Programują w Javie! (26.II.2013)
Written by Jacek Gabryś   
Tuesday, 26 February 2013

   Z powodu braku neta raportujemy dopiero z Bali. Znów pogoda okazała się silniejsza od nas i zamiast karmić smoki na Komodo, leżymy na plażach Kuty - kurortu znanego z licznych zamachów islamskich ekstremistów (ostatni w 2005 roku). Ania w tym miejscu serdecznie pozdrawia swoją babcie, która dzielnie śledzi poczynania wnuczki, mając pod ręką odpowiednie leki nadciśnieniowe i zwalniające akcje serca - Babciu jesteśmy z Tobą. Do 28 lutego prom między Sumbawą a Flores zawiesił rejsy ze względu na kiepskie warunki pogodowe. Indonezję dotykają jedne z najsilniejszych prądów morskich, przy silnych wiatrach wiejących tworzą się bardzo niebezpieczne fale, których próbkę mieliśmy na krótkim 2-godzinnym promie z Lomboku na Sumbawe. Tak czy inaczej, znów spryt i chciwość lokalnych naganiaczy i tour operatorów wzięła górę. Choć wiedzieli od 3 dni, że prom nie kursuje sprzedawali białasom bilety na autobus wraz z promem. Patrząc przez pryzmat cinkciarza (którym jeszcze Jacku nie byłem w swojej karierze), nie dziwię się że wciskali nam taki kit. Z Białego można ściągnąć 2 x więcej kasy, sprzedając mu wycieczkę z bungalowu na plaży do kolejnego bungalowu na innej plaży oddalonej o 30 h za 300% ceny. Oczywiście my wynegocjowaliśmy cenę 220 tys, co było bardzo w niesmak naszych lokalnych friendow.

 Bali 2002

Jaki kraj, taki Palikot 

   Anyway, ruszyliśmy tym samym busem z rzeczonego Sape Harbour na poznawanie indonezji "off the bitten track". Po 2 h turlania się po krętej i wąskiej drodze, wróciliśmy do Bimy. Bima is not the place to hang around jak donosi LP. Dziura, Radom jest ciekawszy, chociażby dzięki chytrej babie. Dworzec pełen naciągaczy i przyjació,ł którzy z przyjemnością oszyją cię z uśmiechem na twarzy. Okazało się, że miasteczko też. Nauczony licznymi przygodami z one minute friend poszedłem szukać jakiejś agencji turystycznej poza dworcem. No i nadziałem się na pobożnego muzułmanina (Man Jaya Tour - pierwsze biuro po prawej od dworca) który z trzema małżonkami i liczną dziatwą, z gorliwością równą Justynie Kowalczyk, na ostatnich metrach rzucili się do szukania połączeń z pięknej Bimy do cywilizacji. Poszły w ruch laptopy, stacjonarne pudła i telefony. Rezerwowali każdy lot, który internet wypluł po długim mieleniu. Dziwiło mnie tylko, że za każdym razem klikali book now, pay later. Zagadałem czemu. Odpowiedź, że tak to jest w Indonezji, że nie ma problemu, pieniądze są przesyłane przez ich finansistów z Wall Streat, bla bla bla.
 
    Po wydrukowaniu flight itinerary, posklejaniu przez jedną z żon w piękny klaser z okładką biura podróży jak z lat 80-dziesiatych, ruszyłem po moją lepszą połowę na dworzec, gdzie dzielnie broniła naszego przybytku (wymieniając wizytówki z lokalnym pośledzonym biznesmenem, który chciał kupić mój telefon za 2000 rupii. Rozbiliśmy obozowisko w jednym z dwóch hoteli (nie hosteli! - bo takowego nie było :-). Po szybkim zwiedzaniu dziury, czyli pałacu sułtana, gdzie pokazali nam jakieś szmaty, parę pokoi, które równie dobrze mogły być pokojami hotelowymi każdego z dwóch hoteli w Bimie i sułtańskiego kibla, tj. muszli klozetowej, jak na dworcu w Chrzanowie. Najciekawsze było, jak nasz "przewodnik" poprosił, żebyśmy chwilę poczekali i wlazł przez okno do pałacu, po czym otworzył od środka nie używając klucza :-) Oczywiście po oprowadzeniu zarządzał kosmicznej kwoty, co było do przewidzenia. Dobrze jest oddalić się od centrum. Tam zagadał nas całkiem sprawną angielszczyzną 28-letni nauczyciel biologii. Po krótkiej rozmowie zaprosił nas na kawkę ( Flores Cafe - fckin far away from Nescafe:) do swojego domu. Źle nie dzieje się w tej Indonezji.
 
