Łotwa i Estonia - dokończenie (23.VI.2011)
Written by Jacek Gabryś   
Thursday, 23 June 2011
 
Estonia i Łotwa na kilku zdjęciach !
 
    Przeżywszy gwałtowne i brutalne załamanie pogody w piątkową noc musieliśmy zrezygnować z uczestnictwa w tallińskim night life. Nadawalismy sie tylko na wybory miss mokrego podkoszulka, oczywiście z realnymi szansami na zwycięstwo. Skoro więc świt wstaliśmy o 9.30 i na naradzie zdecydowano, że nie wypożyczamy samochodu. To było tylko 35 euro, ale nas interesował zwrot w Rydze - to dodatkowe 120 euro! Pozostał więc Pekaes do Tartu, drugiej metropolii Estonii. Po drodze na dworzec krótka wizyta na stadionie Levadii i zapalenie świeczek za poległą tu 2 lata temu drużynę Wisły.
 
Levadia!
 
   Bilety do Tartu to koszt od 8 do 10 euro, autobusy odjeżdżają co pół godziny. W Estonii bezpłatny Internet dostępny jest wszędzie, więc mimo że na GMAILU występowaliśmy całą podróż on-line, to my naprawdę byliśmy w na wielkiej wyprawie... Po prostu tu nie da się uciec od Internetu. Był i w autobusie, gdzie Haju zaserwował nam Alfabet Mafii, o Baraninie, Słowiku, Wieprzowinie i Cielęcinie. Krajobraz Estonii to pola, lasy, pola, lasy, chata, pola, lasy. Mijamy zatłoczone lotnisko w Tallinie, gdzie zauważyliśmy dokładnie jeden samolot.
 
Tallin
 
   Dojeżdżamy do Tartu, bardzo ładna miejscowość, Town Hall, rzeczka, ryneczek, uniwersytet, słowem gdybym do Myślenic zawitał... Wywołujemy skandal, wyciągamy laptopy i okablowanie, bo trzeba naładować baterie, cały ten majdan idzie przez środek kawiarnii - kelnerka wywinęła orła, przeprasza nas, my ją, przewody zostają specjalnie oznaczone i zabudowane. Już Sołżenicyn pisał, że Estończycy to najbardziej przyjazna i uczciwa nacja ze wszystkich republik USSR i należy temu uwierzyć. Z ciekawostek - więzienie, siedziba estońskiej KGB i Soup Neighbourhood, gdzie ulice biorą nazwy od rodzajów zup. No i byłoby na tyle. Tartu zwiedzamy w godzinę, choć to najstarsze estońskie miasto i resztę czasu spędzamy w tradycyjnej bałkańskiej estońskiej knajpie. Stajemy przy drodze, bo przelotowo z St. Petersburga do Rygi będzie o 17.45 pędził autobus. Przyjeżdża o czasie, jak nierosyjski, kulturalni i piękni rosyjcy kierowcy, białe koszule, stewardzi, w środku nie leje się wódka. Spodziewaliśmy się KAMAZ'a na opałowym oleju, a tu znów na pokładzie Internet.
 
Tartu

    O 21.30 jesteśmy w Rydze. Po drodze biedniej, przaśnej, widać, że zbliżamy się do Litwy i Polski. W Rydze mieszka połowa Łotyszy, jak mówi przewodnik to największe skupisko na świecie German Art Nouveau, najlepszy night life w Europie, ale ja takim sformułowaniom przestałem już wierzyć. Z tego co czytam miastem od zawsze zawiadywali Niemcy, ale na koniec coś się w nich załamało i zbombardowali go w latach 40tych poprzedniego stulecia. Przez środek płynie Daugava, szeroka jak 3 Wisły nie przymierzając, my kwaterujemy się na jednym z brzegów. W hotelu odbywa się studniówka, ale nas nie wpuszczają. Może dekadę temu.... Ruszamy w miasto, starówka przepiękna, kilka ryneczków, na których odbywają się koncerty muzyki poważnej i niepoważnej. Wszystko otoczone średnowiecznymi murami albo ich pozostałościami. Jest kilka grup wieczorów kawalerskich z Wielkiej Brytanii, czujemy się swojsko. Ceny - od 10 zł. Krążymy po mieście, trafiamy do Havana Club, to jakiś znak, bo w podobnym miejscu skończyliśmy w Bratysławie. Pora bookować bilety na Kubę. Łotewski band też przyzwoity, ale my, dziadki, kończymy o 1.15. Wracajać do domu zostajemy zaczepieni przez grupę angielsko-łotewskich turystek, które zwracają się do nas słowami "miau, miau"... Nie wiem zupełnie o co chodzi, ale o coś bardzo złego napewno. Rano zwiedzanie miasta przy świetle i ruszamy autobusem numer 22 w kierunku lotniska. Piękne radzieckie blokowiska i jesteśmy na tym kameralnym obiekcie. Zawitać tu każdy może, bo Air Baltic potrafi dać dobrą promocję, a miasto jest piękne i interesujące.
 
Ryga

    Tak kończy się pasjonująca 3 dniowa wyprawa przez Estonię i Łotwę, dziękujemy, bez odbioru.
» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» 2 Comments
2Comment
at Sunday, 08 January 2012 17:18by LukPilch
Historia zna takie przypadki. Decyzje podejmowane sa na zamknietym posiedzeniu zarzadu. Na stronie jest sekcja kontakt, niektorzy z nas czytaja maile :)
1Comment
at Sunday, 08 January 2012 17:17by syll
a do Waszych wypraw \\\\\\\\\\\\\\\"obcy\\ \\\\\\\\\\\\\" mogą się podłączyć? :)