Jordania 2012/2013 - cz. I / III (5.I.2013)
Written by Jacek Gabryś   
Saturday, 05 January 2013
  Krótki opis wyjazdu na Bliski Wschód, aby upamiętnić Sylwestra 2012/2013  - część I.
 
Pierwsze zdjęcia
  
   Do Tel Awiwu dolatujemy w sobotę o 4 rano państwowymi, socjalistycznymi, bankrutującymi, ledwo dychającymi liniami LOT, do których wszyscy się dorzucamy. Oznaki biedy już widać, bułka jest sucha, prawdopodobnie LOT skupuje 2-dniowe pieczywo w supermarketach.

   Lądowanie w Tel Awiwie to koszmar. Lotnisko Ben Guriona jest prawdopodobnie najlepiej strzeżonym lotniskiem na świecie, amerykańskie lotniska to zabawa dla przedszkolaków i to z grupy maluchów.

   W tamtą stronę przez machinę zostali przemieleni Haju i Pilch, którzy musieli odpowiadać przez godzinę na pytania napalonych celników i celniczek - koniecznie chcieli wiedzieć co rzeczoni delikwenci robili szczególnie w zaprzyjaźnionym Libanie, z którego Hezbollah lubiał czasem puścić w kierunku Izrale rakietę Ja tym razem przeszedłem bezboleśnie, w duchu śmiałem się z dziur w systemie, które nie mogły wiedzieć, że zaraz przed wjazdem do Izraela zmieniłem paszport, w którym straszyły pieczątki irańskie, największego Żydków wroga. Ale to znaczy, że w Iranie siatka agentów działa kiepsko, żadne informacje do Izraela o moim pobycie nie wypłynęły. W przeciwnym wypadku przesłuchanie ciągnęło by się do dzisiaj, a mnie na tyłku powstałyby by odleżyny. Z ciekawszych pytań - Haja zapytano jak długo jest ze swoją kobietą, jak często się spotykają i jak często...ona zostaje na noc. Żydzi zawsze byli skąpi, ale nie wiedziałem, że aż tak wścibscy.

  Zalecam nie celować w przyjazd do Izraela między zmrokiem piątkowym, a zmrokiem sobotnim. Jest szabas. Żydzi leżą i pachną, nie działają żydowskie hotele, restaturacje, pociągi, samoloty, przedszkola. My wycelowaliśmy w szabas idealnie.

   Na szczęście pracują Arabowie i oni zabrali nas do Jerozolimy (62 NIS/os.) swoim wesołym busikiem. Cena pozaszabasowa to 32 NIS. 1 NIS - szekel - to 0,86 zł po kursie dzisiejszym. Dla ułatwienia zalecam odejmowanie 10% i mamy cenę w złotówkach.

   Przejazd z Tel Awiwu pociągiem to około 15 NIS, przejazd z Jerozolimy autobusem to 18 NIS (+ 7 NIS za dojazd tramwajem na dworzec autobusowy). Więcej informacji jest chyba zbędnych.

  Jerozolima - jedna z moich faworytek. 4 religie, Arabowie, Katolicy, Żydzi, Ormianie. Cały czas nadeptują sobie wzajemnie na odcisk. Wąskie uliczki, gdzie kiedyś odbywała się Droga Krzyżowa, a teraz można kupić całkiem niezłego kebaba i spotkać rosyjskie farbowane blondynki na eleganckich szpileczkach.
 
 

   Meczet Al-Aksa i Wzgórze Świątynne - nieczynne w piątek i sobotę, w inne dni chyba tylko do 13.30
 
Ściana Płaczu 
 
  Grób Jezusa, o który wiecznie kłócą się chrześcijanie, stanęło na tym, że kluczami dysponuje muzłumańska rodzina, której zadaniem jest świątynię otwierać i zamykać, otwierać i zamykać, otwierać i zamykać, i tak od kilkuset lat. Do Grobu najlepiej dostać się przed 8mą rano, potem jest jakaś kolejka i można nawet pałką dostać po głowie.

  Jest Boże Narodzenie, to podjeżdżamy do Betlejem. Betlejem jest w Palestynie, więć wymaga to przebicia się przez czekpoint, idzie to dość bezboleśnie, autobus miejski dojeżdża tam w 30 minut za ok. 7 NIS. Duże rozczarowanie, przed Bazyliką taka sobie choinka, bombki z Tesco, krótka 20-minutowa kolejka do grobu, pardon, do żłobka, 30 sekund dla człowieka i wypychają dalej, bo chętnych jest więcej, nie ma lipy (chyba, że znasz proboszcza Bazyliki, wydaje mi się, że swoich ludzi wprowadzał on tylnym wyjściem...)
 
Betlejem 

   Nasi ludzie kontrolują wejśćie, co widać na załączonym obrazku.
 
Boże Narodzenie 

   W Palestynie warto kupić kebaba, bo taniej, Izrael oferuje nam z reguły kosmiczne ceny, najtańszy kebab w okolicy arabskiej to około 20 NIS, a w żydowskiej 35-40 NIS. O uczciwych potrawach nie rozmawiajmy, bo są poza zasięgiem ubogiej dziatwy z zimnej Polski.

   Historia i religia "paczą" na nas, a my "paczymy" na nie.

