Sushi w domku dla lalek - Melaka (12.VIII.2006)
Written by Jacek Gabryś   
Sunday, 13 August 2006

    Jesteśmy w Melaka. Miasto jest żywym przykładem tego, że mocniejszy zjada słabszego, czyli kolonializmu. W XVI w. przejęli je Portugalczycy, wiek później łapę położyli na tym Holendrzy, a na koniec, w XIX w., pojawili się tu Brytyjczycy, którzy jak to Brytyjczycy uprzejmie, aczkolwiek bezczelnie zamienili nawet kościół w skład prochu. Zaraz zbieramy się dalej, w sumie miasto nie jest zbyt wielkie, stara i najładniejsza część to kilkanaście kolonialnych budynków, przypominających czasem Nowy Orlean, a niekiedy po prostu Melakę, zależy po ilu Tigerach jesteś i jak światowe masz obycie :). (Nie)wątpliwy urok dodaje wszechobecny róż, na który pomalowane są domy, orientalne lampiony zwisające z balkonów i kicz Made in China (vide Emaus na Salwatorze). Jednego Kraków może im pozazdrościć - zamiast kebabów przy ulicy Jamal Hang Jebat stoi masa budek z hinduskim, malajskim i chińskim jedzeniem. Wczoraj zaliczyliśmy prawdziwą wariację smaków. Oprócz satay'ow (kurczak marynowany w sosie i grillowany), naleśnika z kukurydzą i zupy won tong rozsiedliśmy się przy standzie rozmiarów domku dla lalek, serwującego wyśmienite japońskie sushi za wyśmienicie niską cenę. Mimo niskiej ceny przejedliśmy tam całą naszą kasę, bo zawsze mamy w kieszeni miejscową walutę na co najwyżej 15 minut do przodu. Vamos a Singapore, CU in Oz!

Sushi w domku dla lalek

 

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.