skandalista Roman Polański, nie może być tanio.

   No i nie jest, choć w Nicei przy dworcu widziałem miejsce w dormie za 25 euro, ale jest to raczej wyjątek, niż reguła. Słynny bajzel w Saint Tropez na booking.com witał nas kwotami od 3000 PLN, za dobę rzecz jasna. Generalnie szykujemy się na kwoty od 100 euro w górę za dwójkę, chyba że standardowo posilimy się kolejnym programem lojalnościowym i przenocujemy na przykład w Park Inn Nicea Airport, gdzie nauczyłem się, że okna w takim hotelu są szczelne i to jest dobre, kiedy hotel ulokowany jest prawie na płycie lotniska.
 
z Villi Rotschilda 
 
   Lotnisko w Nicei bardzo sympatyczne, wydarte morzu, od biedy można do Nicei dojśc bulwarem piechotą, to wersja dla skrajnie oszczędnych, generalnie jenak za 1,90 euro jedzie z pobliskiej stacji Saint Augustin pociąg. Do centrum on jedzie.

    W Nicei co? W zasadzie jest fajny sobór imienia Mikołaja bodajże, schowany między blokami, coś a la Plac Czerwony pod palmami. Jest wzgórze, z którego napawamy się lazurem, jest Nice Vieux, czyli starówka, dużo eleganckich kamienic, w których mieszkają wyluzowani eleganccy starsi ludzie, choć zaskakująca jest ilośc gabinetów psychologicznych i psychiatrycznych (to nie to samo? 320 słonecznych dni w roku to mało?). Raczej jednak zabytków klasy zero nie stwierdzam.
 
 

   Globtroteria zaleca na Niceę 1 pełny dzień, chyba że chcemy poleżeć na słynnych kamykach albo poszukać miejsca, gdzie wyzionął ducha Sławomir Mrożek.

   Wzdłuż Lazurowego Wybrzeża tylko pociąg, lokalne Przewozy Regionalne.

   W prawo jedzie on przez:
- Villefranche sur Mer - ok 2,50 euro - jedna z najgłębszych zatok świata, pociąg jedzie po plaży, urocze domki starówki
 
 
 
- Bealieu Sur Mer - ok 3,50 euro - stąd możliwy spacer do Villi Rotschilda (historia z cyklu on bogaty bankowiec, ona się nudziła w domu i sprowadzała mebelki i zwierzątka z zagranicy), wstęp niestety 12 euro, trochę się starzeje, była opcja otwartej bramki, z której nie skorzystałem, albo po prostu jestem już bardzo bogaty
 
- Eze - ok 3,50 euro, z tym, że to Eze Dolne, prawdziwe Eze, warte wszystkich pieniędzy jest na górze, jakieś 45 minut spacerem, fantastyczna bodajże średniowieczna twierdza
 
 Eze
 
- Monaco - 4,60 euro, wszyscy znacie z Polsatu w maju, już nie podnieca mnie tak, jak 15 lat temu, nawet do kasyna wpuszczją już w szortach i klapkach, od kiedy Albert się ustatkował zrobiło się tam tak zwyczajnie
 
 Monte Carlo

- i Menton, na granicy włoskiej, można sobie darować.

W lewo:
- Antibes - fajnie wygląda z okna pociągu
- Cannes - wielkie rozczarowanie, lepszy czerwony dywan mam pod stołem w salonie, a sam budynek festiwalowy przypomina ten budowany na Rondzie Grunwaldzkim, wypisz wymaluj bunkier Hitlera.
 
Cannes 
 
- Le Trayas - ciekawe kamieniste zatoki, choć te chorwackie pozwolę sobie postawić wyżej.
 
 

Dobra, to coś wrzućmy do pieca.

- pizza, spaghetti - od 8 do 12 euro
- Sałatka Nicejska, Sałatka Chevre (kozi ser, rekomendujemy razem z Michellin)  - 8-14 euro
- Menu el Dia - znane z Hiszpanii, ciągną się za tym niedobre wspomnienia, pan kucharz daje co ma w kotle na dziś - od 17 do 29 euro - przystawka, drugie, deser
- coś z kuchni francuskiej - 15-30 euro
- bagietka - 2,50 euro
 
Po tą ostatnią tradycyjnie w Francji w kolejce ustawiają się wszystkie stany.

Drogo, ale czy w Grecji czy na Cyprze jest dużo taniej ?

Dobra, to może samochód ?

   Najtańsze jak zwykle z rentalcars.com, zbierają wszystkie oferty i wypluwają najtaniej, tym sposobem zamiast 200 euro za 2 dni w Hertz zaplacilismy w tym samym Hertz ...100 euro (na Cyprze 130 euro kosztował tydzień...)

   Jedziemy. Przygotujmy drobne i grube na najdroższe autostrady świata (można płacić też kartami kredytowymi). Koperta w Francji i Włoszech musi być opanowana do perfekcji, nierzadko miejsce jest mniejsze niż Twój samochód, a i tak musisz tam wjechać, bo innego nie będzie.

