Kampania, Amalfi i Monte Cassino (10.V.2016)
Written by Jacek Gabryś   
Tuesday, 10 May 2016

   Warto czasem wyjść poza strefę komfortu i ruszyć w miejsca, gdzie nie ma bogatego socjalu, płaskich jak stół dróg i  gdzie wywóz śmieci nie jest oczywistością, a raczej    wyjątkiem. Jedziemy do Neapolu.

 

ZDJĘCIA  

  

   Włochy to w siatce Ryanair i Wizzair od wielu lat obok Norwegii najtańsze kierunki. Do Norwegii przed czerwcem jeździć nie polecam, Włochy zalecam od wielu lat, kuchni nie trzeba przedstawiać, stężenie zabytków wg UNESCO jest największe na świecie, a małe włoskie miasteczka to dokładne przeciwstawieństwo tych polskich, które kandydują swoją brzydotą do tej samej kategorii, co afrykańskie. Do Neapolu lecimy w piątek z Katowic, bilet powrotny już od 150 zł. Lot krótki, poniżej 2h, lotnisko jest w centrum miasta, rentalcars.com dostarczy auta, od lat zalecamy ubezpieczenie, bo we Włoszech łatwo o zadrapanie czy szybę rozbitą, a nawet kradzież.

    Przez centrum raczej zalecamy przelecieć, jest trochę atrakcji, ale to nie jest klasa światowa, poza tym miasto jest pełne żebraków, złodziei, a przede wszystkim śmieci, które w Neapolu są wszędzie. Miną lata, zanim uda się wysprzątać miasto, zniszczone przez kryzys śmieciowy i znaną w okolicy camorrę, mafię. Plotka głosi, że śmieci zakopywane są nawet w jaskiniach przy Wezuwiuszu, a może nawet w samym kraterze ?

   Najlepsze co można zrobić, to chwilę się po Neapolu pokręcić i dokonać konsumpcji pizzy, która  w Neapolu się narodziła w Pizzerii Brandi (margherita), na miejscu obecny jest pierwszy kamień, na którym pizza powstała, do dziś wysoki poziom. Takich pizzeri w Neapolu jest więcej i wszędzie pizza (pizzetta) jest po prostu wybitna. Cena to 3-5 euro, nie więcej.

 

   W okolicę Wezuwiusza łatwo dojechać, nie zawsze jednak widok będzie wybitny, bo chmury tam często się kręcą, poza tym smog, czyli znane nam atrakcje. Dojechać możemy tylko do pewnego poziomu, resztę trzeba pokonać za 2 euro taksówką, na górze wstęp na sam teren Wezuwiusza to 10 euro. Wezuwiusz to wulkan uśpiony, ostatnia erupcja była w 1944, więc spodziewać się należy niedługo powtórki (może dlatego nikt o ten Neapol nie dba ?). W każdym razie warto, to przecież jedna z pierwszych lekcji geografii w podstawówce.

   Po wizycie na Wezuwiuszu pora na zaznajomienie się z jego działalnością niszczycielską, czyli albo Herkulanum albo Wezuwiusz.

  • Herkulanum - wstęp to bodajże 12 euro, podobnie jak do Pompejów. Z tym, że Herkulanum jest znacznie mniejsze i można obejrzeć je "zza ogrodzenia" i to do tego to obiekt na maksymalnie 2 godziny zwiedzania.
  • Pompeje - również uszkodzone przez lawę i popiół w 44 roku AD, ale znacznie, znacznie większe, i to jest już wycieczka na 1 dzień i nie da się tego zobaczyć "zza płotu".

   W zależności od tego, którą opcje wybierzemy, możemy ruszyć prędzej lub później w kierunku Wybrzeża Amalfi. Po przejechaniu kilku tuneli wąską autostradą żegnamy się z brzydotą Neapolu i okolic i dojeżdżamy do zupełnie innego świata, kilkadziesiąt kilometrów pięknej drogi nadmorskiej, na wysokim klifie.  Limoncello, cytryny, piękne podwieszone miasteczka (Positano, Amalfi, Ravello), to jest najwyższy światowy poziom. Nie jest tam tanio, niedaleko stamtąd do mitycznego, bogatego Capri, ale można znaleźć przyjemną dwójkę od 60 euro w górę za dobę. Do Capri na okrągło pływają promy czy to z Neapolu czy to z Sorrento, ale na pierwszy raz spokojnie  można zostać w Amalfi i cieszyć się z każdej godziny spędzonej w miasteczkach, choć jak to w całych Włoszech, turystów tam masa. Dość trudno jest dostać się do morza, w większości przypadków plaża jest kilkadziesiąt, kilkaset metrów pod zabudowaniami.

 

   Dni mijają i pora wynieść się z Amalfi. Nie trzeba wracać tylko do Neapolu i oglądać tamtejszą biedę, ale warto pojechać dalej w kierunku Rzymu, żeby po drodze zMonte Cassino, rzeczywiście lokalizacja klasztoru jest imponująca, kto ma Monte Cassino, ten kontroluje "wjazd" do stolicy Włoch. Ogromne straty po obu stronach muszą położyć się cieniem na propagandę, którą serwuje się ludowi na temat tej walki. Było to ogromne poświęcenie, ale podobno niezbyt mądrze zaplanowane i wykonane. Straty i rany sięgały 50% walczących. Klasztor jest w miarę nowy, ten z czasów wojny był kupą gruzów, obok duże wrażenie robi polski cmentarz wojenny, na którym co roku będą się pewnie odbywać piękne uroczystości. Na Monte Cassino płatny jest tylko parking koło klasztoru, ale to specyfika Włoch, o miejsce do parkowania wybitnie trudno, więc to co zostało, obłożone jest opłatami.

 

   Po drodze do Rzymu i lotu z Ciampino warto jeszcze odwiedzić siedzibę letnią papieży, Castel Gandolfo, nie duży pałac nad brzegiem pięknego jeziora 20 km od Rzymu, i mikroklimat i piękne widoki i przypałacowy ogródek jest dostępny od kilku lat dla śmiertelników, gdyż Franciszek zgodnie z polityką "cost savings" otworzył Castel Gandolfo dla zwiedzających (trzeba się umówić i zapłacić).

   No i Rzym.. Ale to już temat na inne opowiadanie.. A na to co powyżej proponuję 4-5 dni.

 

» Post Comment
Email (will not be published)
Name
Title
Comment
 remaining characters
Captcha Image Regenerate code when it's unreadable
» No Comments
There are no comments up to now.