Srilanka - Nuwara Eliya (14.III.2013)
Written by Damian Grela   
Thursday, 14 March 2013

    Written by Ɓukasz Pilch

    Kazdy z nas co dzien wypija choc pare lykow herbaty. Lecz ilu z nas zastanawia sie jak dluga droge musi pokonac ow produkt zanim wrzucimy go do naszego ulubionego kubka i zalejemy go woda, by moc sie cieszyc jej smakiem i aromatem. Dzis spedzilismy dzien tam gdzie jak to sie mowi "wszystko sie zaczelo". Jestesmy na wyspie cejlon w miejscowosci Nuwara Eliya, swiatowej stolicy produkcji herbaty. To w tej okolicy znajduja sie przepiekne i prze-zielone zbocza porosniete krzaczkami herbacianymi. Takze tam wizytowalismy fabryki herbaty, az dwie zeby miec pewnosc ze nic nam nie umknie i wszystko poprawnie wam przedstawimy. Tak wiec po kolej lekcja parzenia herbaty od krzaczka po goracy napoj.

1. Posadz krzaczek. Po paru latach bedzie mozna zbierac liscie. Krzaczek zyje 50 lat a co 4 nalezy go przycinac do odpowiedniej blisko metrowej wysokosci.
2. Zetnij liscie. Tylko te najmlodsze. Idealnie ciecie to trzy male listki na jednej malej lodydze.
3. Suszenie 14h w tym czasie liscie odparowujac wode traca polowe wagi.
4. Ugniec liscie. Najepiej uzyc spejcalnej prasy
5. Zostaw na pare godzin na dzialanie powietrza lub slonca
6. Potnij
7. Znow susz na rozgrzanej blasze
8. Posortuj ze wzgledu na rozmiar.
9. Zalej woda i pij lub wyslij na aukcje do Colombo tam przyjada eksperci z najwiekszych koncernow i zaplaca 10 dolcow za kilo.

Caly proces trwa 24h szybko latwo i przyjemnie. Fabryka Pedro daje mozliwosc wejscia na hale produkcyjna dotkniecia maszyn a nawet wlozenia reki w ich tryby. Gdyby Pan od BHP w waszej firmie to zobaczyl padl by od razu na zawal, a tak turysci inwestujac w bilet za 5pln moga doslownie dotknac herbaty na kazym etapie procesu produkcji. Co ciekawe herbata zielona, biala, czarna, mocna czy slaba powstaje z tego samego krzaczka. Jest tylko troche inaczej suszona i pociete listki maja nieco inne rozmiary. Mala zmiana w procesie przerobki liscia zmienia jej smak i kolor diametralnie. Okolica Nuwara Eliya zwana jest mala anglia wiec nie moze zabraknac miejsc przyponinajaych czasy gdy sri lanka byla kolonia brytyjska. Tak wiec wieczor spedzamy w miejscu godnym milordow ( lacze w tym momencie pozdrowienia dla rozsianych po swiecie znanych nam i lubianych milordow i paniczow) w klubie the hill top. Ow obiekt to staroangielski palac w ktorym obecnie miesci sie hotel i restauracja. Jest to jednak miejscie tylko dla czlonkow klubu, znamienitosci swiata i okolic (bywala tu Ela krolowa anglii i inni przedstawiciele jej klasy). Nam na wstepie obsluga oferuje wstapienie do klubu na prawch czlonka tymczasowego pobierajac przy tym oplate manipulacyjna w wysosci blisko 3 polskich zlotych. Wnetrza bez grama szydery sa godne domow angielskich lordow co nas cieszy bo w tym klimacie globtroteria tez czuje sie jak w domu. Do wyboru sa dwie sale jadalne oficial i casual. Do tej pierwszej obowiazuje surowy dres code. Krawat i maynarke mozna wypozyczyc co zamierzalismy uczynic jednak obsuga sugeruje ze to slabo wspolgraloby z naszymi lekko pomietymi Tshirtami. Wybieramy wiec opcje casual i jemy najdrozszy posilek na wyjezdzie lecz obsugujacy nas kelner ubrany w koszule z muszka i biale rekawiczki w pelni rekompesnuje nam wydane dzis kilkanascie dolarow.

   

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.