   Słynny widok imienia Bonda na Monte Carlo, oczywiście Eze, La Turbie. Fotoradarów nie zauważyłem, ale to się jeszcze okaże, lubią odezwać sie po kilku miesiącach blokadą na karcie. Jedziemy w góry, to wszystko Alpy, pogranicze francusko-włoskie. Pikne te ich góry, można tam spotkać dobrych ludzi, ludzi gór, a nie zepsutych ludzi wybrzeża.
 
 

   Warto ustawić wtedy azymut na kanion Verdun, najgłębszy kanion Europy, niech to będzie nasz europejski Grand Canyon. Jakkolwiek by człowiek nie jechał, będzie pięknie. Dziesiątki perfekcyjnych wiosek, gdzie nad każdą czuwa chyba sztab konserwatora zabytków, tzw. orle gniazda, nie wystaczy miejsca na karcie, nie bierzcie przypadkiem filmu 24ki. Weźcie 36kę.
Francuzi to chamy, nadęte platfusy i lenie, ale o otoczenie dbać potrafią.

   Odpuścić można sobie Vence and St-Paul de Vence, wbrew temu, co będą Wam mówili.

   Kanion to klasyka regionu, podróżujesz wysoko na skałach albo nisko po wodzie, czego tylko pragniesz. No i kolejne wioski, miasteczka, w każdym jakiś festyn, cyrk, grają w boule, piją wino, jedzą bagietki, uprawiają miłość francuską. Do znudzenia.
 
 

   Jest i bungee jumping - 100 euro, podrożało od czasu kiedy się tym zajmowałem, od kiedy na bandżi wypadł mi dysk i trzeba było mnie zbierać.

   Pokręćcie się po tych górach, dolinach i wracajacie, w kierunku miasteczka Cassis, gdzie stacjonował niejeden impresjonista, czyli pił alkohol, palił jointy, chodził na domówki i zmieniał kochanki. Port, zamek, starówka, morze, plaża - to się zawsze dobrze sprzedaje, a sprzedaje się jeszcze lepiej, jeśli obok są słynne Calanques - absolutne top of the top tego regionu. Fiordy ciągną się aż do Marsylii, zalecam spacer do En Vau - 2 h marszu w słońcu w jedną stronę, ale nagroda gwarantowana, mimo że od strony można nadpływają emeryci z Cassis, którzy płyną do En Vau za 15-20 euro. Kalanek jest coś koło 25, ale En Vau jest najlepsza, a my tylko takie odwiedzamy.
 
 

   Na północ i zachód rozciąga sie Prowansja, ale to już na inną opowieść temat.

    My kierujemy się w kierunku mekki młodych duchem 70latków i ich 20-letnich partnerek i ich jachtów i ich kolegów. Czyli Saint Tropez (zamieszczę tutaj poniżej barwny opis koleżanki Piżamki, w końcu to miasto żandarma i Brigitte Bardot). Po drodze kilka kolejnych orlich gniazd, moim faworytem jest Gassin i Ramatuelle, winiarnie, przeróżne hoteliki w zamkach, młynach, zagrodach, stajniach. Najwyższej klasy doznania wizualne, w końcu Francja nie bez przyczyny jest najczęściej odwiedzanym krajem świata...
 
Gassin 

Au revouir!
 
"Co do samego miasta, to warto wypić kieliszek rose w bar du port, w porcie - znależć miejsce w ogródku i obserwować celebrity przechadzające się z torbami od Chanel - Cavalli ma tam fioletową lódź zaparkowaną naprzeciwko i zazwyczaj leży rozparty jak stary mops na swoim leżaku na decku Duże szanse, że Eva Longoria będzie siedzieć obok. Restauracje w porcie sę niedobre i drogie, polecam Place de Lices, z piwem w ręce możesz pograć w petanqe lub zjeść coś w miarę dobrego. We wtorki i soboty rano jest tam też "market" mieszanina chińczyka, antyków i żarcia - warto odwiedzić, chociażby dla bibelotów w kształcie świerszcza i mydła i powidła. Moim ulubionym zakatkiem w mieście są małe uliczki u "góry", warto jest się nimi przespacerować, choć przez moment możesz poczuć klimat tego starego St Tropez, a nie tego opanowanego przez Rosjan i Niemców. Muzeum jest całkiem niezłe - na pierwszym piętrze mają kilka fajnych obrazów impresjonistów (zostały one przekazane przez pra pra babcie mojego męża, gdyby choc jeden zatrzymali, to nie musiałabym teraz burgerów przerzucać w weekendy na Portobello.
 
Saint Tropez 

Aha, koniecznie zjedz tartę tropezienne! Ten deser przypomina trochę papieską kremówkę, ale zamiast francuskiego ciasta jest normalne - przepis ten był wynaleziony przez polskiego cukiernika, ktory osiadł w St Tropez po wojnie, ta z Place De Lices, koło sklepu casino jest najlepsza. PS. Parking w Sain Tropez to ok. 2,5 euro/h, ale widok na zaparkowane jachty i mopsy - bezcenny!"

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.
 
< Prev   Next >


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2017 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.