Hotel

Średnia pensja nauczyciela to ok 6 000 000 rupi = 2000 pln, plus fuchy w postaci pisania różnych dotacji dla rolników do administracji lub zajęcia dodatkowe dla młodzieży, to nawet podwójna pensja. Zarobki są godziwe. Lekarze specjaliści ok 100 -120mln rocznie, ale tym to się przelewa, wszędzie :), podobnie piloci, mechanik samolotów skarżył nam się na niesprawiedliwość w tym świecie. On przy tak odpowiedzialnej pracy (każdy samolot musi być przed lotem zatwierdzony przez takowego speca), zarabia jedynie 15 mln (5 tys)m podczas gdy koleżanki z branży lotniczej stewardesy po 50 mln (16 tys.). Do tego, jak mówi podatki prawie nie istnieją. Rocznie płaci 1,5 mln (500 Pln), miesięcznie na składkę emerytalną 45tys (15 PLN) - nie zapytałem go tylko, jaka później jest emerytura, podejrzewam, że krótka:) Tak czy siak, źle się tu nie dzieje. Paliwo po 1,5 PLN, a korupcja szaleje od poziomu lokalnego po władze państwowe. (strasznie zagmatwałeś te wyliczenia, ale nigdy nie byłeś dobry z matematyki - przyp. JG).

Tickety 

   Po powrocie do hotelu z nudów sprawdziłem, jak się ma nasza rezerwacja lotu z biura "uprzejmego" pana menadżera (jak sam się przedstawił) Area. Po przeklikaniu się (cały czas zrywalo zasięg, dlatego wciągnąłem w całą operacje Jacka, kuzynkę Paule i Damiana G. - niech wam Buk wynagrodzi w dzieciach, piniądzach, bądź w czym tam chcecie), okazało się, że rezerwacja ma status CANCELED. Nie czekając, pobiegłem do biura menadżera naciągacza z pytaniem co jest k... grane. Próbował mydlić oczy, ale nie odpuściłem, kazałem wydzwonic szefa biura MerpatiAir w Bimie. Dochodzila 8pm. Pan Maskur przyjechał i zaczęło się wyjaśnianie. Oczywiście menadżer próbował nas oszukać i to nie tylko nas. Jak dowiedziałem się od Mr Maskura, to już kolejny raz jak menadżer z biura Man Jaya Tour próbował swoich szachrajstw. Maskur po rozmowie w biurze MJT obiecał, że polecimy nazajutrz do Bali nawet, jak będą tylko miejsca stojące=). Jak obiecał tak i zrobił. Zawiózł nas na lotnisko rano, bez pobierania drakońskiej sumy 100tys. (34 PLN), oferowanej przez każdego friend driver wanna be, przeprosił za komplikacje z agentem i powiedział, że odbierze licencje na sprzedaż biletów lotniczych oszustowi z Man Jaya Tour (wielu naciągaczy spotkałem backpakujac, ale ten był wyjątkowo perfidny i dobrze zorganizowany, do tego zagadujące po angielsku wnuczki, miłe żony oprawiające bilety w twarde okładki jak za czasów PanAm Air, nawet znanego agenta jakim jest Jacek Gie mogłyby zmylić:)
 
Merpati 

 

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.