Polska w ruinie (10.VIII.2015)
Written by Jacek Gabryś   
Monday, 10 August 2015
  Pewne ciemne interesy zawlokły mnie na kilka dni w Polskę. Jako człowiek światowy, Polski w ruinie unikam, ale chciałem mimo wszystko na własne oczy sprawdzić, jak żyje się na wyspie 25-lecia

- z racji małych funduszy (interesy były niewielkie) wybrałem do przemieszczania się pociąg marki TLK Stoczniowiec. Przypadek sprawił, że z tego samego peronu, o tej samej porze, odjeżdżały 2 pociągi w kierunku Gdyni - TLK właśnie i Pendolino
 
 

- to bezcenne obserwować 90% podróżnych, wchodzących na peron, którzy z zazdrością i nadzieją patrzyli w kierunku Pendolino, godnie jednak przeżywająca fakt, że to nie ich środek transportu. Nad morze 5,5h vs 11h, 170 zł vs 70 zł, to brzmi sprawiedliwie. W Pendolino zasiadło jakieś 100 osób, głównie zachodni turyści, korpo na delegacji, urzędnicy, senatorzy i posłowie, UBecja, szeroko pojęty establishment. Pozostali obywatele (około 400?) karnie, w tym ja, zasiedli w TLK, które na pierwszą stację wjechało z 10' opóźnieniem, do Bydgoszczy dojeżdżając prawie z godzinnym.

- tu dygresja, bilet na Pendolino w Czechach, na trasie Ostrawa-Praga, długość jak Kraków - Warszawa, kosztuje w zasadzie zawsze 50-60 zł, w Polsce 120-130 zł, mimo że teoretycznie Czechy są państwem lepiej sytuowanym

- co ciekawe, miałem też rower ze sobą, o ile bilet na człowieka można zakupić w Internetach, o tyle po bilet na rower trzeba pofatygować się na dworzec. Nie ma możliwości załatwić tego przez Internet

- po drodze muszę przyznać mijamy małe, urocze dworce, remontują na potęgę, dobrze to wygląda. Gorzej, bo gdy człowiek wychyli się bardziej z pociągu i wyjrzy za dworzec, to widzi tylko 3 znane wszystkim Polakom marki - Provident, Roban i Planeta. Ewentualnie Lidla. 
 
 

- ALE NIE WIDAĆ LUDZI!!! We wszystkich tych miastach nikogo oprócz kilku emerytów, miejscowej żulerni i pojedyńczej matki z dzieckiem (samej, bo mąż na robotach) nie ma !! Nawet tipsiary już wyjechały....Nikt też do pociągu nie wsiada, bo i po co ? Swój mikroświat ma opisany w punkcie powyżej. Jednak Kraków, Warszawa, Wrocław i Gdańsk to nie cała Polska
 
 

- W Bydgoszczy znów ten sam problem - pięknie odnowione Stare Miasto, ale ludzie padli chyba ofiarą epidemii, z rozmów wynikało, że Ci co byli widziani, przyjechali z UK na wakacje
 
 

- wszędzie eleganckie rowerowe ścieżki, świetnie oznakowane szlaki, powoli rezygnuje się z gustownej czerwonawej kostki brukowej, która była symbolem Polski przez ostatnie 25 lat i to mnie cieszy

- Toruń - klasą dorównuje Krakowowi, więc tam ludzie się pojawiają, znowu - elegancko wykończony, trochę jednak zaburzył dobre wrażenie fakt, że większość zebrała się rano na śniadaniu w barze mlecznym, za 5,50 zł jajecznicza + bułka z serem
 
 

  Podsumowując - jest dobrze, ale mam nieodparte wrażenie, że dosyć chu..owo. Perspektywa pracy do 80-ki jako nocny stróż na parkingu strzeżonym jest mocno prawdopodobna.
» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.