Wielka Rafa Koralowa (1.X.2006)
Written by Jacek Gabryś   
Monday, 02 October 2006
    Wszystko co dobre szybko się kończy, więc i nasza wyprawa (wczasy, melanż, wycieczka - niepotrzebne skreślić) powoli się kończy. Dziś wpadła nam w łapy kartka z 5 obrazkami symbolizującymi Australię i można powiedzieć, że z czystym sumieniem możemy wyjeżdżać. Wielka Rafa Koralowa, kangur i koala, Great Ocean Road, Uluru i opera w Sydney obfotografowanie i zaliczone. Niestety plan nie do końca dopięty, gdy spojrzycie na mapę na pierwszej stronie starej strony www, to zwróćcie uwagę na punkcik miedzy Mackay i Gladstone na wschodnim wybrzeżu - gdzieś tam, w okolicach Zwrotnika widziano nas po raz ostatni w sensie dziewiczym (cokolwiek to miałoby znaczyć) - obecnie po raz kolejny jesteśmy w Brisbane. Z Town Of 1770 (tu po raz pierwszy James Cook wylądował w Australii) wypłynęliśmy na Wielką Rafę. Jako że rafa jest stad oddalona o dobre 100 km (w okolicach Cairns np. o 50-60 km) to i cena za wyjazd musiała być odpowiednia - 130 $ za jednodniowa wycieczkę (z Cairns około 50-60 $). Po nocy spędzonej w Falconie (której to już) po raz kolejny posilić się trzeba było rybkami (przez pół roku po powrocie do Polski proszę nie wymawiać nawet następujących nazw: tostowy chleb, jajecznica, puszkowane rybki, pomidory, mrożona pizza, lasagne, chińska zupka, Big Mac i Coca-Cola). I te rybki to był błąd! Podczas podroży na Lady Musgrave (koralowa wyspa, na którą zmierzaliśmy) Wielki Ocean upomniał się u Jacka o zwrot swoich dawnych mieszkańców. Marcin, który dzielnie pływał kiedyś na Statku po Wiśle nie dał sobie ich wydrzeć, ale Jacek przez połowę pobytu chodził jak struty.
 
W tle wielka wyspa koralowa
 
    A było co oglądać na Rafie! Black Reef Sharks (małe rekiny), kolorowe rybki (nie będę wymieniał ich nazwisk), morskie węże, tysiące koralowców, a przede wszystkim 2-metrowe żółwie, które prawie ocierały się o nasze brzuchy, to było to, o co chodziło! Rejs łodzią z przeszklonym dnem zajeżdżał trochę jarmarkiem, ale tysiące stworzeń, które zamieszkiwały rafę (ponoć już zadeptana, polecają rafę w zachodniej Australii) pozostawiło niezatarte wrażenie - pomyśleliśmy wtedy razem: "szkoda, ze Was tu nie ma":). Na niektórych z wysp można nocować - z reguły nie ma tu nic, wszystko trzeba przywieźć ze sobą - od wody poczynając. Cena za nocleg nie jest zbyt wysoka - 4$ za miejsce pod namiot, ale jest problem, jeśli nie dysponuje się swoja łódka - trzeba opłacić podwójnie jednodniowa wycieczkę (na wyjazd i powrót), co kosztuje już prawdziwy majątek. Zrobimy Wam tu mała Wikipedię, parę faktów o Wielkiej Rafie Kolorowej: a) długość prawie 2000 km; b) grubość warstwy koralowca - 500 m; c) temp. wody - min. 17,5, max 28 st. C; d) mieszkańcy: 400 gatunków koralowców, 1500 gatunków ryb, 4 tys. gatunków mięczaków (+ 4001-wszy - Marcin), krowy morskie (whatever...), ryby skorpiony, niegroźne rekiny i najgorsze, śmiertelne potwory - meduzy, morskie osy, które występują w tych wodach od października-listopada, no i będące ostatnio na topie płaszczki, które przyczyniły się do śmierci Steva Irwina. Dziś odwiedziliśmy zoo tego świętej pamięci faceta (a w zasadzie odwiedziliśmy bramę zoo, było zbyt późno) - oprócz pamiątkowej ściany, przypominającej trochę budynek kurii po śmierci Papieża - wszystko leci tu zupełnie normalnie. Olbrzymi przemysł, jaki tworzy to zoo, pokazuje, że to biznes jak biznes i nie ma tu miejsca na sentymenty. Sentymenty dają się znać Marcinowi - ciągle przebąkuje mi tu o jednej dziewczynie, nie mogę powiedzieć, której, ale do której wysłał nawet kartkę pocztową - także dziewczyny - on nie chce się przyznać, ale pewnie jego serce bije dla którejś z Was:) Falcon cały czas wystawiony na sprzedaż, dzwonią ludzie, pytają, sondują, jeden bezczelny typ chciał dać za niego 700$ w gotowce - co za tupet!
 
Jacek i australijska fauna

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.