  Gorzej, że w hostelu trochę zimno, na Bliskim Wschodzie się nie montuje infrastrukty ciepłowniczej, zakładając, że sezon grzewczy trwa tylko 2 miesiące. W hotelu więc włazimy pod koce i wzajemnie grzejemy się ciałami wraz z zaprzyjaźnionymi kobietami. Z praktycznego punktu widzenia, a nie z romantyzmu.

  W dzień przyjazne 15 stopni, ale w nocy do 5 spada. I to z hukiem.

  W niedzielę rano Izrael w końcu po szabasie odpala, więc jedziemy w kierunku północnej granicy z Jordanią. Izrael z Jordanią graniczy 3 razy. Na północy można dostać zwykłą wizę jordańską (30 dni) za 20 JD (1 JD - 4,5 zł) i jazda. W środkowej części (King Husajn Bridge) wizy się nie wystawia, więc można się tam pojawić tylko z wizą kupioną zawczasu (najbliższa w Berlinie...). Na południe jest Aqaba i specjalna strefa ekonomiczna, do której można wjechać tylko za darmo, ale tylko na 48 h i nie można poruszać się po całej Jordanii.

   Wybieramy północ. Autobus do Beit Shean (961) za 42 szekle, w niedzielny poranek izraelskie autobusy pełne są małolatów z karabinami, które jadę do swoich koszar. W Izraelu służba jest obowiązkowa, trwa 3 lata dla chłopców i 2 lata dla dziewcząt, wyciąga się wszystkich jak leci, nie ważne, czy masz jedno jądro mniejsze, a drugie większe, albo że jesteś uczulony na styropian. Pucołowate chłopaczki pędzą przez Jerozolime z karabinem przewieszonym przez ramię, bo sobie zaspały na PKS. W drugiej ręce kanapka od mamy. W Izraelu każdy może chodzić sobie z bronią po ulicy i co ciekawe nie dochodzi do takich sytuacji jak USA, czasem tylko ktoś Araba zastrzeli, bo podejrzanie wyglądał i "wydawało mi się, że chce zamach przeprowadzić".
 
Wojsko 

   Autobus dojeżdża 10 km od granicy, stamtą trzeba już brać taksówkę. Stoją 2, ale odmawiamy bo chcą 80 NIS za jedną. Dzwonimy na lokalne radio-taxi, okazuję się, że w mieście dostępne są 2 taksówki. Właśnie te, które stoją przed nami... W końcu zjeżdżamy do 50 NIS. Docierami do granicy. 5 ludzi na krzyż, przykra opłata wyjazdowa (103 NIS). Po raz kolejny udaje się nam uniknąć pieczątek w paszporcie, o dziwo nie trzeba robić smutnych oczu "na kota ze Shreka", miłe Panie z okienka zawsze pytają czy "do paszportu czy "na kartkę". To samo jest po stronie jordańskiej, wiza wbijana jest na karteczkę. Nas tu nie nigdy nie było, co złego to nie my... Pamiętajmy, że ślady bytności w Izraelu dyskwalifikują potem do wjazdu do Iranu, Kuwejtu, Libii, Libanu, Sudanu, Syrii i Jemenu, a prawdopodobnie także do Afganistanu, Algierii, Bangladeszu, Brunei, Iraku, Pakistanu, Arabii Saudyjskiej i Somalii. Same sympatyczne wakacyjne destynacje. Błędne są pogłoski, że nie wpuszczą Cię do Emiratów Arabskich i Kataru. Wpuszczą i będą chętnie czekali na Twoje $$$.
 
Wojsko 

   Po stronie jordańskiej zainstalowała się mafia taksówkowa, nad którą pieczę otoczyła miejscowa generalicja i król Husajn. Nie ma opcji opuścić granicy samemu, trzeba to zrobić taksówką z budki, a ceny ta budka ma mniej więcej 2-3 razy wyższe niż cena rynkowa. Sprzedajemy Pilcha i spółkę Hiszpanom, którzy gdzieś tam mają wynajęty samochód i obiecują zawieść go w kierunku Petry. Nasza czwórka przejmuje mafijną taksówkę, która za granicą robi się bardzo potulna i oferuje już bardziej przyzwoite ceny. Za 100 JD jedziemy do Petry, po drodzę pijąc herbatę w domu kierowcy. Zza firanki wyglądają córki, ciekawe tego jacy książeta i księżniczki przybyły z dalekiego Lachestanu. 
 
Jordania 

   To 4,5 godziny drogi, więc cena jest akceptowalna, po drodze zwiedzamy mityczne rzymskie miasto Jerash, jesteśmy tam po zamknięciu obiekty, za łapówkę chce nas wpuścic policjant, korzystamy z okazji...ale robimy go w balona, bo kiedy wracamy i widzimy, że czeka na zapłatę... to pojawia się dziura w ogrodzeniu i tamtędy opuszczamy obiekt. I tyle nas widział, brzydzimy się korupcją ;) 

   Jerash - daję bardzo niskie noty, możecie sobie spokojnie odpuścić, a ja wiem co mówię, bo z niejednego pieca chleb jadłem i niejedno skupienie kamienii widziałem!
 
Jerash 

   Do Petry docieramy o 21.30 - na przejazd kilkuset kilometrów z Jerozolimy do tego miejsca trzeba przeznaczyć cały jeden boży dzień!
 
  Ciąg dalszy nastąpi! 
» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» 1 Comment
1Comment
at Sunday, 06 January 2013 13:59by doc
Shizzle, super tekst o LOCie,2dniowych bułeczkach z marketu, Jacku humor ci sie wyostrza :)