Day 4 wtorek 17.XI _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
Written by Jacek Gabryś   
Tuesday, 17 November 2015

Day 4 wtorek 17.XI 

 

  Podróż do granicy z Laosem w Nong Khai minęła lepiej niż komfortowo. 10h w czystej pościeli to nie jest grzech, jeśli oczywiście stukot pociągu znośnym Ci jest. Potem jeszcze tuk tuk do granicy, bus przez most graniczny, bus do Vientianu i jesteśmy w stolicy Laosu. Całość kosztuje ok 10 zl i trwa jakąś godzinę. Do Tajlandii wiz już nie potrzebujemy, do Laosu i owszem, warto mieć 30USD, bo w lokalnej walucie zapłacimy o kilka dolarów więcej.

   Vientiane to poziom stolic Dominiki, Belize, tudzież Brunei, nie reprezentuje w sumie w zasadzie nic. Przepływający przez miasto Mekong daje potencjał na ładne nadrzeczne bulwary, ale może Chinczycy, którzy traktują Laos jak swoją prowincję, dojrzeją do tego za kilka lat. Świątynie Pha That i łuk triumfalny Patuxay (Laos to była kolonia francuska) można sobie swobodnie darować, szkoda tuk tuka.

  Jedynym ciekawym miejscem jest COPE Visitors Centre, COPE zajmuje się ludźmi, którzy w skutek wybuchów min i nomen omen niewybuchów stracili swoje kończyny. A skąd te bomby? W trakcie wojny wietnamskiej na Laos Amerykanie zrzucili pół miliona ton bomb. Dlaczego? Przecież Laos nie uczestniczył w wojnie... Przez Laos jednak komuniści wietnamscy przedostawali się do Wietnamu Poludniowego, nad Laosem też piloci pozbywali się niezużytego materiału, wracając po akcji do bazy (lepiej nie ląduj z bombą przy podwoziu!). Tym sposobem na długie lata Laos został obombowany, żniwa wciąż są zbierane, a opowiada o tym wszystkim dobrze centrum COPE.

   Ruszyliśmy popołudniu w kierunku hedonistycznej wioski Vang Vieng, 3h busem z Vientianu, ale o tym w kolejnym wejściu.

 

Day 4 wtorek 17.XI 

 

Podróz do granicy z Laosem w Nong Khai mineła lepiej niż komfortowo. 10h w czystej pościeli to nie jest grzech, jeśli oczywiście stukot pociągu znośnym Ci jest.

Potem jeszcze tuk tuk do granicy, bus przez most graniczny, bus do Vientianu i jesteśmy w stolicy Laosu. Całość kosztuje ok 10 zl i trwa jakąś godzinę. Do Tajlandii wiz juz nie potrzebujemy, do Laosu i owszem, warto miec 30USD, bo w lokalnej walucie zapłacimy o kilka dolarów więcej.

Vientiane to poziom stolic Dominiki, Belize, tudzież Brunei, nie reprezentuje w sumie w zasadzie nic.
Przepływający przez miasto Mekong daje potencjał na ładne nadrzeczne bulwary, ale może Chinczycy, którzy traktują Laos jak swoją prowincję, dojrzeją do tego za kilka lat.
Świątynie Pha That i luk triumfalny Patuxay (Laos to była kolonia francuska) można sobie swobodnie darować, szkoda tuk tuka.

Jedynym ciekawym miejscem jest COPE Visitors Centre, COPE zajmuje się ludźmi, którzy w skutek wybuchów min i nomen omen niewybuchów stracili swoje kończyny. A skąd te bomby? W trakcie wojny wietnamskiej na Laos Amerykanie zrzucili pół miliona ton bomb. Dlaczego? Przecież Laos nie uczestniczył w wojnie... Przez Laos jednak komuniści wietnamscy przedostawali się do Wietnamu Poludniowego, nad Laosem też piloci pozbywali się niezużytego materiału, wracając po akcji do bazy (lepiej nie ląduj z bombą przy podwoziu!). Tym sposobem na długie lata Laos został obombowany, żniwa wciąz są zbierane, a opowiada o tym wszystkim dobrze centrum COPE.

Ruszyliśmy popołudniu w kierunku hedonistycznej wioski Vang Vieng, 3h busem z Vientianu, ale o tym w kolejnym wejsciu.

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.
 
< Prev   Next >


TRIPS AND TRICKS

Trips and tricks


Karaiby - ranking


Świat - ranking


Zostań fanem na Facebook'u!

Kliknij aby zostać fanem!

bitcoin

JESTEŚMY SŁAWNI!

Artykuł w Dzienniku Polskim

Artykuł w Dzienniku Polskim


----------------------

PRODUKCJE FILMOWE


Filipiny 2009

Australia 2006

© 2019 Globtroteria.pl
Joomla! is Free Software released under the GNU/GPL License.